piątek, 20 października 2017

Przecier pomidorowy

Chyba najprostszy przetwórstwa jaki istnieje. No może jest parę o podobnym stopniu trudności. Musimy chyba robić go częściej, bo pomidory w zimie są bardzo smutne. Tym razem okazja trafiła się sama. Zostaliśmy nagrodzeni za niefolgowanie swojemu łakomstwu (i niechęć do stania w długiej kolejce po lody) i w zamian zajrzeliśmy do budki warzywnej tuż obok lodziarni. A tam malutkie pomidory Lima w naprawdę dobrej cenie. No to wzięliśmy całą skrzynkę. Po noszeniu dziecka sześć kilo pomidorów, które w dodatku nie wierzgają to sama przyjemność. A jak dziecku znudziło się siedzenie w wózku to wózek dalej niósł pomidory :D Były takie tanie bo miały być różne, może coś trzeba będzie przebrać. Z pierwszej skrzynki wyleciał jeden, z drugiej może ze cztery. Potem gotowanie w dwóch największych garnkach, wyparzanie słoików, pasteryzacja i mamy w sumie prawie 20 słojów przecieru. Część już pojechała do mojej babci, żeby też mogła sobie zrobić zupę z dobrego produktu.



Składniki:
Wagon pomidorów
Wielki gar
Mikser ręczny 

Sposób przygotowania:
Pomidory umyć, ja przecięłam, żeby łatwiej puszczały sok, dodać troszkę wody jeżeli robi się z pomidorów Lima (są bardzo mięsiste, więc woda by się nie przypaliły ma początku). Gotować na  wolnym ogniu aż puszczą sporo soku. W przypadku limy trwa to od 40 min do godziny. Zmiksować, gorące wlewać do słoików. Wyparzyć słoiki i nakrętki, wlać gorący przecier do słoików, pasteryzować w piekarniku przez godzinę w temp. 95 stopni. Można oczywiście pasteryzować też w garnku z wodą. Odwrócić dnem do góry. 

Gulasz cielęcy z papryką, dynią i bakłażanem

Ostatnimi czasy jest w naszej kuchni dość warzywnie. Wszystko to za sprawą dobrego ducha  małopolskich dyń czyli Pani Darii z gospodarstwa JEdynie, która nie dość, że produkuje w rodzinnym gospodarstwie różne dziwne warzywa, w tym chyba milion gatunków dyni, to jeszcze jak ktoś ma szczęście mieszkać w odpowiednim miejscu Krakowa (jak my) to dowozi pod same drzwi. Dla nas to genialne rozwiązanie, tylko dwa razy musimy się wybrać na plac po warzywa :D i czasem po mięso. Tym razem zrobiłam pyszny gulasz. Mięso od Pana z Tomexu, reszta od Pani Darii.



Składniki:
Cielęcina (u nas 1,3 kg ale to za dużo)
1 duży bakłażan
Równa ilość surowej dyni (u nas tromba d'albenga) 
Równa ilość papryki pomidorowej (może być inna, ale pomidorową lubię bo jest taka fajnie mięsista)
Czosnek
Tymianek 
Rozmaryn

Sposób przygotowania:
Mięso pokroić na kawałki, o smażyć, dusić w niewielkiej ilości wody. Gdy już będzie prawie miękkie (zależy od wieku zwierzęcia) dodać paprykę, chwilę podusić, dodać paprykę i bakłażan - wszystkie warzywa pokrojone w kostkę. Dodać zioła. Dusić do miękkości. 

czwartek, 12 października 2017

Brokuł muffin

Klasyczny przepis na coś z niczego. W lodówce siedział od paru dni ugotowany brokuł, na którego jakoś nie było chęci. Oprócz niego karną odsiadkę w lodówce miała też resztka botwinki, która nie zmieściła się do tarty z poprzedniego wpisu, no ale z powodu mnogości brokuła siedzi tam nadal, brokuł już prawie zjedzony i to ze smakiem. A propos smaku, to smaczku całej tej sytuacji dodaje fakt, że w domu nie było jajek. Tak więc muffiny są brokułowe, ale są też bezjajeczne. Mogą być też bezmleczne, wystarczy mleko krowie zastąpić jakimś zamiennikiem. O ile wiem też wychodzą. Mogą więc spokojnie być alergiczno-wegańskie.

