Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wieprzowina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wieprzowina. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 grudnia 2022

Schab pieczony w kwasie chlebowym

 Pyszne, po prostu super. Dawno nie jadłam tak dobrego sosu do mięsa. 

 


Składniki:

Schab

wędzone śliwki

czosnek

ziarna jałowca

cebula

3/4 szklanki kwasu chlebowego

sól, pieprz

kromka razowego chleba

Sposób przygotowania:

Schab osolić, nadziać w przypadkowych miejscach śliwkami, czosnkiem i kilkoma ziarnami jałowca, obsmażyć do zamknięcia soków w mięsie, przełożyć do naczynia żaroodpornego, przesmażyć cebulę, dodać do mięsa. Zalać kwasem chlebowym. Na wierzch mięsa posypać trochę świeżo mielonego pieprzu. Piec w temp. 180 stopni przez  ok. godzinę na każdy kilogram mięsa. Następnie sos razem z cebulą odlać do oddzielnego garnka dodać kromkę razowego chleba i gotować mieszając do czasu rozpadnię


cia się kromki (to zagęści sos).

czwartek, 6 czerwca 2019

Żeberka w powidłach śliwkowych

Jakoś tak mnie naszła ochota na żeberka, ale takie lżejsze, na słodko-ostro. Początkowo myślałam o miodzie, ale potem naszła mnie refleksja, że jednak ten miód upieczony w 180 stopniach będzie po prostu cukrem. Nie wiem co zostanie z powideł, ale słoików mam jeszcze dużo, więc nawet jeżeli wszystkie witaminy się upieką to i tak wiele zostanie w pozostałych słoikach.

Składniki:
750 g żeberek wieprzowych
4 łyżki powideł śliwkowych
3 łyżki oleju
1 łyżka sosu sojowego
kilka kropel tabasco
papryka słodka mielona
papryka słodka wędzona mielona
papryka ostra wędzona
2 gałązki świeżego rozmarynu
3 łyżki suszonego majeranku
sól do smaku

w sumie teraz myślę, że czosnek byłby idealny do tego, ale go nie dałam, a mięso już soedzi w piecu

Sposób przygotowania:
Żeberka pokroić na kawałki po 2 kostki każdy, dodać pozostałe składniki. Wymieszać. Na kilka godzin wsadzić do lodówki (można na całą noc). Piec w temp. 180 stopni aż zrobi się tak miękkie, że mięso będzie odchodzić od kości.

wtorek, 20 listopada 2018

Makaron ryżowy z warzywami i lekką hiszpańską nutą

Gotowania z częściowo przygotowanych składników ciąg dalszy. Tym razem puściłam wodze fantazji zarówno w sklepie jak i potem w domu. Efekt zaskakująco smaczny.

Zadane składniki to: pieczony bakłażan, pieczona papryka, jakieś mięso, które miałam sama wybrać i makaron ryżowy. 

Składniki:
2 kotlety z karkówki (kupiłam w kawałku, reszta piecze się w piekarniku na wędlinę lub kolejny obiad)
pieczona papryka
pieczony bakłażan
zielone oliwki
pomidorki koktajlowe
niecałe pół laski cienkiego chorizo
ząbek czosnku
pietruszka zielona

+ jogurt z czosnkiem i sokiem z cytryny jako sos

Sposób przygotowania:
Na patelni usmażyć pokrojoną w kostkę karkówkę. Dodać upieczoną paprykę i bakłażana a także chorizo. Chwilę razem przesmażyć. Dodać oliwki, pomidorki koktajlowe i przyprawić ząbkiem czosnku przeciśniętym przez praskę i zieloną pietruszką, chwilę smażyć razem. 

Podawać z makaronem ryżowym, zwykłym makaronem lub kaszą - każda wersja będzie pyszna.
Wierzch można udekorować sosem z jogurtu, czosnku i soku z cytryny.

sobota, 23 września 2017

Schab z czerwonym pieprzem nadziewany żurawiną

Kolejny pyszny przepis, na który wpadłam ot tak przy okazji zakupów. Rozmawialiśmy o schabie, który nada się i na obiad i jako wędlina i mąż zaproponował schab ze śliwką. Ponieważ śliwki kupiłam fatalne, a żurawinę niezłą to postanowiłam nadziać schab żurawiną. Plus okazało się że cały czosnek wyszedł do ogórków (! zapomniałam kupić nowy, a byłam dziś na placu!). Poszukałam w głowie i czerwony pieprz wydał mi się pasującą alternatywą. Wyszło pysznie.




Składniki:
marchew
pietruszka
seler
(może być też cebula, czosnek)
zioła - ja dałam suszoną macierzankę
schab (u mnie 1,3 kg)
żurawina suszona
czerwony pieprz (ja miałam w płatkach, ale nawet lepiej zmielić tuż przed przygotowaniem)

Sposób przygotowania:
Warzywa pokroić w plasterki, oprószyć ziołami, w mięsie zrobić dziurę przez środek i napełnić żurawiną. Z wierzchu oprósszyć czerwonym pieprzem. Można i solą, ale my ostatnio używamy jej niewiele (jak ktoś używa to zdecydowanie polecam posolić ;)). Tak przygotowane mięso u mnie leżało przez noc w lodówce (głównie dlatego, że robiłam je o 23). Piec przez ok. 2 h w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. 

Wyszło naprawdę super pyszne.

niedziela, 7 maja 2017

Polędwiczka wieprzowa z daktylami

Autorski przepis, owoc natchnienia. Wyszło rewelacyjnie. Koniecznie trzeba to zapisać, żeby nie zapomnieć jak się to robi.



