niedziela, 31 grudnia 2017

Pulpety z sezamem i amarantusem

Kupiliśmy dziś wołowinę z przeznaczeniem na pulpety, które wymyśliła dla nas teściowa, chciała zrobić, ale mięso dotarło zbyt późno :) A że nawet nie chcę konkurować z pulpetami teściowej, bo by raczej nie wytrzymały porównania, to wyszukałam przepis w internecie. Zainteresował mnie taki, gdzie rolę bułki tartej pełni amarantus, a przyprawy sezam i prażone siemię lniane. Znalazłam go na blogu Moje małe przyjemności
Od siebie dodałam sos na bazie bulionu w którym gotowały się pulpety. Mniam, mniam, choć następnym razem dam mniej sezamu.

Podwoiłam składniki z przepisu, bo miałam 1 kg mięsa.



Składniki:
na pulpety
400g mięsa mielonego wołowego
1 szklanka amarantusa ekspadowanego
3 łyżki siemienia lnianego
3 łyżki sezamu
2 łyżki otrąb owsianych (dałam pszenne)
1 jajko
sól, pieprz

na bulion
2 marchewki 
1 pietruszka
kawałek selera
kawałek pora 

na sos
pół małej ostrej papryczki 
natka pietruszki (u mnie kawałek - mrożonej)
śmietana (u mnie 12%)

Sposób przygotowania:
W misce wymieszać składniki na pulpety, formować pulpety (można co jakiś czas myć ręce i zostawiać je mokre - łatwiej się formuje). W rondlu zagotować bulion warzywny, gdy warzywa zmiękną wyjąć je i kolejno gotować pulpety, tak żeby nie było ich za dużo naraz w garnku. Każda partia gotuje się przez ok. 10 min. 
Warzywa wrzuciłam do zupy, która gotowała się na sąsiednim palniku a pozostały po gotowaniu płyn zredukowałam, dodałam pół papryczki pepperoncino, natkę pietruszki i pół małego kubka śmietany - takim sosem polałam pulpety.

sobota, 30 grudnia 2017

Zupa grysikowa, nylonowa, małpi rosół

To wszystkie znane mi nazwy tej zupy. U mnie w domu nazywało sie ją nylonową, bo po dodaniu kaszy, gdy zupa stygnie pojawia się na wierzchu taka delikatna błonka, jak worek foliowy, przynajmniej takie skojarzenie miał autor określenia (prawdopodobnie mój tato). W rodzinie męża zupę tę nazywa się małpim rosołem - zupełnie nie wiem czemu.

Zupa prosta, dietetyczna, pierwsze "normalne" danie po wszelkich jelitówkach i innych przyjemnościach.

Składniki:
2 skrzydła z kurczaka (można dla większej dietetyczności dać łyżkę masła zamiast)
2 marchewki
pietruszka
kawałek selera
cebula lub kawałek pora
kilka łyżek kaszy manny

Sposób przygotowania:
Do garnka wrzucić skrzydełka, zalać wodą, ugotować, dodać pokrojone w kawałki warzywa. Gdy wszystko będzie miękkie dodać kilka łyżek kaszy (5-6) i pogotować jeszcze chwilę. Finito. Smacznego. i na zdrowie.

Tarta makowa - kutia na kruchym spodzie

Tarta makowa skradła moje serce swoim wyglądem na blogu Ciastkożercy.pl  A że makowce lubię i podobnie jak autorka oryginalnego przepisu uważam, że im więcej nadzienia tym lepiej to uznałam to ciasto za świetny wypiek świąteczny.

Tarta okazała się być strzałem w dziesiątkę, bo choć w smaku bardzo mocno kojarzy się z kutią, która u nas jest obowiązkowym daniem wigilijnym, to cieszyła się o wiele większym powodzeniem. Ciągle ktoś podchodził do ukrytej pod folią na blacie formy i odkrawał kawałek. Nawet słynny tort makowy mojej teściowej nie cieszył się takim powodzeniem (może dlatego, że trzeba było po niego sięgnąć do lodówki, a moja tarta znikała cichaczem). Ogólnie rzecz biorąc mniam, mniam :)




Składniki:
na kruche ciasto
2,5 szklanki mąki
1/3 szklanki cukru
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia (dałam sodę oczyszczoną) 
2 łyżeczki cukru waniliowe (pominęłam) 
1 całe jajko i 2 żółtka (białka będą potrzebne do masy)
100 g masła
2 łyżki gęstej śmietany

na nadzienie:
300 g mielonego maku (wcześniej namoczonego w gorącej wodzie i zmielonego 2 razy w maszynce do mielenia na sitku makowym)
40 g orzechów włoskich
40 g  namoczonych rodzynek
20 g płatków migdałowych
2 białka
30 g roztopionego masła
3-4 łyżki miodu
1 jabłko
1 pomarańcza

jak ktoś chce, to można całość polać lukrem zrobionym z cukru pudru i soku z pomarańczy

Sposób przygotowania:
Wymieszać nożem składniki na kruche ciasto, gdy będzie przypominać grudki kruszonki zagnieść krótko ręką - ciasto wsadzic do lodówki do schłodzenia (ja wystawiłam na balkon bo grudzień). W tym czasie przygotować nadzienie. Posiekać bakalie, otrzeć skórkę z pomarańczy, roztopić masło, zetrzeć jabłko na tarce, wycisnąć sok z połowy pomarańczy (druga połowa może być do lukru), ubić pianę z białek. Wymieszać mak z bakaliami potem delikatnie domieszać pianę z białek. Formę wyłożyć kruchym ciastem, pozostałe ciasto wykorzystać do dekoracji, na spód wyłożyć masę i udekorować pozostałym kruchym ciastem. Piec w temp. 180 stopni przez 30-40 min.

niedziela, 17 grudnia 2017

Ciasto dyniowe na sodzie

Przepis wzięłam z bloga Cynamonowy Pył i trochę go pozmieniałam. Ostatnio nie używam proszku do pieczenia, wolę piec na sodzie. Oczywiście znacznie zmniejszyłam ilość cukru oraz miałam puree z pieczonej dyni, a nie surową w kawałkach, a w przepisie była surowa. W związku z tym musiałam dodać więcej mąki (na oko), żeby nie zrobił sie zakalec. Wyszło bardzo dobre ciasto, w smaku przypominające piernik.