Ta da da da da dam! Oto brokułowe muffiny ze światła w lodówce:



Składniki:
1 szklanka mąki pszennej
3/4 szklanki mąki pszennej razowej (można dać zwykłą lub jakąś jeszcze inną)
1 łyżeczka sody oczyszczonej
pół szklanki mleka (można zastąpić wodą lub napojem roślinnym)
pół szklanki oleju
pół ugotowanego brokuła podzielonego na mniejsze kawałki
ząbek czosnku
1 łyżka soku z cytryny
ewentualnie przyprawy do smaku

Sposób przygotowania:
W jednej misce zmieszać mąki z sodą oczyszczoną (suche), w drugiej resztę składników (mokre), wymieszać zawartość obu misek do połączenia składników. Umieścić w formie na muffiny. piec w temp. 180 stopni przez ok. 40 minut lub do "suchego patyczka".

wtorek, 10 października 2017

Czterokolorowa tarta z botwinki

Ostatki zeszłotygodniowego zamówienia na warzywa od JEdynie. Wielki pęk smakowitej, świeżutkiej botwinki w czterech różnych kolorach: tradycyjnym czerwonym, żółtym, białym i chioggi czyli kolorowym czerwono-białym. Z takiego zestawu musiało powstać coś pysznego. Mąż poddał mi pomysł botwinkowej tarty. Ja najpierw myślałam o sałatce, ale pomysł na danie obiadowe to nie w kij dmuchał. Trochę to było pracochłonne, ale z drugiej strony większość pracy wykonał najpierw parowar, a potem piekarnik. Wróć. Całkiem sporą część to jest obieranie i krojenie buraków wykonał także mąż :) Efekt pychotka.



Składniki:
pęczek botwinki (u mnie cztery kolory, ale z klasycznej jednokolorowej też wyjdzie)
1-2 łyżki posiekanego koperku
pół opakowania 150 g greckiej fety kozio-owczej
trochę soku z cytryny
3 ząbki czosnku
3 jajka
mleko

Sposób przygotowania:
Botwinkę ugotować na parze. Spód z kruchego ciasta podpiec w piekarniku ok. 15 min. Na wystudzony spód rozłożyć pokrojone na plasterki ząbki czosnku, na to warstwę liści botwinki, na wierzch buraki i łodygi, całość polać sokiem z cytryny (można też użyć zamiast soku octu balsamicznego, ale raczej niewielką ilość, całość będzie ostrzejsza), posypać koperkiem i fetą. W miesce wymieszać jajka z mlekiem i tak powstałą masą zalać tartę. Całość zapiekać w piekarniku w temp. 180 stopni z termoobiegiem aż masa jajeczna się zetnie.

Mąż twierdzi, że ta tarta jest jeszcze lepsza niż poprzednia*. 







*Pewnie dlatego, że obierał buraki ;)

poniedziałek, 9 października 2017

Moussaka

Końcówka bakłażanów, które kupiliśmy tydzień temu wymagała zrobienia czegoś bakłażanowego. Wpadło mi do głowy, żeby zrobić z nich moussakę, bo dawno nie było, a z resztą i tak najczęściej robiłam z cukini. Opierałam się na przepisie z pamiątkowego magnesu na lodówkę, który kupiłam w Grecji. Przepis trochę zmieniony, żeby był lepiej dostosowany do naszych brzuszków (więcej pomidorów, więcej sosu - mniej tłuszczu). Wyszła pyszna.