Składniki:
polędwiczka wieprzowa
marchewka (1 duża lub 2 mniejsze)
pietruszka
pół małego selera
oliwki
3 ząbki czosnku
kilka gałązek zielonej pietruszki i mięty
namoczone w wodzie daktyle (+ woda z moczenia)
pieprz, kumin, cynamon, kozieradka, papryka słodka

Sposób przygotowania:
Naciąć polędwiczkę wzdłuż, do otworu upchnąć daktyle. Mięso natrzeć pieprzem, kuminem, cynemonem kozieradką i papryką słodką (nie dajemy soli, bo je z nami niemowlak, jak ktoś chce, jak najbardziej można posolić, choć nam pasowało bez soli). Pokroić warzywa i umieścić na dnie naczynia razem z czosnkiem (nie trzeba obierać), pietruszką i miętą. Między warzywa wstawić polędwiczkę (można ją zszyć bawełnianą nitką, żeby się nie rozpadała, ale można sobie odpuścić ten punkt). Odstawić do lodówki na noc. Można też, odstawić na kilka godzin w temp. pokojowej, jeżeli ma być podane w ten sam dzień. Podlać wodą z moczenia daktyli. Piec w temp. 180 stopni przez około godziny, aż mięso będzie miękkie i kruche. 

Pychota.

wtorek, 16 lutego 2016

Żeberka w marynacie jerk Jamiego Olivera (test produktu)

Bardzo rzadko korzystamy z gotowców, ale gdy dostaniemy od kogoś gotową przyprawę, a jej skład nie kwalifikuje jej do kosza, w końcu nadchodzi dzień, w którym postanawiamy jej użyć. Tak właśnie było z gotową marynatą firmowaną przez Jamiego Oliviera, których dostaliśmy 3 sztuki i odbywały kwarantannę w szafce chyba od zeszłego Bożego Narodzenia. Marynaty są z suchych przypraw i szczelnie zapakowane, no i ta konkretna składa się głównie z papryki, więc trochę czasu raczej im nie zaszkodziło. Produkt otrzymaliśmy od znajomków z Anglii. Prawdopodobnie niedostępny w Polsce. No i nie wiemy po ile w Anglii, bo to prezent był :)

Nazwa produktu: Jamie Oliver 10 minute marinade: Fiery Jerk Marinade Mix.
Dobre do (umieszczone na etykiecie): kurczaka, wieprzowiny, ryb
Skład: Wędzona papryka, chilli (w sumie 3,5%), czarny pieprz, cayenne (w sumie 2,5%), Pimento (2,5%), Biały pieprz i cynamon (w sumie 1,3%), goździki (0,6%) suszona czerwona i zielona papryka słodka, brązowy cukier, sól morska, zioła (tymianek i oregano), suszona cebula, czosnek w proszku, semolina z pszenicy, sól wędzona (4,6%), starta skórka z cytryny, suszony czosnek, ziarna selera
Dodatkowe informacje: instrukcja przyrządzenia zarówno suchej marynaty jak i mokrej z oliwą i sokiem z cytryny,
Opakowanie: torebka pokryta metalem z zamykaniem (wiadomo, zamknięcie działa pod warunkiem, że nie uwalicie go w przyprawach, ale to standard w tym systemie)

Skład nie jest najgorszy, ale mógłby być lepszy, nie zostało podane jaki procent całości stanowi cukier i sól morska, nie wiem po co tam semolina, w końcu to marynata nie panierka, ale nie ma żadnych antyzbrylaczy, ani dziwnych dodatków więc ogólnie ocena niezła.

W smaku widać, że jakiś kucharz położył na tym rękę (może nawet sam Jamie, oh,ah) bo smak jest dobrze wyważony, spodziewałam się, że mięso będzie paląco ostre po tej całej papryce i pieprzu, a jest super - ostre, ale przyjemnie, tak, że nie trzeba w trybie pilnym robić koktajlu mlecznego na przepitkę ani jeść kilograma sera. Pod koniec pieczenia przed odkryciem naczynia celem zarumienienia całości dodaliśmy troszkę płynnego miodu. Wcześniej spróbowaliśmy marynaty uznając, że nie zaszkodzi, w sumie była to chyba łyżka miodu.



Składniki:
żeberka (u nas niecałe kilo, wyszło na ok. 4 niezbyt duże porcje)
marynata Jamiego
2 łyżki oleju (z pestek winogron)
sok z 1 niedużej cytryny
+ łyżka miodu

Sposób przygotowania:
Żeberka umyć, podzielić wrzucić do naczynia, wlać 2 łyżki oleju, sok z cytryny, wsypać marynatę - nam weszło ok. 3/4 kiedy uznaliśmy, że dość, zostało w sam raz na jakiś szybki obiad. Marynować od 10 minut (info z opakowania) do całej nocy (tyle leżało u nas na balkonie), piec ok. 1h na każdy kg mięsa w temp. 180 stopni. Razem z żeberkami upiekliśmy frytki, ale wymagają jeszcze trochę dopracowania ;)

Ogólne wrażenie całkiem niezłe. Na pewno nie chciałoby mi się w domu robić marynaty z tylu składników, ale też nie dodawałabym do każdej marynaty cukru (jak zerknęłam do pozostałych to jest w każdej, w niektórych wraz z melasą), więc zdecydowanie nie jest to jedzenie na co dzień, ale od czasu do czasu można sobie pozwolić jak nie ma pomysłu na obiad. 