Składniki:
na ciasto
2 szklanki mąki (dałam więcej ale nie wiem ile, sypałam do konsystencji, która wydała mi się nie-zakalcowa)
1 szklanka cukru (dałam max 1/4 szklanki)
1 łyżeczka proszku do pieczenia (dałam sodę oczyszczoną i sok z cytryny)
1 łyżeczka przyprawy korzennej (dałam cynamon, kardamon, goździki i trochę świeżo mielonego pieprzu)
4 jajka
3/4 szklanki oleju rzepakowego
2 szklanki startej na drobnych oczkach dyni (dałam puree mniej więcej dwie szklanki, ale zasadniczo tyle ile miałam)

na ciasteczka kruche:
130 g mąki pszennej
60 g zimnego masła
1 żółtko
1 łyżka gęstej śmietany (dałam skyr - jogurt islandzki, więc pewnie grecki też byłby ok)                          
3 łyżki cukru pudru (dałam 2, i tak uważam, że to za dużo)
0,5 łyżeczki przyprawy korzennej (j.w.) 

Sposób przygotowania:
Przy pomocy noża wymieszać składniki na kruche ciasteczka, tak by jak najkrócej wyrabiać ręką. Kulę ciasta wsadzić do lodówki. W tym czasie wymieszać w jednej misce suche a w drugiej mokre składniki ciasta, dodać mokre do suchych, wymieszać. Z ciasta kruchego wyciąć foremką do ciastek ciekawe kształty i udekorować nimi wierzch ciasta. Jeżeli zostanie ciasta, upiec ciasteczka. Piec w temp. 180 stopni przez 35-40 min, aż wierzch ładnie się zrumieni.



wtorek, 28 listopada 2017

Pasta z dyni z "Jerozolimy"

Książkę "Jerozolima" Yotama Ottolenghiego wniósł w posagu mój mąż, ale i tak przepis znalazłam na jakimś blogu, a dopiero potem wyszukałam go w książce. W oryginale pasta przygotowana jest z dyni piżmowej, ale ja mam aktualnie dostęp do różnych dziwnych dyń, które zamawiam z podkrakowskiego gospodarstwa JEdynie. Tym razem postanowiliśmy otworzyć największego potwora, jakiego mamy w schowku czyli Boston Marrow - dynię typu Hubbard, ogromną. Moja waga kuchenna odmówiła współpracy, ma limit do 4 czy 5 kg. Myślę że ta dynia to 7-10.
Poza tym nie miałam jogurtu greckiego, a miałam skyr. No i nie miałam syropu daktylowego, za to kiedyś kiedyś mój mąż kupił melasę jeżynową, w sumie chyba o podobnym smaku. Efekt bardzo dobry, godny powtórzenia. Sam fakt, że połowa zniknęła podczas pierwszego posiłku, a pasta przygotowana z kilograma dyni już o czymś mówi.



Składniki:
z moimi modyfikacjami
1 kg obranej i pokrojonej w kostkę dyni
3 łyżki oliwy
150 g jogurtu greckiego lub skyru 
45 g tahiny
łyżeczka cynamonu
pół łyżeczki soli
duży ząbek czosnku
czarny i biały sezam do posypania
syrop dakltylowy lub syrop klonowy lub melasa do dekoracji

Sposób przygotowania:
dynię obrać i pokroić w kostkę, obtoczyć w oliwie i cynamonie i upiec w piekarniku aż będzie bardzo miękka (ja piekłam z wodą, oliwę dodałam do gotowego - jest wtedy lżejsze), dynię rozgnieść na puree, dodać jogurt, tahinę (do smaku, w oryginalnym przepisie było 70 g, dla mnie 45 to całkiem wystarczająco) i przeciśnięty przez praskę czosnek. Wymieszać wszystko, przełożyć do naczynia, posypać sezamem i polać syropem. Pychotka.

poniedziałek, 20 listopada 2017

Karmazyn marynowany w grapefrucie

Taki pomysł na szybko, bo się trafił akurat w miarę świeży karmazyn (mąż zauważył, że właśnie został dowieziony do Biedy i ma datę dwa tygodnie do przodu czy coś - swoją drogą fuj). Grapefrut był w domu. Do tego rozmaryn, czosnek pieprz i sól i oczywiście piekarnik. A i masełko na wierzch. Pychota!



Składniki: 
Filety z karmazyna 
kilka cząstek grapefruta ( koniecznie bez albedo czyli tego białego, bo będzie okropnie gorzkie) 
kilka gałązek rozmarynu 
główka czosnku - ząbki pokrojone w kawałki
 świeżo mielony pieprz kolorowy 
sól 
masło 

Sposób przygotowania: 
Rybę umyć i osolic, zostawić na noc w lodówce, lub kilka godzin w temp. pokojowej, do naczynia na dno położyć parę strużyn masła, na wierzch wyłożyć rybę, polać sokiem z grapefruta i obłożyć cząstkami, posypać rozmarynem, pieprzem i paroma strużynami masła. Zapiekać w piekarniku w temp. 180 stopni przez 20 min do 0,5h.