Składniki:
2 duże bakłażany (nasze były małe - jeden tajski, jeden biały i jeden malutki kolorowy)
0,5 kg mięsa wołowego
3 pomidory (u nas duże)
cebula (u nas mała)
natka pietruszki
2 łyżki masła
2 łyżki mąki
zimne mleko (nie podaję ilości mleka, bo zależy od wielkości naczynia, a z resztą i tak zawsze beszamel robię na oko).

Sposób przygotowania:
Bakłażany zgrillować w grubych plastrach. Na patelni zeszklić cebulę, dodać mięso, przesmażyć do zamknięcia soków, dodać pokrojone w grubszą kostkę pomidory udusić razem. W naczyniu do zapiekania ułożyć na dole warstwę bakłażanów, na to mięso z pomidorami, na wierzch znów bakłażany. Na patelni rozpuścić masło, dodać mąkę, wymieszać na żółty glut, dodać zimne mleko i gotować na małym ogniu ciągle mieszając do zgęstnienia sosu, tak powstałym beszamelem zalać bakłażany.

piątek, 6 października 2017

Tarta z bakłażanem i papryką - najlepsza jaką w życiu jadłam

Wczoraj wrzuciłam spód, bo wyszedł genialny, dziś wrzucam wierzch, bo czegoś takiego jeszcze nie jadłam. Słowa pyszne, najlepsze i omnomnomnom nie oddadzą tego jakie to było dobre. Wiele ta tarta zawdzięcza składnikom, takim jak kolorowe i tajskie bakłażany i papryka pomidorowa (choć myślę, że ze zwykłych bakłażanów i mięsistej papryki też wyjdzie), ale równie wiele zawdzięcza mnie. ;)



Składniki:
Ciasto kruche z poprzedniego wpisu (upieczone i wystudzone)
Ok. 6 malutkich bakłażanów kolorowych i tajskich lub 1-2 zwykłe
3 papryki pomidorowe
Pół opakowania 150 g greckiej fety kozio-owczej
4 jajka
Ok. pół szklanki mleka
Świeży tymianek
Świeży rozmaryn
(proporcje na dużą ceramiczną formę do tarty) 

Sposób przygotowania:
Bakłażany pokroić w grubszą kostkę, paprykę na spore ćwiartki/ósemki i zgrillować. Wyłożyć na ostudzony spód. Dołożyć fetę w kostkach. Wymieszać jajka z mlekiem i ziołami, można dodać łyżkę mąki pszennej. Wylać na tartę. Zapiekać w temp. 200 stopni z termoobiegiem aż jajko będzie dobrze ścięte. 

Mniam, zostały mi dwa bakłażany i dość papryki, chyba jutro powtórka :D 

czwartek, 5 października 2017

Spód do tarty

Żeby mi nie umknęło wrzucam spód do tarty. Taki trochę wykombinowany z klasycznego przepisu. O dziwo wyszedł bardzo fajny i jeszcze bardziej kruchy. Haha, a miał być byle spód byle był.



Składniki:
220 g mąki (mieszana 48 g krupczatki, 72 g mąki z cieciorki, 100 g mąki babuni)
125 g zimnego masła
1 jajko

Sposób przygotowania:
Do miski przesiać mąkę (można też jak ja nie przesiewać a rozbić grudy trzepaczką balonową. Dodać masło i wymieszać przy pomocy noża. Nie dotykać ciepłymi rękami. Dodać jajko, dalej mieszać nożem. Jak już się nie da dokończyć ręką. W ten sposób ciasto pozostanie zimne. Włożyć na ok. 0,5h do lodówki. Ma formę nałożyć papier do pieczenia, wylepić formę ciastem, formę wstawić do lodówki ma czas podgrzewania piekarnika. Piec w temp. 220 stopni przez ok 20 minut. Wykładać słodkim lub wytrawnym nadzieniem.

Stay tunned, nadzienie zapiekę jutro. 