 

wtorek, 8 grudnia 2015

Wolno pieczony boczek - domowa wędlina

Zdecydowanie przepis na weekend i to w dodatku ten brzydki, albo inne oczekiwanie na inkasenta. Pełny czas pieczenia to 7 godzin. Boczek wychodzi mięciutki, a póki był ciepły to również skóra nadawała się do zjedzenia. Po wystygnięciu stwardniała.

Przepis pochodzi z bloga Read the Label.

Wprawdzie zapomniałam zrobić zdjęcia, a boczek podzieliłam na kawałki - jeden zjedzony, jeden wydany i 3 w zamrażarce, ale może jeszcze się uda ufocić tego z zamrażarki.

Warto zrobić go więcej, bo to 7 godzinne pieczenie jest po prostu nieopłacalne przy niewielkiej ilości "surowca"

Tym razem zrobiliśmy zgodnie z przepisem z Read the Label, dobrze, że posoliliśmy trochę, bo trafiło nam się mięso dobrej jakości, które po prostu nie miało w sobie słonej solanki (pozdrawiamy naszego ulubionego sprzedawcę mięsa z Tomexu!). I tak soli jest troszkę mało. Za to naszym zdaniem pieprzu jest znów za dużo i bardziej pasowałyby nam inne przyprawy. Ale wiadomo, każdy przyprawia pod siebie, mamy już kilka szalonych pomysłów na przyszłość, bo sama idea długiego pieczenia sprawdziła się super :)

Składniki:
surowy boczek (ok. 2 kg)
sól
świeżo tłuczony kolorowy pieprz - ok. 2 łyżki (lub dowolne, ulubione przyprawy, byle pasowały do wieprzowiny)

+ papier do pieczenia

Sposób przygotowania:
Boczek umyć, dokładnie osuszyć, posolić i natrzeć pieprzem, zostawić na 2h w cieple (u nas był przez noc w lodówce, bo za późno się zabraliśmy). Piekarnik nastawić na 120 stopni. Na dno piekarnika położyć garnek z wodą. Boczek ułożyć w naczyniu lub na blasze skórą do dołu i zawinąć w papier do pieczenia (u nas tylko przykryty, bo pieczony w naczyniu). Piec 6h. Po tym czasie temp. podwyższyć do 160 stopni, a boczek ułożyć skórą do góry. Piec przez godzinę. Zostawić do wystygnięcia w piekarniku.

środa, 10 września 2014

Smalec/Lard

Mówiłam już, że mam się uczyć? Ale siła wyższa mnie zmusiła, a był nią kolega z innego kraju, który bardzo potrzebuje przepisu na smalec :) No to spieszę podać, tym bardziej, że prosił już o to chwilę temu, no ale jak mam egzamin na karku to wolę w ogóle nie włączać komputera jak nie muszę, bo kończy się to godzinami na necie i dużymi lukami w wiedzy, które przy ponad 400 zagadnieniach do wkucia i losowym systemie przydziału zagadnień (zero opcji eliminowania - to za proste to nie będzie, to za trudne to nie będzie, bo będzie wszystko, jedyną opcją jest modlitwa o szczęście w losowaniu ;)) No ale, żeby szybko wrócić do pracy, trzeba szybko podawać przepis. Jest to przepis mojego taty, posiada wielu wiernych fanów :) Na robienie smalcu celem wrzucenia zdjęcia jest zdecydowanie za gorąco.

Składniki:
wędzone podgardle
słonina
boczek (jeżeli podgardle było wędzone to zwykły, jeżeli nie, to wędzony)
smalec w kostkach (myslę, że gdy nie da się dostać smalcu w kostkach, to więcej słoniny będzie ok, ale nie mam pewności)

Wariacje:
* z cebulą: cebula, sól, vegeta, kminek
* z ziołami: kminek mielony, majeranek (można eksperymentować z innymi)

Sposób przygotowania:
Kostki smalcu wrzucić do gara, na to pokrojone w kostkę 1-2 cm podgardle, słoninę i boczek. Smażyć aż wytopią się skwarki.
Z cebulą: chochlą nabrać tłuszczu z gara na patelnię, w tym tłuszczu smażyć cebulę, gotową dodać do całości. Gotowanie jej w garze z mięsem nie jest dobrym pomysłem, albo cebula będzie nie taka jak trzeba albo boczek, bardzo trudno złapać właściwy moment.

Pakować do słoików. Czas przechowywania ziołowego jest trochę krótszy niż cebulowego, więc taka też powinna być kolejność spożycia ;)

Have I told you that I should be learning right now? But it was a force majeure - my friend from another country who need a recipe for lard :) So I have to give him one, what's more, he asked me some time ago, but when I have exams to take, I don't like to turn on the computer, it always end in the same way - I'm sitting hours in the Internet and doing nothing for my exam.  And it is not a good tactic when I have over 400 topics to cover and no way of eliminating - this is too easy, that is too long because every topic will be given and you can only pray to have luck in drawing questions to answer. So I should give the recipe fast to go back to my books. It is my dad's recipe and has a lot of true fans. Unfortunately it's too hot to prepare lard to upload pictures.

Ingredients:
smoked chap
a flitch of pork fat (or more)
bacon (may be smoked if the chap is not - one piece of meat should be smoked)
lard in packets (if it is impossible to buy lard in packets, you can try with more pork fat, but I'm not sure if it would work out).