Skyrbraud - chleb na jogurcie islandzkim

To tak naprawdę wcale nie jest islandzki chleb. Tradycyjne islandzie pieczywo byłoby raczej żytnie, bo pszenica niechętnie rośnie w surowym północnym klimacie. To jest moja radosna twórczość na podstawie przepisy z mojego ulubionego chlebowiego bloga Smakowity chleb. W oryginalnym przepisie był twaróg którego nie miałam. Miałam za to skyr w odpowiedniej ilości. Tak właśnie powstał ten chleb. Musiałam też dodać drożdże do zakwasu, bo jest młody i już dwa razy był winien koszmarnego zakalca :D



Składniki:
450 g mąki pszennej typ 650
100 g mąki pszennej razowej
100 g aktywnego zakwasu żytniego
150 g skyru (islandzkiego jogurtu)
300 g letniej wody
1,5 łyżeczki soli
ewentualnie kulka drożdży rozmieszanych z niewielką ilościa wody. Ja dałam ok. 10 g i to było za dużo

Sposób przygotowania:
Połączyć wszystkie składniki. Zostawić na godzinę do wyrośnięcia. Uformować bochenek, wrzucić do omączonej miski wyłożonej ściereczką, zostawić na dwie godziny do wyrośnięcia (po 15 min- 0,5h uznałam że już późno i idę spać i przeszłam do kolejnego etapu) wsadzic miskę z chlebem do worka foliowego i do lodówki na noc. Rano odpalić piekarnik na 250 stopni z termoobiegiem, w tym czasie chleb niech ogrzeje się do temp. pokojowej. Na dno piekarnika wrzucić rondel z wodą, chleb wrzucić na gorącą blachę i piec 10 min. w temp. 250 stopni z termoobiegiem i kolejne 20-30 min. w temp. 200 stopni bez termoobiegu i rondla z wodą. Gotowy jest gdy postukany od spodu wyda głuchy odgłos.


Kuchnia skandynawska 2017

czwartek, 9 listopada 2017

Placuszki na zakwasie i sodzie

Z proporcjami może być słabo, bo robiłam wszystko na oko, ale wyszło na tyle dobre, że warto spróbować mniej więcej ocenić ile czego. Myślę, że udział w sukcesie ma też niewielki dodatek mąki z cieciorki - dodaje fajnego posmaku całości. 



Składniki:
Ok. 100g sera białego
100-150g zakwasu żytniego
1,5 szklanki wody
Ok. pół szklanki jogurtu naturalnego
2 jajka
Ok. pół szklanki mąki z cieciorki
mąka pszenna do uzyskania odpowiedniej konsystencji (myślę że ok 2 szklanek)
Łyżeczka sody oczyszczonej 

Sposób przygotowania:
Wymieszać wszystkie składniki. Usmażyć na niewielkiej ilości tłuszczu.  

niedziela, 5 listopada 2017

Chleb markowski na serwatce

Szósty zakwas w ciągu 15 miesięcy. Mam nadzieję, że tym razem będzie miał większą żywotność od poprzednich pięciu. Póki jest trzeba piec.
W naszej okolicy otworzył się też sklep ekologiczno-regionalny a w nim dostępna jest serwatka, na którą czaiłam się od otwarcia sklepu. W końcu zakwas zrobiony, serwatka kupiona, sprawdzam przepis Hammelmana, a tam drożdże. Których oczywiście nie miałam. Taki psikus.
Przepis znalazłam na blogu W poszukiwaniu slow life O TUTAJ



Składniki:
Na zaczyn
50g zakwasu żytniego
250g mąki żytniej razowej 
250g wody
(ja dałam po prostu 550g aktywnego zakwasu) 

Na ciasto
400g mąki żytniej razowej 
400g mąki pszennej razowej
650-700g serwatki (miałam ok. 550g, resztę do 700 dopełniłam wodą) 
500g mąki pszennej jasnej (dałam typ 650)
24g soli (dałam 17g)
Można dodać 15g drożdży (w zależności od siły zakwasu) 

Sposób przygotowania:
Z zakwasu mąki i wody przygotować zaczyn i odstawić na ok. 12h (min. 6 z mojego doświadczenia, 4 w ciepłe lato)
Gotowy zaczyn pomieszać z serwatką i mąkami razowymi. Pozostawić na 9-10h do wyrośnięcia (jak komuś ładnie rośnie to może być krócej, mnie wcale nie chciało).
Po wyrośnięciu dodać mąkę pszenną jasną i sól. Wymieszać mikserem z hakiem do całkowitego połączenia składników - ok. 8-10 min. Odstawić do podwojenia objętości. Mój nie podwoił, nawet nie ruszył. Po ok. 3h uformowałam 3 chleby i wsadziłam do omączonych i wyłożonych ściereczkami misek do wyrośnięcia. Miski wpakowałam do worków foliowych i wystawiłam na balkon na noc (do lodówki lepiej, bardziej przewidywalna temperatura, ale miejsca nie miałam, a teraz dobra pogoda na długie wyrastanie). Oczywiście jak komuś ten etap wypadnie w dzień to można wyrastać w cieple przez godzinę - dwie.
Rano przyniosłam bochenki do mieszkania aby się ogrzały w czasie gdy nagrzewa się piekarnik. Piekarnik nagrzać do temp. 250 stopni i w opadającej temp. piec ok. 50 min. Chleby przed włożeniem do pieca polać wodą lub naparować piekarnik. Po upieczeniu ponownie polać wodą (ja posmarowałam gorące bochenki pędzelkiem kuchennym).

