Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makarony. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makarony. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 listopada 2018

Makaron ryżowy z warzywami i lekką hiszpańską nutą

Gotowania z częściowo przygotowanych składników ciąg dalszy. Tym razem puściłam wodze fantazji zarówno w sklepie jak i potem w domu. Efekt zaskakująco smaczny.

Zadane składniki to: pieczony bakłażan, pieczona papryka, jakieś mięso, które miałam sama wybrać i makaron ryżowy. 

Składniki:
2 kotlety z karkówki (kupiłam w kawałku, reszta piecze się w piekarniku na wędlinę lub kolejny obiad)
pieczona papryka
pieczony bakłażan
zielone oliwki
pomidorki koktajlowe
niecałe pół laski cienkiego chorizo
ząbek czosnku
pietruszka zielona

+ jogurt z czosnkiem i sokiem z cytryny jako sos

Sposób przygotowania:
Na patelni usmażyć pokrojoną w kostkę karkówkę. Dodać upieczoną paprykę i bakłażana a także chorizo. Chwilę razem przesmażyć. Dodać oliwki, pomidorki koktajlowe i przyprawić ząbkiem czosnku przeciśniętym przez praskę i zieloną pietruszką, chwilę smażyć razem. 

Podawać z makaronem ryżowym, zwykłym makaronem lub kaszą - każda wersja będzie pyszna.
Wierzch można udekorować sosem z jogurtu, czosnku i soku z cytryny.

poniedziałek, 2 października 2017

Spaghetti dyniowe

Szybkie danie, zwłaszcza jak ma się w piekarniku upieczoną dynię, a w zamrażarce zamrożony bulion.

Zrobiłam je rano przed wyjściem i cała robota trwała tyle co rozrzucenie po kuchni, podzielonej na kwadraty,  kanapki z serkiem.

Do spaghetti użyłam bulionu z królika i dyni odmiany jet.



Składniki:
Szklanka bulionu z królika (można zamienić na inny) 
Pół małej dyni - u mnie jet, może być też hokkaido lub piżmowa. Dyni "halloween" nie polecam, jest zbyt mdła w smaku.
Łyżka serka kanapkowego, typu philadelphia u mnie bieluch bo ma dobry skład
Świeżo mielony pieprz i świeży rozmaryn do smaku

Parmezan, grana padano, pecorino lub inny twardy ser do posypania

Sposób przygotowania:
Bulion wlać na patelnię, dodać dynię w formie pureé, rozmieszać na jednolitą masę. Dodać serek i przyprawy. Wymieszać z makaronem. Przed podaniem posypać serem. 


poniedziałek, 23 listopada 2015

Makaron z dynią i szałwią

Szybka propozycja na ciepły obiad do pracy. Miały być canelloni z masą dyniowo - serową zapieczone pod szpinakiem, ale w najbliższych paru sklepach nie było szpinaku. Początkowo miałam nawet wymagania, że lepszy będzie ten mrożony w płacie, co po rozmrożeniu staje się nieapetyczną breją - bo jako składnik sosu sprawdziłby się wyśmienicie, ale nie było żadnego, ani brykietów, ani liści, nic. No to trudno, coś trzeba zjeść. Powstał w takim razie makaron z dynią. Do dyni świetnie pasuje szałwia, więc zostały podsmażone razem, do tego ostra papryka, pieprz mielony i twardy owczy ser, który miał robić za parmezan, ale nie robił, bo zapomniałam posypać. Ser potem zjadłam oddzielnie. Bardzo pyszny :D Oczywiście produkcję powierzyłam mężowi - specjaliście do spraw makaronu w naszej kuchni.



Składniki:
makaron
pieczona dynia pokrojona w kawałki
listki szałwi
masło
sól, pieprz, papryczka chilli
+ ser twardy, nierozciapliwy - parmezan, grana padano, u nas twardy dojrzewający ser owczy nabyty na jakimś festynie

Sposób przygotowania:
W jednym garnku ugotować makaron, w tym czasie na patelni rozpuścić masło i na maśle podsmażyć listki szałwii, by puściły aromat, dodać pokrojoną w kawałeczki chilli (do smaku - uważać by nie wrzucić zbyt wiele, smakuje wtedy wyłącznie papryką) i dynię, razem przez chwilę obrabiać cieplnie, aż smaki się połączą, doprawić solą i świeżo mielonym pieprzem. Podać z serem do posypania.

Szybko, prosto, pysznie. I sezonowo.

wtorek, 8 września 2015

Domowy makaron - przepis jajeczny

Robiłam już kiedyś domowy makaron, by podać go z okazji walentynek ówczesnemu narzeczonemu, pseudonim "pan Kluseczka". Znalazłam wtedy przepis na makaron bez jajek, sama mąka, woda i olej. Wyszedł bardzo dobry, choć troszkę brakowało tam jajka. No i okropnie śmierdział malizną. Dwie porcje na romantyczną kolację (nawet nie za duże) i koniec. Tym razem postanowiłam naprawić błąd i do pieczeni na dziko zrobić większą ilość makaronu z dodatkiem jajka. Tak naprawdę ciasto na makaron to jakieś ciasto marzeń: można dać dowolną ilość jajek na dowolną ilość mąki do tego dać albo nie dać olej i wodę, składnikami można żonglować niemal dowolnie, dla osiągnięcia odpowiedniej konsystencji.