Variations:
with onion: onion, salt, multipurpose spice (dried vegetables +salt) - not necessarily, ground caraway seeds
with herbs: ground caraway seeds, marjoram 

Method:
Put lard into a pot, cut meat and fat into 1-2 cm cubes, add to the pot and fry until you find nice scratchings in the pot. 
With onion: take some fat from the pot using a ladle and   pour it to the saucepan, add onion which is cut into pieces and fry it, when it is ready, add it too the lard. It isn't a good idea to fry onion together with meat - either onion or meat wouldn't be well prepared, it is very difficult to catch the right moment.

Put into jars. You can keep lard with onion longer than lard with herbs, so if you make both variations, herbs should be eaten first.

sobota, 12 lipca 2014

Karczek z kurkami w sosie śmietanowym/Pork's neck with chanterelles in cream sauce

Kolejne danie, w którym niewiele jest mojej zasługi. Zakupy zostały dla mnie zrobione, pomysł na danie podany na złotym talerzu.. Nic tylko wykonać.

Składniki:
karczek
kurki
cebula
śmietana
sól
pieprz (świeżo tłuczony)

Sposób przygotowania:
Kotlety z karczku lekko rozbić, posolić i popieprzyć, obsmażyć na patelni (wszystkie soki z mięsa zostaną w środku), następnie wrzucić pokrojoną cebulę, zeszklić w międzyczasie dodać kurki, dusić pod przykryciem aż kurki zrobią się miękkie (nie za długo), dodać śmietanę, pieprz, ewentualnie sól do smaku. Do naczynia wrzucić mięso, zalać sosem kurkowym, zapiec. 


The next dish, where nearly all the credit goes to someone else. Shopping was done for me, idea for the dish was served on a golden plate. I didn't have any choice.

Ingredients:
pork's neck (other pieces possible)
chanterelles
onion
cream
salt, pepper (freshly pestled)

Method:

Prepare the pieces of meat, sprinkle with salt and pepper, fry shortly on each side (all juices stay inside), fry chopped onion, add chanterelles then cook under cover until soft (not too long), add cream, pepper, maybe a bit of salt. Put the meat into a pot, add the sauce, and bake for a while.

poniedziałek, 10 lutego 2014

Pieczony boczek

Żadne to odkrycie, ale może komuś akurat się spodoba (no może poza zdjęciem, ale ciężko to było sensownie sfotografować).
Taki boczek przygotowuję jako domową wędlinę kiedy już znudzi mi się ta jedna czy dwie wędliny które mogę kupić blisko siebie i po dwóch dniach nie są oślizłe i wstrętne.

Składniki:
boczek surowy wędzony
smalec
cebula
przyprawy (u mnie - kminek ziarnisty, mielony, papryka słodka, pieprz, czosnek)
wino/piwo - chlust (u mnie to samo ciemne piwo co do chleba, zwykle daję czerwone wino, ale akurat nie miałam otwartego)

Sposób przygotowania:
Na dno brytfanki dać kilka plasterków smalcu, na to cebulę pokrojoną w ósemki, cebulę posypać ziarnami kminku. Tym razem między cebulę wrzuciłam też 3 ząbki czosnku. Boczek natrzeć przyprawami, wsadzić do brytfanki, tak by skóra była albo do doły albo do środka - wtedy zmięknie i będzie się nadawała normalnie do zjedzenia. Tak ułożone kawałki boczku (dokładnie jak na zdjęciu) niech sobie chwilkę poleżą  tej marynacie) potem wsadzić do piekarnika nagrzanego od 180-200 stopni i piec trochę ponad godzinę na kilo mięsa, wato też sprawdzić czy cebula jest już upieczona tak by dała się rozsmarować na kromce, wtedy całość na pewno jest gotowa.

piątek, 13 grudnia 2013

Kofty/cevapcici/sznycle - czyli uniwersalne mielone

Powyższy przepis z koftami ma tyle wspólnego, że aż przyprawę do koft, którą przywiozłam onegdaj z Turcji, z cevapcici od biedy kształt, ze wszystkimi kotlecikami mielonymi z okolic basenu Morza Śródziemnego zieleninę w składzie, a poza tym to takie se sznycle (zwane w innych częściach kraju mielonymi ;)) Ogólnie rzecz ujmując to kulinarni puryści oraz muzułmanie z basenu tegoż morza by się za głowę złapali, bo moje kotleciki są oczywiście wieprzowe. Naprawdę z dziką radością zrobiłabym jagnięce, bo jak tylko mogę to jagnięcinę wżeram namiętnie, ale u nas z nią coś ciężko i drogo. Więc skorzystałam z mielonego z szynki z Biedrony, bo jednak moje umartwienie też ma granice i primo kupowanie mięsa garmażeryjnego mielonego z chlewikiem zostawiam sobie na okresy większej dziury budżetowej, secundo osobiste mielenie nie wchodzi w grę, tertio, sklepy gdzie mielą to jednak zbyt burżujskie są dla mnie :p

Składniki:
0,5 kg mielonego
bułka tarta (na oko niestety)
mleko
1 jajko
pół cebuli
pietruszka zielona/seler zielony/może być nawet mięta
sól pieprz
przyprawa do kofty (jest w niej m.in. chilli i kumin i parę innych przypraw)

Sposób przygotowania:
Na dno miski nasypać bułkę tartą, dodać do niej mleka, tak by bułka wchłonęła mleko, zostawić chwilę do napęcznienia, dodać resztę składników, wymieszać. Mokrymi dłońmi formować kotleciki (mniej się lepią do rąk). Kształt lekko wrzecionowaty jest super, najwygodniej się smaży i przewraca. Ułożyć na lekko natłuszczonej patelni, tak, by były między kotlecikami niewielkie odstępy. Smażyć z każdej strony do zrumienienia.