Prawie do końca byłam pewna, że nic z tego nie będzie, bo rosnąć nie chciały, po nacięciu wyglądały jakby ich nie obeszło, ale wyszły pyszne. Jak zwykle ostatnio trochę za ciemne. Już pierwszy prawie cały zjedzony, a cały dzień nie było nas w domu. Znaczy się chyba smaczny :) 

sobota, 4 listopada 2017

Kaczka nadziewana pigwą

Mniam, mniam. A to wszystko przez przypadek. Fajnych jabłek nie było, a pigwa była. To kupiliśmy kaczkę i pigwę i przyrządziliśmy tak jak gęś z jabłkami. Czyli kaczka, majeranek, pigwa i czosnek i pieczenie i wyszła boska. Szkoda, że takie tłuste mięso niezbyt dobrze mi służy, bo jadłabym i jadła.



Składniki:
Kaczka
2 pigwy (te duże, nie mylić z pigwowcem - pewnie też wyjdzie tylko roboty znacznie więcej)
majeranek
mała główka czosnku
sól do smaku

Sposób przygotowania:
Kaczkę umyć, jak ktoś tak lubi to pozbawic najbardziej wystającego tłuszczu. Obsypać solą i majerankiem, takze od środka. Pigwę pozbawić gniazd nasiennych i pokroić w ćwiartki. Nadziać brzuch kaczki, dodać ząbki czosnku. Kaczkę umieścić w piekarniku nagrzanym do 180 stopni i piec godzinę na każdy kilogram masy (u nas ok. 3 h).

Sałatka z botwiny z dynią

Takie połączenie nietypowe. Ostatnio w sumie coraz łatwiej dostać botwinę także jesienią więc nie jest to wielki problem. My regularnie kupujemy ostatnio botwinę, czy też buraki wraz z liśćmi, bo buraki są w niej pełnowymiarowe. Z kolorowych buraków i dyni powstała fajna sałatka. Do tego mozarella i już w zasadzie jest przepis.



Składniki:
botwina (kolorowe buraki razem z liśćmi) - ugotowane na parze lub w inny sposób
upieczona dynia w kawałkach
kulka mozarelli
oliwa
ocet balsamiczny z Modeny słodki (najlepszy kilkuletni) - w wersji burżetowej można zastapić crema di aceto balsamico
można dodać pestki słonecznika, świetnie tu pasują

Sposób przygotowania:
Ugotować (my na parze) buraki z liśćmi, upiec dynię. Wrzucić pokrojone do miski. Dodać mozarellę, pestki ze słonecznika. Polać oliwą i octem. Wymieszać. Jak ktos ma chęć to mozna doprawić. Nam smakowało takie.

poniedziałek, 30 października 2017

Frytki z topinambura, dyni i czarnej marchwi

Prosty, smakołyk. Właściwie wykonany, nawet nie taki tłusty. Da się zrobić nawet całkiem beztluszczowe, ale niektórzy powiedzą że to już nie frytki. Ka postawiłam ma złoty środek - troszeczkę tłuszczu a poza tym para wodna. I jest ok. Zdrowe warzywne frytki. 



Składniki:
Topinambur 
Dynia (u mnie kabocha)
Czarna marchew 
Mogą być też dowolne warzywa korzeniowe 

Sposób przygotowania:
Umyć warzywa. Obrać, pokroić na frytki. Wrzucić do miski. Wlać kilka kropel oleju lub oliwy, wymieszać. Położyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Podlać wodą. Piec aż będą miękkie. 

czwartek, 26 października 2017

Chipsy z topinambura




Składniki:
Topinambur
Oliwa

Sposób przygotowania:
Topinambur dokładnie umyć, pokroić w plasterki, pokropić oliwą. Piec w temp 160 stopni aż konsystencja będzie lekko chrupiąca z wierzchu a miękka w środku. U mnie trwało to ok godziny. 

środa, 25 października 2017

Dżem z pigwowca

Jest to przetwór jednocześnie okropny i super fajny w produkcji. Okropny dlatego, że usunięcie gniazd nasiennych to straszliwa praca i zdaniem mojego męża wymaga jakiegoś valium czy innej melisy, żeby się nie wściec (on przy okazji zaciął się nożem), za to sama część dżemikowa to bajka - 10 czy 15 minut i jest dżemik. Także jak ktoś ma w rodzinie fanów dłubania to ten przepis jest dla niego. Może tak w ramach relaksu lub czasu dla siebie (ja tam nawet nie narzekałam - to był czas dla siebie prawie tak dobry jak prasowanie, które też ostatnio pokochałam).



Składniki:
1 kg pigwowca
ok. 200 g cukru (lub więcej, ja dałam mniej ale dżem jest okrutnie kwaśny)
(+ ostry nóż, plaster na rany i ewentualne środki na uspokojenie :p)

Sposób przygotowania:
Pigwowca pozbawić gniazd nasiennych (tu może być przydatny środek na uspokojenie i plastry), gotowe owoce przełożyć do garnka z grubym dnem, zasypać cukrem, poczekać aż puści sok, gotować do zgęstnienia. Gorące pakować do wyparzonych słoików, pasteryzować.

piątek, 20 października 2017

Przecier pomidorowy

Chyba najprostszy przetwórstwa jaki istnieje. No może jest parę o podobnym stopniu trudności. Musimy chyba robić go częściej, bo pomidory w zimie są bardzo smutne. Tym razem okazja trafiła się sama. Zostaliśmy nagrodzeni za niefolgowanie swojemu łakomstwu (i niechęć do stania w długiej kolejce po lody) i w zamian zajrzeliśmy do budki warzywnej tuż obok lodziarni. A tam malutkie pomidory Lima w naprawdę dobrej cenie. No to wzięliśmy całą skrzynkę. Po noszeniu dziecka sześć kilo pomidorów, które w dodatku nie wierzgają to sama przyjemność. A jak dziecku znudziło się siedzenie w wózku to wózek dalej niósł pomidory :D Były takie tanie bo miały być różne, może coś trzeba będzie przebrać. Z pierwszej skrzynki wyleciał jeden, z drugiej może ze cztery. Potem gotowanie w dwóch największych garnkach, wyparzanie słoików, pasteryzacja i mamy w sumie prawie 20 słojów przecieru. Część już pojechała do mojej babci, żeby też mogła sobie zrobić zupę z dobrego produktu.