Przejrzałam wczoraj duużo przepisów na blogach utwierdzając się w opisanym wyżej przekonaniu i zrobiłam tak:

Składniki:
3 szklanki mąki pszennej 650
2 łyżki oliwy
4 jajka
opcjonalnie 1-2 łyżki ciepłej wody (lałam ze szklanki, więc to tak orientacyjnie)

Sposób przygotowania:
Mąkę usypać w kopiec na stolnicy, zrobić w nim w środku dołek, do dołka wlać oliwę, i jajka (wcześniej rozbiłam je do miseczki, więc wlewałam najpierw żółtka, potem sukcesywnie białka), mieszać widelcem tak by sukcesywnie mieszać kolejne kupeczki mąki z jajkiem, gdy widelec już nie daje rady, mieszać dalej rękoma. Wymieszać na gładkie elastyczne ciasto. U mnie wciąż widać było płatki mąki, więc dodałam odrobinę wody, ale jeżeli ciasto jest wystarczająco ładne, nie ma potrzeby dodawać wody. Odłożyć ciasto na bok pod ściereczkę by chwilę odpoczęło. Następnie podzielić je sobie na 3-4 części i każdą część rozwałkować cienko (że Kraków widać, ale by nie zaczęło się rwać. Z tego przepisu wychodzi dość miękkie ciasto, więc delikatna kobietka sobie poradzi, ale do poprzedniego wołałam jednak chłopa). Płaty ciasta chwilkę podsuszyć, następnie zwinąć w rulon i pokroić (to tak dla ułatwienia) w takie paski jaki chcecie mieć makaron, rozłożyć i znów chwilkę podsuszyć. 

A tak suszy się makaron w warunkach domowych - sprzęt specjalistyczny wyjęty z szafy na ubrania ;p

Świeży makaron gotuje się migiem 2-3 minuty, a co zostanie zawinąć w gniazdka i zostawić do dalszego suszenia, wyschnięty można trzymać w słoju przez dłuższy czas (można też nie suszyć, tylko włożyć do lodówki, też parę dni wytrzyma). Tylko uwaga z suszeniem, gdy za bardzo wyschnie w stanie rozłożonym, nie będzie chciał się składać w gniazdka i połamie się przy próbie. Mój troszkę się połamał, ale wiecie jak jest "w pewnej chwili chyba na nim usiadłem, ale smakuje wciąż tak samo" ;)

czwartek, 18 sierpnia 2011

Bundz na gorąco?

Trzeba było sobie zrobić obiad do pracy, bo jakieś smętne pozostałości typu obiadowego zostały przygarnięte przez rodzinę. Miała być pizza, tylko znowu hmm no ten "wadliwy system dystrybucji energii" sprawił, że nie zeszłam na dół coby ją zrobić i zostałam ok. 23.30 bez obiadu, za to ze zdychającym pęczkiem szpinaku w zlewie. No to czym prędzej wzięłam się za makaron. A że i serów w lodówce znalazło się dość, w tym niektóre z rosnącym pragnieniem zwiedzania świata, do tego po wizycie na wsi zacierpieliśmy na urodzaj cukinii to wybór był naprawdę prosty: coś z tego wszystkiego :D Według mojej oceny najbliższy zwiedzaniu świata był kawałek bundza. Czemu nie? Kto nie ryzykuje ten nie ma szans na zostanie kulinarnym geniuszem (noo na niestrawność też ma mniejsze, ale to pomińmy). Eksperyment z bundzem się w zasadzie udał (znaczy zjadłam, dobre było, jeszcze żyję), ale akurat do makaronu lepiej sprawdzałby się inny ser, bundz za bardzo się ciągnie, a za mało tworzy apetyczny sosik, to raczej gęsty ciągut + rzadki płyn (co oczywiście nie umniejsza jego smaku).

Składniki:
makaron - u mnie świderki
cukinia
świeży szpinak
suszone pomidory suche (nie z oliwy, al to już moja fanaberia, nie lubię tych z oliwy)
bundz (lepszy byłby inny typ sera, ale najlepiej użyć tego co zalega w lodówce)
czosnek
oliwa

Sposób przygotowania:
Makaron ugotować, w międzyczasie na patelni na gorącą oliwę wrzucić pokrojoną w kostkę cukinię, chwilę podsmażyć. To naprawdę ważne by oliwa była rozgrzana, wtedy cukinia nie wchłania tłuszczu, dodajemy wstępnie podgotowany szpinak - mój był młody to w zasadzie wystarczyło mu potrzymanie chwilę we wrzątku, dodać namoczone uprzednio pomidory, pokrojone w paseczki, a następnie czosnek i bundz. Poczekać aż bundz się rozpuści, wymieszać z makaronem, zapakować do pudełeczka do pracy.