Ja podałam z pieczonymi ziemniakami z pieprzem cytrynowym i ziołami prowansalskimi i z sałatką z tego co się nawinęło.

sobota, 30 listopada 2013

Pieczeń z łopatki wieprzowej

Kolejna wariacja na temat przepisu Jamiego Oliviera na pieczeń. Idea jest prosta, na dno brytfanki wrzucić warzywa, na wierzch położyć mięso i piec, ja przepis wzbogaciłam dodatkiem wina. Mięso leżąc na warzywach jest uniesione ponad powierzchnię płynu (i samych warzyw), a także tłuszczu, który wytapia się z mięsa (oraz wody i innych rzeczy, którymi zwiększa się masę mięsa zanim trafi do sklepu*) dzięki czemu jednocześnie dusi się, piecze i gotuje na parze :) Podejrzewam, że efekt byłby jeszcze lepszy, gdyby wydłużyć czas pieczenia, zmniejszając temperaturę, ale tym razem nie miałam czasu na kulinarne eksperymenty i sprawdzanie czy to aby już, więc jest jak jest, a jest pysznie :)


Składniki:
1. łopatka u mnie trochę ponad kilo - opakowanie z Biedry (lub tak naprawdę każde inne mięso wieprzowe, z każdym z jakim robiłam wyszło super, choć oczywiście każde smakowało nieco inaczej)
2. marchew (2 sztuki - częściowo zjedzone na surowo ;))
3. pietruszka (dałam pół dużej, żeby mi na wywar do zupy zostało)
4. seler naciowy (tak z 1,5 gałązki - można dać korzeniowy, moim zdaniem efekt jest nawet lepszy, ale naciowego miałam dużo, a korzeniowy będzie do zupy)
5. kapusta (resztka z jarzynki)
6. cebula pokrojona w ósemki
7. czosnek chyba z 5 ząbków, w całości z łupką
8. tymianek, rozmaryn, szałwia
9. sól, pieprz (u mnie tłuczony w moździerzu kolorowy)
10. trochę wina - jak zwykle dałam takie jakie miałam otwarte czyli mosel, reńskie wino stołowe, ale może być jakiekolwiek, często daję czerwone (ogólnie max 12 zł za litr ;)) 
11. oliwa lub smalec

Sposób przygotowania:
Na dno brytfanki dać troszkę tłuszczu (nie za dużo - parę kropel oliwy lub małe kawałeczki smalcu), na to wrzucić warzywa, pokrojone w byle jakie kawałki, ja akurat lubię takie bardziej wzdłuż, ale co kto woli (byle nie za małe, będą się piekły z mięsem przez minimum godzinę, więc żeby się nie rozpadły, a były ugotowane), na warzywa dać zioła, lekko posolić i popieprzyć, na wierzch położyć osolone i popieprzone mięso, ja zwykle nakłuwam jeszcze mięso. Rozgrzać piekarnik do temp. 180 stopni, w tym czasie mięso nabiera temp. pokojowej i troszkę się maceruje w soli. Wrzucić mięso do piekarnika i piec pod przykryciem troszkę ponad godzinę na każdy kilogram mięsa (termoobieg lub góra-dół). Pod koniec pieczenia można zdjąć pokrywkę, żeby mięso się zrumieniło.

Sos:
Warzywa z dna można podać jako jarzynkę do obiadu, ale można też zrobić z nich świetny, aromatyczny sos pieczeniowy, w tym celu warzywa wraz z płynem zagotować, aż do zredukowania objętości płynu,  następnie dodać wina i dalej przez chwilkę gotować. Tak przyrządzony płyn potraktować blenderem, aż uzyska konsystencję sosu. Jeśli sos wyjdzie za gęsty, można dodać do niego troszkę wina lub bulionu i razem zagotować, jeśli za rzadki, zredukować ilość płynu na gazie. Nie ma potrzeby dogęszczania go mąką (no chyba że ktoś chce mieć go więcej).


* jeśli oburza Was to co piszę, to spróbujcie sobie wyobrazić, jakiej wielkości było zwierzę, które posiadało tej wielkości szynkę, boczek czy jakikolwiek inny kawałek, czasem okazuje się, że jesteśmy szczęściarzami, że jeszcze nie przeżyliśmy ataku świń mutantów (kur mutantów etc.) ;)

wtorek, 26 listopada 2013

Ryba w boczku

Przepis pochodzi w oryginale z książki Jamiego Oliviera "Każdy może gotować". Poprawki wprowadziłam z konieczności dziejowej zwanej inaczej zawartością zamrażarki, ale jeśli będziecie robić specjalnie zakupy, to wybierzcie rybę zgodnie z przepisem oryginalnym (dorsza).

Dlaczego w przepisie należy użyć dorsza? Dorsz jest o tyle specyficzną rybą, że ma dość intensywny zapach, zwłaszcza podczas przygotowania, który nie jest równoważony równie silnym smakiem. To razem wzięte powoduje, że dorsz może sprawiać wrażenie, że jest to ryba bez smaku. Dorsza zatem należy stosownie przyrządzić, a wtedy się odwdzięczy, bo mięso ma białe i jędrne i doskonale absorbuje smaki, nie zagłuszając własnego. Nie wiem jak to robi, skoro jak już wcześniej ustaliliśmy, jest bez smaku ;)

Dlaczego ja tego nie zrobiłam. a wykorzystałam ten przepis? Mam zestawy "szczupłych" rybek z mocno zarybionego zbiornika. Powoduje to że figurę mają naprawdę świetną,co przekłada się na niewielką ilość mięsa w ościach. Zwykle rybki te smażę w głębokim tłuszczu, dzięki czemu ości się rozpuszczają, ale teraz nie miałam ochoty, a trzeba było coś zrobić by nie wyschły. Boczek jest jak znalazł.