Składniki:
Wagon pomidorów
Wielki gar
Mikser ręczny 

Sposób przygotowania:
Pomidory umyć, ja przecięłam, żeby łatwiej puszczały sok, dodać troszkę wody jeżeli robi się z pomidorów Lima (są bardzo mięsiste, więc woda by się nie przypaliły ma początku). Gotować na  wolnym ogniu aż puszczą sporo soku. W przypadku limy trwa to od 40 min do godziny. Zmiksować, gorące wlewać do słoików. Wyparzyć słoiki i nakrętki, wlać gorący przecier do słoików, pasteryzować w piekarniku przez godzinę w temp. 95 stopni. Można oczywiście pasteryzować też w garnku z wodą. Odwrócić dnem do góry. 

Gulasz cielęcy z papryką, dynią i bakłażanem

Ostatnimi czasy jest w naszej kuchni dość warzywnie. Wszystko to za sprawą dobrego ducha  małopolskich dyń czyli Pani Darii z gospodarstwa JEdynie, która nie dość, że produkuje w rodzinnym gospodarstwie różne dziwne warzywa, w tym chyba milion gatunków dyni, to jeszcze jak ktoś ma szczęście mieszkać w odpowiednim miejscu Krakowa (jak my) to dowozi pod same drzwi. Dla nas to genialne rozwiązanie, tylko dwa razy musimy się wybrać na plac po warzywa :D i czasem po mięso. Tym razem zrobiłam pyszny gulasz. Mięso od Pana z Tomexu, reszta od Pani Darii.



Składniki:
Cielęcina (u nas 1,3 kg ale to za dużo)
1 duży bakłażan
Równa ilość surowej dyni (u nas tromba d'albenga) 
Równa ilość papryki pomidorowej (może być inna, ale pomidorową lubię bo jest taka fajnie mięsista)
Czosnek
Tymianek 
Rozmaryn

Sposób przygotowania:
Mięso pokroić na kawałki, o smażyć, dusić w niewielkiej ilości wody. Gdy już będzie prawie miękkie (zależy od wieku zwierzęcia) dodać paprykę, chwilę podusić, dodać paprykę i bakłażan - wszystkie warzywa pokrojone w kostkę. Dodać zioła. Dusić do miękkości. 

czwartek, 12 października 2017

Brokuł muffin

Klasyczny przepis na coś z niczego. W lodówce siedział od paru dni ugotowany brokuł, na którego jakoś nie było chęci. Oprócz niego karną odsiadkę w lodówce miała też resztka botwinki, która nie zmieściła się do tarty z poprzedniego wpisu, no ale z powodu mnogości brokuła siedzi tam nadal, brokuł już prawie zjedzony i to ze smakiem. A propos smaku, to smaczku całej tej sytuacji dodaje fakt, że w domu nie było jajek. Tak więc muffiny są brokułowe, ale są też bezjajeczne. Mogą być też bezmleczne, wystarczy mleko krowie zastąpić jakimś zamiennikiem. O ile wiem też wychodzą. Mogą więc spokojnie być alergiczno-wegańskie.

Ta da da da da dam! Oto brokułowe muffiny ze światła w lodówce:



Składniki:
1 szklanka mąki pszennej
3/4 szklanki mąki pszennej razowej (można dać zwykłą lub jakąś jeszcze inną)
1 łyżeczka sody oczyszczonej
pół szklanki mleka (można zastąpić wodą lub napojem roślinnym)
pół szklanki oleju
pół ugotowanego brokuła podzielonego na mniejsze kawałki
ząbek czosnku
1 łyżka soku z cytryny
ewentualnie przyprawy do smaku

Sposób przygotowania:
W jednej misce zmieszać mąki z sodą oczyszczoną (suche), w drugiej resztę składników (mokre), wymieszać zawartość obu misek do połączenia składników. Umieścić w formie na muffiny. piec w temp. 180 stopni przez ok. 40 minut lub do "suchego patyczka".

wtorek, 10 października 2017

Czterokolorowa tarta z botwinki

Ostatki zeszłotygodniowego zamówienia na warzywa od JEdynie. Wielki pęk smakowitej, świeżutkiej botwinki w czterech różnych kolorach: tradycyjnym czerwonym, żółtym, białym i chioggi czyli kolorowym czerwono-białym. Z takiego zestawu musiało powstać coś pysznego. Mąż poddał mi pomysł botwinkowej tarty. Ja najpierw myślałam o sałatce, ale pomysł na danie obiadowe to nie w kij dmuchał. Trochę to było pracochłonne, ale z drugiej strony większość pracy wykonał najpierw parowar, a potem piekarnik. Wróć. Całkiem sporą część to jest obieranie i krojenie buraków wykonał także mąż :) Efekt pychotka.



Składniki:
pęczek botwinki (u mnie cztery kolory, ale z klasycznej jednokolorowej też wyjdzie)
1-2 łyżki posiekanego koperku
pół opakowania 150 g greckiej fety kozio-owczej
trochę soku z cytryny
3 ząbki czosnku
3 jajka
mleko

Sposób przygotowania:
Botwinkę ugotować na parze. Spód z kruchego ciasta podpiec w piekarniku ok. 15 min. Na wystudzony spód rozłożyć pokrojone na plasterki ząbki czosnku, na to warstwę liści botwinki, na wierzch buraki i łodygi, całość polać sokiem z cytryny (można też użyć zamiast soku octu balsamicznego, ale raczej niewielką ilość, całość będzie ostrzejsza), posypać koperkiem i fetą. W miesce wymieszać jajka z mlekiem i tak powstałą masą zalać tartę. Całość zapiekać w piekarniku w temp. 180 stopni z termoobiegiem aż masa jajeczna się zetnie.