W związku z tym co na temat bundza się dowiedziałam stwierdzam, że jego cechy robiące z niego średniawy materiał do makaronu, świetnie sprawdziłyby się w zapiekance (nawet makaronowej), także następnym razem gdy bundz zawoła gromkim głosem, żeby go wypuścić, zostanie wsadzony do zapiekanki. Co ciekawe, gorący bundz mnie smakowo kojarzy się z zimnym oscypkiem. 

Wybaczcie brak zdjęcia - widziałam  swoim życiu ładniejsze makarony ;)

piątek, 17 czerwca 2011

Makaron z cukinią i serkiem mascarpone

Taki sobie szybki obiad do lunch-pudełka do pracy. Oczywiście tylko dla tych, którzy mają mikrofalę w pracy :) Bohaterem dzisiejszego obiadu jest tu serek mascarpone, który został z robienia tortu i trzeba było go wykorzystać (tutaj tylko połowa opakowania, druga połowa w kolejnym poście).

Składniki:
makaron świderki z pszenicy durum (albo inny wybrany, ale warto z durum, bo się lepiej gotuje)
cukinia
pół serka mascarpone
4-5 suszonych pomidorów (u mnie po prostu suszone namaczane w wodzie, nie te z oliwy - nie lubię ich)
czosnek, sól, pieprz, papryka pepperoncini w płatkach (można dać inną ostrą)

+ garnek i patelnia

Sposób przygotowania:
Jednocześnie: ugotować makaron i robić sos. Makaron gotujemy bez dodatku kropli oleju tylko z mieszaniem, chyba, że używamy makaronu z pszenicy zwykłej (nie durum). Olej ma zapobiegać sklejaniu się makaronu, ale makaron gotowany z olejem daje mniejszą przylepność sosu, więc as you wish. Na patelni rozgrzewamy oliwę i wrzucamy cukinię pokrojoną w półplasterki (lub mniejsze kawałki jeśli przekrój cukinii jest duży), chwilkę podgrzewamy. Dodajemy pomidory pokrojone w paseczki, znowu chwilę trzymamy na ogniu (nie zapominając o mieszaniu), następnie wrzucamy mascarpone (można też fetę sałatkową mlekovity lub inny rozmaślający się ser), solimy, pieprzymy, wciskamy czosnek i obsypujemy całość płatkami papryki. Jeszcze chwilkę mieszamy by papryka puściła ostrość ;) Mieszamy z makaronem.

Sos z proporcji jakie podałam wystarczył na jedną porcję do pudełeczka (pudełeczko na zdjęciu) i drugą porcję do pomieszania na drugi dzień (założenie dobre, ale niewykonalne, sos wtrąbiony łyżeczką prosto z miseczki).

wtorek, 17 maja 2011

Co dodaje urody szparagom?

... bo moje dania na pewno nie. To już drugie takie, pyszne, ale zdecydowanie do pokazywania  w radiu lub na randce w ciemno (znaczy takiej gdzie prądu brakło). Pyszne są przyznać trzeba, ale wygląd to mają jak nie przymierzając zupa cebulowa (przepis podam gdzieś na zimę, chyba że jeszcze wrócą mrozy), to znaczy nie są bure i zmiksowane, ale na pierwszy rzut oka równie mało apetyczne. Za to ten zapach, no "om niom niom niom"*

przedstawiam: Pachnący makaron szparagowy

Skład:

makaron (najlepsze byłyby świderki lub fale jak tagliatelle mosse lubelli, u mnie spaghetti)
szparagi zielone
masło
białe wino
śmietana 18% (tak z pół, to dolne pół)
pół camemberta
pomidory
sól
pieprz


Sposób przygotowania:

1. w trakcie pozostałych czynności ugotować makaron al dente
2. pozostałe czynności: szparagi umyć, odciąć im zdrewniałe końce (zielonych nie trzeba obierać), pokroić na w miarę równe kawałki, rozpuścić masło na patelni, wrzucić szparagi, chwilkę podsmażyć hmm naprawdę max. 2 minuty, wlać białe wino (u mnie sophia sakar półwytrawna) tak by przykryło szparagi, chwilę dusić aż trochę zmiękną - moje częściowo wciąż są "al dente" bo mi się czekać nie chciało, a jutro zostaną podgrzane w mikrofali w pracy, to może dojdą. Wziąć śmietanę, wlać do niej trochę płynu z patelni, tak zahartować coby się nie zwarzyła i wlać do szparagów (w ten moment serce mi krwawiło - muszę poszukać gęstszego wina), trochę zredukować, dodać pokrojonego camemberta, dorzucić pomidory pokrojone w dość grubą kostkę, osolić, popieprzyć do smaku. Makaron z "międzyczasu" mamy gotowy, więc wrzucamy do niego gotowy sos i mieszamy, kto zapomniał o soli i pieprzu (ja!) może je uzupełnić teraz.

Smacznego :)

* cytując za Rynn