Składniki:
filety z dorsza
boczek wędzony
sól, pieprz, rozmaryn
sok z cytryny
oliwa

Sposób przygotowania:
Ryby umyć, w misce/moździerzu zrobić papkę z rozmarynu, soli, pieprzu i soku z cytryny dodając odrobinkę oliwy. (tu zmiana w stosunku do przepisu Jamiego - on rozrabiał to w oliwie, a sok dawał na koniec, ale szczerze, do boczku jeszcze oliwa - fuj), taką masą posmarować rybę. Może tak stać nawet przez całą noc (zwłaszcza po kątem soli jest to istotne - jak wiemy, fakt, że ryba pływa w morzu, nie znaczy że jest słona ;)). Następnie każdy kawałek owijamy boczkiem, żeby mniej więcej obejmował rybę - znów, Jamie każdy filet obtaczał szczelnie w 3 plasterki boczku, ja używałam zwykle jednego (do ciut mniejszych rybek). W naczyniu żaroodpornym układać rybki, mogą być jedne na drugich, natomiast absolutnie nie słuchać Jamiego co do oliwienia dna naczynia, z boczku wytopi się dość tłuszczu i (niestety) żelu, żeby nie było to konieczne.

Rybki pieką się w 220 stopniach ok. 20 minut (u Jamiego max temp. piekarnika i minut 15)

sobota, 20 lipca 2013

Moussaka z cukinii

Jedno z tych dań, które podobno smakują facetom bo składa się głównie z mięsa ;). W oryginalnym przepisie więcej z tym certolenia, bo dwie patelnie, podsmażanie cukinii itepe, ale moim zdaniem potrawa ta świetnie sprawdza się jako eintopf czyli potrawa jednogarnkowa, a właściwie jednopatelniowa ;) więc w takiej formie ją przyrządzam, głównie wtedy gdy mam cukinię, która usilnie próbuje wyjść z lodówki, najchętniej o własnych siłach.

danie w wersji pudełkowo-pracowej, cykane telefonem, więc proszę nie oczekiwać cudów ;)
Przepis pochodzi z książki "Kuchnia śródziemnomorska" wyd. Arti. Moje modyfikacje w nawiasach.

Składniki:
2 średnie cebule pokrojone w kostkę
4 łyżki najlepszej oliwy z oliwek (dałam na oko i pomace - oliwę z wytłoczyn, szkoda extra vergin do smażenia)
750g mielonej wołowiny (0,5 kg wieprzowo-wołowego mielonego)
sól, świeżo mielony pieprz (dałam mielony fabrycznie)
1 kg dojrzałych pomidorów, obranych i pokrojonych w kostkę (are you kidding me? - wrzuciłam puszkę pomidorów)
łyżka posiekanej natki pietruszki (dałam ze trzy, po prostu skroiłam jakąś natkę którą miałam i wrzuciłam ile wyszło)
pół łyżeczki kminku (dałam mielony)
1/4 łyżeczki świeżo startej gałki muszkatołowej (też tartą fabrycznie)
woda (tym razem chyba nie, ale się zdarza, jak robi się zbyt sucho na patelni)
1 kg cukinii pokrojonej wzdłuż na cienkie plasterki (jak widać są plasterki w poprzek i na pół z jednej cukinii którą miałam w lodówce - wątpię czy było jej kilo)
+trochę węgierskiej papryki ostrej z tubki

Sposób przygotowania:
Na 2 łyżkach oliwy (chlust) zrumień cebulę, dodaj mięso, zrumień na dużym ogniu ok. 5 min (u mnie na średnim - żeby nie pryskało i do czasu aż mięso przestało być różowe). Posyp solą i pieprzem, dodaj pomidory i natkę, kminek i gałkę. Gotuj na małym ogniu 45 min (u mnie krócej) dolewając wodę jeśli mięso będzie zbyt suche. Smaż cukinie na drugiej patelni na pozostałej oliwie 10 min. (wrzuciłam pokrojoną cukinię do mięsa i gotowałam do czasu aż była w miarę miękka).

U mnie to koniec przygotowań, książka poucza by teraz na talerzu układać warstwę cukinii i warstwę mięsa i tak na przemian. Z pewnością metoda autora wygląda ładniej na zdjęciu, za to w mojej występuje połowę mniej oliwy, a i tak danie było dość tłuste. Można podać solo, z ryżem, makaronem, nawet z ziemniakami (choć mnie by się to kojarzyło ze stołówkową potrawką - do dziś  mam traumę ;))

niedziela, 3 lutego 2013

Roladki schabowe z suszonymi pomidorami i oliwkami

Dzisiejszy post znów za przyczyną W., która chce przepis na to co jadłyśmy wczoraj, a czego oczywiście nie sfotografowałyśmy, bo po co. A w sumie danie powstało przypadkiem.W sklepie nie było kości od schabu na zupę. No to kupiłam kość razem ze schabem. Mięsa zatem było tyle co na jednej kości (więc co kot napłakał). Wyszło z tego 6 cienkich kotletów.