Mąż twierdzi, że ta tarta jest jeszcze lepsza niż poprzednia*. 







*Pewnie dlatego, że obierał buraki ;)

poniedziałek, 9 października 2017

Moussaka

Końcówka bakłażanów, które kupiliśmy tydzień temu wymagała zrobienia czegoś bakłażanowego. Wpadło mi do głowy, żeby zrobić z nich moussakę, bo dawno nie było, a z resztą i tak najczęściej robiłam z cukini. Opierałam się na przepisie z pamiątkowego magnesu na lodówkę, który kupiłam w Grecji. Przepis trochę zmieniony, żeby był lepiej dostosowany do naszych brzuszków (więcej pomidorów, więcej sosu - mniej tłuszczu). Wyszła pyszna.



Składniki:
2 duże bakłażany (nasze były małe - jeden tajski, jeden biały i jeden malutki kolorowy)
0,5 kg mięsa wołowego
3 pomidory (u nas duże)
cebula (u nas mała)
natka pietruszki
2 łyżki masła
2 łyżki mąki
zimne mleko (nie podaję ilości mleka, bo zależy od wielkości naczynia, a z resztą i tak zawsze beszamel robię na oko).

Sposób przygotowania:
Bakłażany zgrillować w grubych plastrach. Na patelni zeszklić cebulę, dodać mięso, przesmażyć do zamknięcia soków, dodać pokrojone w grubszą kostkę pomidory udusić razem. W naczyniu do zapiekania ułożyć na dole warstwę bakłażanów, na to mięso z pomidorami, na wierzch znów bakłażany. Na patelni rozpuścić masło, dodać mąkę, wymieszać na żółty glut, dodać zimne mleko i gotować na małym ogniu ciągle mieszając do zgęstnienia sosu, tak powstałym beszamelem zalać bakłażany.

piątek, 6 października 2017

Tarta z bakłażanem i papryką - najlepsza jaką w życiu jadłam

Wczoraj wrzuciłam spód, bo wyszedł genialny, dziś wrzucam wierzch, bo czegoś takiego jeszcze nie jadłam. Słowa pyszne, najlepsze i omnomnomnom nie oddadzą tego jakie to było dobre. Wiele ta tarta zawdzięcza składnikom, takim jak kolorowe i tajskie bakłażany i papryka pomidorowa (choć myślę, że ze zwykłych bakłażanów i mięsistej papryki też wyjdzie), ale równie wiele zawdzięcza mnie. ;)



Składniki:
Ciasto kruche z poprzedniego wpisu (upieczone i wystudzone)
Ok. 6 malutkich bakłażanów kolorowych i tajskich lub 1-2 zwykłe
3 papryki pomidorowe
Pół opakowania 150 g greckiej fety kozio-owczej
4 jajka
Ok. pół szklanki mleka
Świeży tymianek
Świeży rozmaryn
(proporcje na dużą ceramiczną formę do tarty) 

Sposób przygotowania:
Bakłażany pokroić w grubszą kostkę, paprykę na spore ćwiartki/ósemki i zgrillować. Wyłożyć na ostudzony spód. Dołożyć fetę w kostkach. Wymieszać jajka z mlekiem i ziołami, można dodać łyżkę mąki pszennej. Wylać na tartę. Zapiekać w temp. 200 stopni z termoobiegiem aż jajko będzie dobrze ścięte. 

Mniam, zostały mi dwa bakłażany i dość papryki, chyba jutro powtórka :D 

czwartek, 5 października 2017

Spód do tarty

Żeby mi nie umknęło wrzucam spód do tarty. Taki trochę wykombinowany z klasycznego przepisu. O dziwo wyszedł bardzo fajny i jeszcze bardziej kruchy. Haha, a miał być byle spód byle był.



Składniki:
220 g mąki (mieszana 48 g krupczatki, 72 g mąki z cieciorki, 100 g mąki babuni)
125 g zimnego masła
1 jajko

Sposób przygotowania:
Do miski przesiać mąkę (można też jak ja nie przesiewać a rozbić grudy trzepaczką balonową. Dodać masło i wymieszać przy pomocy noża. Nie dotykać ciepłymi rękami. Dodać jajko, dalej mieszać nożem. Jak już się nie da dokończyć ręką. W ten sposób ciasto pozostanie zimne. Włożyć na ok. 0,5h do lodówki. Ma formę nałożyć papier do pieczenia, wylepić formę ciastem, formę wstawić do lodówki ma czas podgrzewania piekarnika. Piec w temp. 220 stopni przez ok 20 minut. Wykładać słodkim lub wytrawnym nadzieniem.

Stay tunned, nadzienie zapiekę jutro. 

środa, 4 października 2017

Korzenne razowe mufinki dyniowe

Cierpimy na obfitość dyni. Kupiłam 10,a potem jeszcze jedną, a w domu była jedna. Co razem daje 12. Trzy upiekłam (te mniejsze) no i teraz szybko trzeba je zużyć zanim się zepsują. No to są mufinki. Poszukałam w internecie, pokombinowałam i wyszło takie cuś.



Składniki:
1 szklanka mąki pszennej, u mnie typ 405
Niecała szklanka mąki pszennej razowej typ 1850
Łyżeczka cynamonu
Odrobina pieprzu
3 utarte w moździeżu ziarenka ziela angielskiego
Odrobina startej gałki muszkatołowej
1,5 łyżeczki sody oczyszczonej
1-1,5 szklanki pureé z dyni
Trochę soku z cytryny
Pół szklanki mleka
Pół szklanki oleju
1/4 szklanki cukru (zależy od słodkości dyni, moja była dość słodka, myślę że nie zaszkodziłoby gdybym nawet pominęła cukier)

Sposób przygotowania:
Wymieszać suche składniki w jednej misce, mokre w drugiej. Wymieszać tylko do połączenia składników. Piec w temperaturze 200 stopni przez ok 20-30 min.