środa, 4 października 2017

Korzenne razowe mufinki dyniowe

Cierpimy na obfitość dyni. Kupiłam 10,a potem jeszcze jedną, a w domu była jedna. Co razem daje 12. Trzy upiekłam (te mniejsze) no i teraz szybko trzeba je zużyć zanim się zepsują. No to są mufinki. Poszukałam w internecie, pokombinowałam i wyszło takie cuś.



Składniki:
1 szklanka mąki pszennej, u mnie typ 405
Niecała szklanka mąki pszennej razowej typ 1850
Łyżeczka cynamonu
Odrobina pieprzu
3 utarte w moździeżu ziarenka ziela angielskiego
Odrobina startej gałki muszkatołowej
1,5 łyżeczki sody oczyszczonej
1-1,5 szklanki pureé z dyni
Trochę soku z cytryny
Pół szklanki mleka
Pół szklanki oleju
1/4 szklanki cukru (zależy od słodkości dyni, moja była dość słodka, myślę że nie zaszkodziłoby gdybym nawet pominęła cukier)

Sposób przygotowania:
Wymieszać suche składniki w jednej misce, mokre w drugiej. Wymieszać tylko do połączenia składników. Piec w temperaturze 200 stopni przez ok 20-30 min.

Nasza bohaterka. Dynia table cloth. Jak na obrus smakuje całkiem nieźle ;) Tak naprawdę nazywa się Table Gold czyli złota stołowa, ale pomyłka ciekawa, więc zostawiam, żebyście się też mogli pośmiać :D

poniedziałek, 2 października 2017

Spaghetti dyniowe

Szybkie danie, zwłaszcza jak ma się w piekarniku upieczoną dynię, a w zamrażarce zamrożony bulion.

Zrobiłam je rano przed wyjściem i cała robota trwała tyle co rozrzucenie po kuchni, podzielonej na kwadraty,  kanapki z serkiem.

Do spaghetti użyłam bulionu z królika i dyni odmiany jet.



Składniki:
Szklanka bulionu z królika (można zamienić na inny) 
Pół małej dyni - u mnie jet, może być też hokkaido lub piżmowa. Dyni "halloween" nie polecam, jest zbyt mdła w smaku.
Łyżka serka kanapkowego, typu philadelphia u mnie bieluch bo ma dobry skład
Świeżo mielony pieprz i świeży rozmaryn do smaku

Parmezan, grana padano, pecorino lub inny twardy ser do posypania

Sposób przygotowania:
Bulion wlać na patelnię, dodać dynię w formie pureé, rozmieszać na jednolitą masę. Dodać serek i przyprawy. Wymieszać z makaronem. Przed podaniem posypać serem. 


sobota, 23 września 2017

Pulpety cielęce w sosie koperkowym

Haha, mój koszmar z czasów dzieciństwa. Jak zrobiła to przy jakiejś okazji moja teściowa to nie wiedziałam którędy wiać. Na szczęście (czego należało się spodziewać, ale umysł ogarnięty paniką nie ogarnął) moja teściowa ma o wiele większe talenta kulinarne niż kucharki w placówkach oświatowych, lepsze składniki i nie musi z sosu robić klajstra o smaku mąki ziemniaczanej z rozgotowanym na amen koperkiem. To co przygotowała było tak pyszne, że aż prosiłam o dokładkę. I pomysleć, że jakbym zwiała to nie spróbowałabym tego cymesu i trwała w przekonaniu, że to coś niejadalnego. W ogóle tak mnie te placówki oświatowe skrzywiły, że każde gotowane mięso, a już w formie pulpetów lub potrawki w szczególności podejrzliwie oglądam.

Teraz postanowiliśmy wraz z mężem (głównie on) przygotować te pulpety przy okazji wizyty rodzinki, no i w wyniku wizyty u pana z placu, u którego zawsze kupujemy mięso i nigdy nie możemy wyjść z taką ilością jaką zaplanowaliśmy (a zawsze z 3x wiekszą). 