Składniki:
schab
suszone pomidory
oliwki (u mnie czarne)
czosnek - 1 ząbek
oliwa

Sposób przygotowania:
Mięso podzielić na cienki kotlety. Pomidory i oliwki pokroić w małą kosteczkę, pomieszać z podzielonym na jeszcze mniejszą kosteczkę czosnkiem i dodać oliwy, tak żeby zrobiła się taka bardzo gęsta masa (ale żeby oliwa nie wylewała się strumieniami). Można użyć oliwy spod pomidorów - ja akurat używam pomidorów suchych, które namaczam w wodzie, a potem ewentualnie dodaję do nich oliwy z butelki, bo nie przepadam za pomidorami z oliwy, ale akurat w tym przepisie, może nawet sama zrobiłabym z takimi w oliwie. Gotową masę rozprowadzić na posolonych i popieprzonych kotletach, zawinąć w roladki. Gotowe ułożyć w naczyniu żaroodpornym i piec w temperaturze 180 stopni. Ja do pieczenia mięsa stosuję zasadę 1kg=1h, po tym czasie sprawdzam i zwykle zostawiam na jeszcze trochę. Jako że tutaj miałam penie max 0,5 kg mięsa to piekłam je ok. 40 minut. Do pieczenia podlałam je odrobiną oliwy i wody (można winem, ale akurat nie miałam). Myślę, że na patelni też by wyszły, choć nie gwarantuję, że by się nie porozwalały (a raczej gwarantuję, że prawdopodobnie by się jednak rozwaliły)*.

*Ale pamiętacie Hagrida? "W pewnej chwili chyba na nim usiadłem, ale smakuje wciąż tak samo."

czwartek, 17 stycznia 2013

Pieczeń wieprzowa na warzywach i sos pieczeniowy

Zdjęcia nie ma i zapewne w tym wydaniu pieczeni nie będzie, bo został jej maleńki kawałek, zdecydowanie niefotogeniczny (no chyba żeby). W każdym razie nie ma się co martwić: po pierwsze danie dość luźno wzorowane na przepisach Jamiego Oliviera na pieczeń w związku z czym można sobie pooglądać śliczne zdjęcia w księgarni (lub w domu) w książce o (nie wiedzieć czemu) tytule "Każdy może gotować", co jak wiadomo jest tłumaczeniem wprost nazwy angielskiej "Ministry of food", a po drugie jest na tyle pyszne, że warto go zrobić jeszcze kiedyś.

Składniki:
mięso wieprzowe - u mnie szynka ok. 600 g (tyle miałam, oczywiście jak napieczeń to żałosna ilość)
marchewka, pietruszka, cebula (pozostałe z tacki z włoszczyzną po wykorzystaniu części na zupę)
3 ząbki czosnku (w całości z łupką nawet)
uciachane z krzaka kilka gałązek tymianku i rozmarynu (nie martwcie się, mój tymianek jest tak jakby suszony razem z krzaczkiem,rozmaryn jeszcze jakoś żyje, ale pewnie już niedługo) - więc z suszonym też wyjdzie
sól, pieprz
oliwa (lub olej) do smażenia
"chlust" czerwonego wina

Sposób przygotowania:
Mięso natrzeć sola i pieprzem, na dno naczynia żaroodpornego wrzucić pokrojone w grubsze słupki warzywa (na pół w poprzek, a potem na ćwiartki wzdłuż, jeśli marchewka i pietruszka są duże to na więcej części), cebulę na nieduże ćwiartki (mogą być 6 lub 8), na to nalać troszkę oliwy, dorzucić tymianek i rozmaryn i na wierzchu położyć mięso. Piec w 200 stopniach, aż mięso będzie miękkie. W trakcie pieczenia podlać warzywa winem (dałam naprawdę niewielką ilość). 

Następnie wywalić gałązki rozmarynu i tymianku (jeśli są zdrewniałe - moje były), a całą resztę zmiksować w blenderze (mnie się tam za bardzo nie chciało, to kawałki warzyw przeżyły. Do blendowania wystudzić warzywa. 

U mnie cała zabawa wyglądała tak: mięso upiekłam w poniedziałek na noc, we wtorek cały dzień nie było mnie w domu, więc plastry pieczeni wylądowały w kanapkach, więc dziś dopiero wyjęte z lodówki warzywa potraktowałam blenderem, a resztę mięsa pokrojonego na plastry usmażyłam na oliwie na patelni. Po zblendowaniu do sosu dałam parę kropel oliwy i wodę i zagrzałam w rondelku. Na talerzu polałam tylko mięso sosem i podałam z ziemniakami

sobota, 10 grudnia 2011

Filet de porc Bourguignon

Innymi słowy potrawa z polędwiczek wieprzowych inspirowana słynnym Boeuf Bourguignon. Jeśli dramatycznie okaleczyłam w ten sposób język francuski to bardzo przepraszam wszystkich, którzy go znają za ową niedogodność (lub przyczynę oślepienia ;)), jest to niestety język dla mnie całkowicie obcy.
Składniki:
Polędwica wieprzowa
2 marchewki
pietruszka
1 cebula w piórka
można i seler korzeniowy (akurat nie mieliśmy)
czerwone wino
mąka, sól, pieprz, olej

+patelnia, garnek

Sposób przygotowania:
Polędwicę pokroić w plastry, osolić, obtoczyć w mące. Mięso obsmażyć na oleju, zdjąć i na ty samym tłuszczu obsmażyć warzywa. Mięso i warzywa wpakować do gara, podlać winem (prawie szklanka) i popieprzyć. Dusić, aż będzie miękkie i pyszne. 