Nasza bohaterka. Dynia table cloth. Jak na obrus smakuje całkiem nieźle ;) Tak naprawdę nazywa się Table Gold czyli złota stołowa, ale pomyłka ciekawa, więc zostawiam, żebyście się też mogli pośmiać :D

poniedziałek, 2 października 2017

Spaghetti dyniowe

Szybkie danie, zwłaszcza jak ma się w piekarniku upieczoną dynię, a w zamrażarce zamrożony bulion.

Zrobiłam je rano przed wyjściem i cała robota trwała tyle co rozrzucenie po kuchni, podzielonej na kwadraty,  kanapki z serkiem.

Do spaghetti użyłam bulionu z królika i dyni odmiany jet.



Składniki:
Szklanka bulionu z królika (można zamienić na inny) 
Pół małej dyni - u mnie jet, może być też hokkaido lub piżmowa. Dyni "halloween" nie polecam, jest zbyt mdła w smaku.
Łyżka serka kanapkowego, typu philadelphia u mnie bieluch bo ma dobry skład
Świeżo mielony pieprz i świeży rozmaryn do smaku

Parmezan, grana padano, pecorino lub inny twardy ser do posypania

Sposób przygotowania:
Bulion wlać na patelnię, dodać dynię w formie pureé, rozmieszać na jednolitą masę. Dodać serek i przyprawy. Wymieszać z makaronem. Przed podaniem posypać serem. 


sobota, 23 września 2017

Pulpety cielęce w sosie koperkowym

Haha, mój koszmar z czasów dzieciństwa. Jak zrobiła to przy jakiejś okazji moja teściowa to nie wiedziałam którędy wiać. Na szczęście (czego należało się spodziewać, ale umysł ogarnięty paniką nie ogarnął) moja teściowa ma o wiele większe talenta kulinarne niż kucharki w placówkach oświatowych, lepsze składniki i nie musi z sosu robić klajstra o smaku mąki ziemniaczanej z rozgotowanym na amen koperkiem. To co przygotowała było tak pyszne, że aż prosiłam o dokładkę. I pomysleć, że jakbym zwiała to nie spróbowałabym tego cymesu i trwała w przekonaniu, że to coś niejadalnego. W ogóle tak mnie te placówki oświatowe skrzywiły, że każde gotowane mięso, a już w formie pulpetów lub potrawki w szczególności podejrzliwie oglądam.

Teraz postanowiliśmy wraz z mężem (głównie on) przygotować te pulpety przy okazji wizyty rodzinki, no i w wyniku wizyty u pana z placu, u którego zawsze kupujemy mięso i nigdy nie możemy wyjść z taką ilością jaką zaplanowaliśmy (a zawsze z 3x wiekszą). 

Przepis podam na pół kilo, bo przecież nie każdy może wezwać (nomen omen) posiłki.

Składniki:
0,5 kg mielonej cielęciny
1 bułka namoczona w wodzie i odciśnięta
jajko
pęczek koperku do mięsa
przyprawy

na wywar do gotowania
marchewka
pietruszka
seler
por lub cebula

do sosu
pęczek koperku
masło
mąka 
wywar z gotowania mięsa

Sposób przygotowania:
Bułkę namoczyć odcisnąć, połączyć z mięsem jajkiem, koperkiem i przyprawami. Formować kulki. Ugotować wywar z warzyw i wrzucać do niego kulki z mięsa - gotować na wolnym ogniu (ważne, wywar nie może bulgotać, bo mięso rozpadnie się. Jak ktoś nie czuje się pewnie to może delikatnie podsmażyć mięso przed gotowaniem, tylko do zamknięcia soków w środku. Gotują się około 20-30 minut. 
Na patelni zrobić zasmażkę, ale tylko do etapu zapienienia mąki z masłem - nie przesmażać za mocno. Dodać wywar z gotowania i koperek. Sosem polewać gotowe pulpety.

Pychota. Zdjęcia nie doczekały.

Schab z czerwonym pieprzem nadziewany żurawiną

Kolejny pyszny przepis, na który wpadłam ot tak przy okazji zakupów. Rozmawialiśmy o schabie, który nada się i na obiad i jako wędlina i mąż zaproponował schab ze śliwką. Ponieważ śliwki kupiłam fatalne, a żurawinę niezłą to postanowiłam nadziać schab żurawiną. Plus okazało się że cały czosnek wyszedł do ogórków (! zapomniałam kupić nowy, a byłam dziś na placu!). Poszukałam w głowie i czerwony pieprz wydał mi się pasującą alternatywą. Wyszło pysznie.




Składniki:
marchew
pietruszka
seler
(może być też cebula, czosnek)
zioła - ja dałam suszoną macierzankę
schab (u mnie 1,3 kg)
żurawina suszona
czerwony pieprz (ja miałam w płatkach, ale nawet lepiej zmielić tuż przed przygotowaniem)

Sposób przygotowania:
Warzywa pokroić w plasterki, oprószyć ziołami, w mięsie zrobić dziurę przez środek i napełnić żurawiną. Z wierzchu oprósszyć czerwonym pieprzem. Można i solą, ale my ostatnio używamy jej niewiele (jak ktoś używa to zdecydowanie polecam posolić ;)). Tak przygotowane mięso u mnie leżało przez noc w lodówce (głównie dlatego, że robiłam je o 23). Piec przez ok. 2 h w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. 