Przepis podam na pół kilo, bo przecież nie każdy może wezwać (nomen omen) posiłki.

Składniki:
0,5 kg mielonej cielęciny
1 bułka namoczona w wodzie i odciśnięta
jajko
pęczek koperku do mięsa
przyprawy

na wywar do gotowania
marchewka
pietruszka
seler
por lub cebula

do sosu
pęczek koperku
masło
mąka 
wywar z gotowania mięsa

Sposób przygotowania:
Bułkę namoczyć odcisnąć, połączyć z mięsem jajkiem, koperkiem i przyprawami. Formować kulki. Ugotować wywar z warzyw i wrzucać do niego kulki z mięsa - gotować na wolnym ogniu (ważne, wywar nie może bulgotać, bo mięso rozpadnie się. Jak ktoś nie czuje się pewnie to może delikatnie podsmażyć mięso przed gotowaniem, tylko do zamknięcia soków w środku. Gotują się około 20-30 minut. 
Na patelni zrobić zasmażkę, ale tylko do etapu zapienienia mąki z masłem - nie przesmażać za mocno. Dodać wywar z gotowania i koperek. Sosem polewać gotowe pulpety.

Pychota. Zdjęcia nie doczekały.

Schab z czerwonym pieprzem nadziewany żurawiną

Kolejny pyszny przepis, na który wpadłam ot tak przy okazji zakupów. Rozmawialiśmy o schabie, który nada się i na obiad i jako wędlina i mąż zaproponował schab ze śliwką. Ponieważ śliwki kupiłam fatalne, a żurawinę niezłą to postanowiłam nadziać schab żurawiną. Plus okazało się że cały czosnek wyszedł do ogórków (! zapomniałam kupić nowy, a byłam dziś na placu!). Poszukałam w głowie i czerwony pieprz wydał mi się pasującą alternatywą. Wyszło pysznie.




Składniki:
marchew
pietruszka
seler
(może być też cebula, czosnek)
zioła - ja dałam suszoną macierzankę
schab (u mnie 1,3 kg)
żurawina suszona
czerwony pieprz (ja miałam w płatkach, ale nawet lepiej zmielić tuż przed przygotowaniem)

Sposób przygotowania:
Warzywa pokroić w plasterki, oprószyć ziołami, w mięsie zrobić dziurę przez środek i napełnić żurawiną. Z wierzchu oprósszyć czerwonym pieprzem. Można i solą, ale my ostatnio używamy jej niewiele (jak ktoś używa to zdecydowanie polecam posolić ;)). Tak przygotowane mięso u mnie leżało przez noc w lodówce (głównie dlatego, że robiłam je o 23). Piec przez ok. 2 h w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. 

Wyszło naprawdę super pyszne.

niedziela, 10 września 2017

Racuchy drożdżowe na ricotcie z płatkami jaglanymi

Muszę wrzucić bo zapomnę, a dobre było. Miały być na twarogu, ale twaróg zjełczał. Nie szkodzi, jest ricotta. Były też ugotowane płatki jaglane ze śniadania, więc też dorzuciłam. Wyszło przepyszne. Obozowaliśmy na łóżku obok śpiącego malca i zastanawialiśmy się - zjeść wszystko czy coś zostawić dla malucha? Udało się uratować 4 sztuki, które malec wciągnął na śniadanko. Musieliśmy tylko pilnować, żeby nie wszystko naraz wylądowało w paszczy, bo próby były.



Składniki:
20 g drożdży świeżych
szklanka ciepłego mleka
łyżka cukru
opakowanie 250 g ricotty
2 jajka M
ugotowane płatki jaglane mniej niż pół szklanki przed gotowaniem
mąka pszenna 650 do uzyskania konsystencji
+ borówki amerykańskie

Sposób przygotowania:
Pokruszyć drożdże do miski, zasypać cukrem, zalać ciepłym mlekiem, rozpuścić i odstawić aż zabąbluje. Dodać resztę składników, przy czym mąkę do uzyskania konsystencji gęstej śmietany. Do ciasta dodać owoce. Smażyć na patelni z dodatkiem niewielkiej ilości oleju.

piątek, 8 września 2017

Jesienna pizza bianco na cieście z zaczynem biga

Już dawno chciałam wypróbować ciasto na pizzę z przepisu Hamelmana. Jednyny problem w tym, że zaczyn biga trzeba nastawić dzień wcześniej. No ale w końcu się udało. Wczoraj razem z zaczynem na chleb (drożdżowym bo zakwas zdechł - pięć ostatnio mi się zepsuło. Za cicho krzyczały że głodne). Dziś rano wymieszałam a następnie wstawiłam do lodówki na cały dzień. Pizzę zrobiłam wieczorem. Nie jest to idealny układ, bo dziś tylko spróbowaliśmy po kawałku a cała będzie do jedzenia jutro na obiad. Moje perypetie nie dyskwalifikują jednak tego przepisu, bo przechowywanie w lodówce nie jest na szczęście obowiązkową częścią przepisu, także w warunkach idealnych zaczyn przygotowuje się wieczorem, a pizza jest na obiad następnego dnia. U nas będzie jeszcze dzień później. No ale co ja mogę - na dziś miałam inny obiad.

Na pizzy  typowo jesienne składniki - cukinia, dynia i papryka ułożone na serku ricotta przyprawionym czosnkiem.



Składniki:
na zaczyn biga
102 g mąki pszennej (650)
62 g ciepłej wody
0,05 g drożdży suszonych (dałam ok. 2 g świeżych)
na ciasto
420 g mąki pszennej
289 g wody
9 g soli
4 g drożdży instant (20 g świeżych)
2 łyżki oliwy
+ zaczyn biga 

na wierzch
pół serka ricotta
ząbek czosnku
cienkie plasterki cukini
kawałki upieczonej dyni
paski papryki
pieprz, świeży rozmaryn 

Sposób przygotowania:
Z wody i drożdży zrobić rozczyn, dodać do mąki, wymieszać, zostawić na 12-16h pod przykryciem (u mnie poniżej 12). Na drugi dzień dodać resztę składników poza oliwą. Wymieszać. Dodawać powoli oliwę. (Przepis oryginalny mówi, żeby wymieszać wszystkie składniki oprócz zaczynu i oliwy i najpierw powoli dodawać zaczyn, potem oliwę). Odłożyć na 2h, po godzinie złożyć. Mozna też po godzinie podzielić ciasto na porcje i przechowywać w lodówce max 16h. Ja na porcje nie dzieliłam, wrzuciłam po prostu do lodówki michę z ciastem, potem podzieliłam na dwa spody, rozciągnęłam na papierze do pieczenia i jeden zwinęłam w rulon i wsadziłam do zamrażarki, a drugi zostawiłam do odpoczywania na ok. 40 min. (w przepisie jest godzina dla ciasta schłodzonego, a 20 min dla nie chłodzonego). Następnie rozciągnęłam ciasto na papierze, posmarowałam wierzch ricottą pomieszaną z wyciśniętym czosnkiem, na wierzch ułożyłam cukinię, dynię i paprykę, lekko zwilżyłam wierzch wodą, przyprawiłam pieprzem i rozmarynem. 

Hamelman pisze, że żaden piec poza takim opalanym drewnem nie jest za ciepły dla pizzy. Odpowiednia temperatura to ponad 370 stopni. Ponieważ piekarnik ma tylko 250, to trzeba go ustawić na maxa. Ja dodałam do tego termoobieg i rondel z wodą na dno.

Hamelman nie napisał ile się piecze, i ja też bladego pojęcia nie mam ile to trwało, po prostu zerkałam do środka i jak już było rumiane ciasto, a warzywa to nawet takie nieco bardziej opalone to już wiedziałam że jest gotowe.