Wyszło naprawdę super pyszne.

niedziela, 10 września 2017

Racuchy drożdżowe na ricotcie z płatkami jaglanymi

Muszę wrzucić bo zapomnę, a dobre było. Miały być na twarogu, ale twaróg zjełczał. Nie szkodzi, jest ricotta. Były też ugotowane płatki jaglane ze śniadania, więc też dorzuciłam. Wyszło przepyszne. Obozowaliśmy na łóżku obok śpiącego malca i zastanawialiśmy się - zjeść wszystko czy coś zostawić dla malucha? Udało się uratować 4 sztuki, które malec wciągnął na śniadanko. Musieliśmy tylko pilnować, żeby nie wszystko naraz wylądowało w paszczy, bo próby były.



Składniki:
20 g drożdży świeżych
szklanka ciepłego mleka
łyżka cukru
opakowanie 250 g ricotty
2 jajka M
ugotowane płatki jaglane mniej niż pół szklanki przed gotowaniem
mąka pszenna 650 do uzyskania konsystencji
+ borówki amerykańskie

Sposób przygotowania:
Pokruszyć drożdże do miski, zasypać cukrem, zalać ciepłym mlekiem, rozpuścić i odstawić aż zabąbluje. Dodać resztę składników, przy czym mąkę do uzyskania konsystencji gęstej śmietany. Do ciasta dodać owoce. Smażyć na patelni z dodatkiem niewielkiej ilości oleju.

piątek, 8 września 2017

Jesienna pizza bianco na cieście z zaczynem biga

Już dawno chciałam wypróbować ciasto na pizzę z przepisu Hamelmana. Jednyny problem w tym, że zaczyn biga trzeba nastawić dzień wcześniej. No ale w końcu się udało. Wczoraj razem z zaczynem na chleb (drożdżowym bo zakwas zdechł - pięć ostatnio mi się zepsuło. Za cicho krzyczały że głodne). Dziś rano wymieszałam a następnie wstawiłam do lodówki na cały dzień. Pizzę zrobiłam wieczorem. Nie jest to idealny układ, bo dziś tylko spróbowaliśmy po kawałku a cała będzie do jedzenia jutro na obiad. Moje perypetie nie dyskwalifikują jednak tego przepisu, bo przechowywanie w lodówce nie jest na szczęście obowiązkową częścią przepisu, także w warunkach idealnych zaczyn przygotowuje się wieczorem, a pizza jest na obiad następnego dnia. U nas będzie jeszcze dzień później. No ale co ja mogę - na dziś miałam inny obiad.

Na pizzy  typowo jesienne składniki - cukinia, dynia i papryka ułożone na serku ricotta przyprawionym czosnkiem.



Składniki:
na zaczyn biga
102 g mąki pszennej (650)
62 g ciepłej wody
0,05 g drożdży suszonych (dałam ok. 2 g świeżych)
na ciasto
420 g mąki pszennej
289 g wody
9 g soli
4 g drożdży instant (20 g świeżych)
2 łyżki oliwy
+ zaczyn biga 

na wierzch
pół serka ricotta
ząbek czosnku
cienkie plasterki cukini
kawałki upieczonej dyni
paski papryki
pieprz, świeży rozmaryn 

Sposób przygotowania:
Z wody i drożdży zrobić rozczyn, dodać do mąki, wymieszać, zostawić na 12-16h pod przykryciem (u mnie poniżej 12). Na drugi dzień dodać resztę składników poza oliwą. Wymieszać. Dodawać powoli oliwę. (Przepis oryginalny mówi, żeby wymieszać wszystkie składniki oprócz zaczynu i oliwy i najpierw powoli dodawać zaczyn, potem oliwę). Odłożyć na 2h, po godzinie złożyć. Mozna też po godzinie podzielić ciasto na porcje i przechowywać w lodówce max 16h. Ja na porcje nie dzieliłam, wrzuciłam po prostu do lodówki michę z ciastem, potem podzieliłam na dwa spody, rozciągnęłam na papierze do pieczenia i jeden zwinęłam w rulon i wsadziłam do zamrażarki, a drugi zostawiłam do odpoczywania na ok. 40 min. (w przepisie jest godzina dla ciasta schłodzonego, a 20 min dla nie chłodzonego). Następnie rozciągnęłam ciasto na papierze, posmarowałam wierzch ricottą pomieszaną z wyciśniętym czosnkiem, na wierzch ułożyłam cukinię, dynię i paprykę, lekko zwilżyłam wierzch wodą, przyprawiłam pieprzem i rozmarynem. 

Hamelman pisze, że żaden piec poza takim opalanym drewnem nie jest za ciepły dla pizzy. Odpowiednia temperatura to ponad 370 stopni. Ponieważ piekarnik ma tylko 250, to trzeba go ustawić na maxa. Ja dodałam do tego termoobieg i rondel z wodą na dno.

Hamelman nie napisał ile się piecze, i ja też bladego pojęcia nie mam ile to trwało, po prostu zerkałam do środka i jak już było rumiane ciasto, a warzywa to nawet takie nieco bardziej opalone to już wiedziałam że jest gotowe.

Efekt: ciasto jest fajne, chrupkie, a jednocześnie sprężyste, naprawdę dobre. Ale czy mi się chce za każdym razem robić ciasto dzień wcześniej to wątpię, aż tak często nie jem pizzy, żeby być jakimś wielkim koneserem (poza tym, że najlepszą w moim życiu jadłam w Czerwonym piecu w Gdyni, a pizze na dowóz omijam szerokim łukiem). Ale spróbować warto, bo z całą pewnością jest to jedno z lepszych ciast na pizzę jakie zrobiłam. Ciekawa jestem jaki byłby efekt z pieca opalanego drewnem.