Efekt: ciasto jest fajne, chrupkie, a jednocześnie sprężyste, naprawdę dobre. Ale czy mi się chce za każdym razem robić ciasto dzień wcześniej to wątpię, aż tak często nie jem pizzy, żeby być jakimś wielkim koneserem (poza tym, że najlepszą w moim życiu jadłam w Czerwonym piecu w Gdyni, a pizze na dowóz omijam szerokim łukiem). Ale spróbować warto, bo z całą pewnością jest to jedno z lepszych ciast na pizzę jakie zrobiłam. Ciekawa jestem jaki byłby efekt z pieca opalanego drewnem.

środa, 6 września 2017

Chłodnik Balatoński

Jak zwykle nie wyrabiam na zakrętach, więc kilka chłodników, które zrobiliśmy tego lata wstawiam pod koniec lata. Ale podobno upał wraca, w niedzielę ma być 27 stopni, to w sam raz, żeby sobie machnąć chłodnik.

Przepis pochodzi z genialnej książki "100 i więcej chłodników i zimnych zup" Teresy Miazgowskiej wyd. rea



Składniki:
4 pomidory
cebula (daliśmy pół czerwonej moczonej w occie jabłkowym, żeby nie była taka ostra)
ogórek
strąk zielonej papryki (daliśmy czerwoną)
cytryna
ząbek czosnku
4 szklanki rosołu z cielęciny (chyba bulion wołowy odtłuszczony poszedł do tej zupy)
3 łyżki oleju
szczypta ostrej papryki w proszku
szczypta tymianku
posiekany koperek (chyba nie daliśmy)
pieprz, sól,
ewentualnie kostki lodu do podania (nie daliśmy, podaliśmy schłodzone w lodówce)

Sposób przygotowania:
Sparzone i obrane pomidory zmiksować z czosnkiem, dodać pokrojoną paprykę, odtłuszczony bulion i sok z cytryny. Przyprawić i rozmieszać. Przed podaniem na wierzch nasypać pokrojony w kostkę ogórek i namoczoną w occie cebulkę.

Pychota. Pierwszy raz jadłam chłodnik na mięsnym bulionie, wyobrażałam sobie, że to może być wstrętne, ale jest bardzo ok. Tylko trzeba odtłuścić bulion. 

A ton niepewności pochodzi stąd, że tak w sumie to gotował mąż, wszelkie zmiany wprowadzał w kulinarnej wenie na bieżąco, a ja odtwarzam miesiąc czy dwa później z książki i ze zdjęcia.

Smacznego.

niedziela, 7 maja 2017

Polędwiczka wieprzowa z daktylami

Autorski przepis, owoc natchnienia. Wyszło rewelacyjnie. Koniecznie trzeba to zapisać, żeby nie zapomnieć jak się to robi.



Składniki:
polędwiczka wieprzowa
marchewka (1 duża lub 2 mniejsze)
pietruszka
pół małego selera
oliwki
3 ząbki czosnku
kilka gałązek zielonej pietruszki i mięty
namoczone w wodzie daktyle (+ woda z moczenia)
pieprz, kumin, cynamon, kozieradka, papryka słodka

Sposób przygotowania:
Naciąć polędwiczkę wzdłuż, do otworu upchnąć daktyle. Mięso natrzeć pieprzem, kuminem, cynemonem kozieradką i papryką słodką (nie dajemy soli, bo je z nami niemowlak, jak ktoś chce, jak najbardziej można posolić, choć nam pasowało bez soli). Pokroić warzywa i umieścić na dnie naczynia razem z czosnkiem (nie trzeba obierać), pietruszką i miętą. Między warzywa wstawić polędwiczkę (można ją zszyć bawełnianą nitką, żeby się nie rozpadała, ale można sobie odpuścić ten punkt). Odstawić do lodówki na noc. Można też, odstawić na kilka godzin w temp. pokojowej, jeżeli ma być podane w ten sam dzień. Podlać wodą z moczenia daktyli. Piec w temp. 180 stopni przez około godziny, aż mięso będzie miękkie i kruche. 

Pychota.

niedziela, 30 kwietnia 2017

Szybki chleb żytni na zakwasie bez mąki pszennej

U nas na razie dieta bez pszenicy. Nie jest łatwo, szczególnie z żywieniem zbiorowym. Zasmażki na mące, panierki, makarony, pierogi. Dla każdego coś pszennego. Z chlebem podobnie. Nie dajcie się zwieść pozorom, nawet jeśli w ofercie piekarni są chleby pszenne, pszenno-żytnie, żytnio-pszenne i żytnie, to wcale nie ma gwarancji, że te żytnie nie mają pszenicy. Przekonałam się o tym w jednej z "lepsiejszych" piekarni. Byłam pewna, że w związku z tym, że mają mnogość właśnie żytnio-pszennych i żytnich to coś bez pszenicy się znajdzie. Dobrze, że zapytałam, bo okazało się, że wcale nie. Czy którykolwiek z Państwa chlebów jest bez pszenicy? Nie, nie mamy takiego w ofercie. 

Nie pozostaje zatem nic innego jak upiec swój. W odwodzie mamy jeden chleb w najbliższym sklepie, gdzie według umieszczonego na opakowaniu składu faktycznie nie ma mąki pszennej, jednak nie zamawiają go dużo i zwykle trzeba na niego polować. Na piekarnik polować nie muszę.

Przepis od niezawodnej Tosi z bloga Smakowity Chleb



Składniki:
150 g aktywnego zakwasu żytniego (dokarmionego min. 8h wcześniej)
500 g mąki żytniej typu 720
450 ml letniej wody
2 łyżeczki soli

Sposób przygotowania:
Krótko wymieszać składniki, do ich dokładnego połączenia, umieścić w wyłożonej papierem do pieczenia foremce, foremkę wsadzić do worka foliowego lub przykryć folią spożywczą (żeby ciasto nie wyschło) i zostawić do wyrośnięcia na ok. 4,5h. Nagrzać piekarnik do temp. 210 stopni. Chleb skropić wodą i piec przez ok. 40 min. Warto pod koniec pieczenia wyjąć z foremki, żeby się dopiekł. Gotowy chleb postukany od spodu łyżką wydaje głuchy odgłos.

środa, 26 kwietnia 2017

Zupa z zielonego groszku z miętą (wegańska)

Często spotykam się z pytaniami co podać do jedzenia niemowlakowi podczas rozszerzania diety. Temat wydaje się strasznie skomplikowany. Pojedyncze warzywa, brak soli i cukru, oczekiwanie na ewentualną reakcję alergiczną. A gdy jeszcze dziecko jest alergikiem i konieczne jest wyłączenie z diety całych grup produktów to już w ogóle umarł w butach. 

Wcale nie. Trochę inwencji i można jeść takie rarytasy, że oko bieleje. Wiem co mówię, mamy dietę bez białek mleka krowiego, jaj i pszenicy. 

Dziś zupa z zielonego groszku. Wszystkie warzywa wprowadzone do diety malucha już wcześniej. Nowym składnikiem jest mięta i pieprz do przyprawienia.




Składniki:
2 marchewki
pietruszka
seler
por (lub cebula)
łyżka oliwy (może być masło jak ktoś nie unika bmk)
groszek mrożony (ok. pół opakowania)
świeża mięta do smaku
pieprz do smaku

Sposób przygotowania:
Z marchewek, pietruszki, selera, pora i łyżki oliwy ugotować wywar. Wyjąć warzywa, wsadzić groszek, gotować do miękkości. Zmiksować, dodać warzywa (można razem miksować, ale wtedy słabo czuć groszek i przez marchewkę zupa ma kolor starej ścierki ;)), posiekać miętę, dodać pieprz i miętę do smaku. 

Podałam z grubą kaszą jęczmienną natchniona tym przepisem.