Moja koncepcja zakładała przyprawienie całości tymiankiem, ale w tym przypadku do mnie należała wyłącznie praca koncepcyjna, zaś wykonanie do mamy. Mama uznała, że bez jest wystarczająco dobre (albo zapomniała dodać, ale rzeczywiście było zacne).

niedziela, 16 października 2011

Karczek w pieprzowym sosie

Na dzisiejszy obiad full wypas. Karczek grillowany na patelni grillowej z sosem specjalnie dodatkowo wyprodukowanym, pieczonymi ziemniaczkami i sałatką. Naprawdę po zjedzeniu tego obiadu nie miałam już miejsca na nic innego.
Składniki:
karczek (może być i inne mięso, u nas oprócz tego z przyczyn dietowych był kawałek indyka)
czerwone wino (na oko, ale całkiem sporo weszło)
pieprz ziarnisty
papryka ostra w płatkach
oliwa
+ sól i pieprz do wstępnego oprószenia mięsa

na sos: resztka marynaty, ewentualnie uzupełniona winem, 4 ząbki czosnku, pieprz ziarnisty, papryka ostra w płatkach, opakowanie serka mascarpone (małe - u mnie Piątnica)

Sposób przygotowania:
Do garnka wlewamy oliwę (z wytłoczyn, szkoda lepszej), wino, wsypujemy pieprz (część może być lekko utłuczona w moździerzu), wsypujemy płatki papryki. Mięso kroimy w kotlety oprószamy solą i pieprzem i wrzucamy do marynaty. Mieszamy wszystko, aż marynata dokładnie pokryje całe mięso. Jeśli to "obiad na dziś" zostawiamy pod przykryciem w temperaturze pokojowej (no chyba, że jest upał, co nam dziś raczej nie grozi), jeśli "obiad na jutro" chowamy do lodówki.

Tak omacerowane kotlety smażymy na patelni grillowej (lub zwykłej - różnica w gruncie rzeczy polega na obecności paseczków lub nie). Po usmażeniu wszystkich wrzucamy je do żaroodpornego naczynia a na patelnię z resztkami ze smażenia wlewamy resztkę marynaty pozostałą ze smażenia z dodatkiem wina i przypraw. Chwilę gotujemy i dodajemy serek mascarpone. Czekamy aż się rozpuści a następnie trochę redukujemy sos. Nie zalecam robienia go bezpośrednio na patelni grillowej, po pierwszym podgrzaniu resztek ze smażenia z płynem można przelać do rondelka i dalej postępować zgodnie  instrukcją.

Można podać z pieczonymi ziemniakami. Przy okazji, u mnie były to ziemniaki pozostałe "z wczoraj", które potraktowałam przyprawami (pieprz cytrynowy, czosnek granulowany i zioła prowansalskie) i oliwą i wrzuciłam do piekarnika. Pysznie smakują, a przy okazji jest to świetny sposób na kreatywne pozbycie się nadmiaru ziemniaków.

Do tego sałatka z przysłowiowej sałaty, która przeszła przez drogę ;) U nas to sałata zielona, rukola, papryka pieczona, pomidor, ogórek, feta posypana oregano, a jako sos tylko oliwa.

Od obiadu upłynęło już dobrych parę godzin, a ja wciąż nie mogę się ruszyć.

Mięso, jak wspomniałam wystąpiło też w wersji drobiowej (bez sosu, bo indyk był mniejszościowy, ale przy robieniu całości w wersji drobiowej nie widzę przeszkód by zastosować się do instrukcji przygotowania sosu).

Smacznego!

poniedziałek, 12 września 2011

Śniadanie by mieć dużo siły

W moim przypadku głównie umysłowej, a przy okazji by zrobić sobie jakąś przyjemność pomiędzy książką a testem i drugą książką i całym stosem książek ;) Jak kocham książki, tak te w tej chwili poddałbym ożywczemu katharsis nad palnikiem, albo nawet w ognisku.

No ale dość narzekania, mistrzowie jedzą śniadania a potem pełni energii nie marudzą :D

Na dzisiejsze śniadanie: wędlina domowej roboty, o której bliżej tutaj z jajkiem w koszulce, a do tego odpowiednia sałatka i zielona herbata na ukojenie nerwów (jakaś lipna była, nic mi nie ukoiła).
Na talerzu dwa plasterki karczku w towarzystwie kanapki z galaretką spod mięsa (w związku z obfitym chlustem wina, galaretki wyszło całkiem sporo), a do tego jajko w koszulce, które po raz pierwszy od dawna wyszło dokładnie tak jak miało wyjść - to znaczy okrąglutkie i ładne. Tym razem w ramach innowacji ocet do jajka został użyty spirytusowy, bo winnego białego nie mam, a czerwony robi takie niezbyt ładne brunatne zacieki na jajku i i estetycznie nie pasował ;) Do tego skromniutka sałatka:
Pomidor z serkiem (to akurat sernikowy z Piątnicy z wiaderka) ze szczypiorkiem i czosnkiem niedźwiedzim, a w ramach dodatku kilka kropli maślanki. To ostatnie raczej w celu dodania wilgotności serowi i ortodoksyjne powinna być śmietana lub jogurt, ale żadne z nich nie było otwarte a maślanka tak, więc została wykorzystana.

Po takim śniadaniu każdy chętnie wziąłby się do nauki (gdyby tylko był w stanie się ruszyć ;))

Karczek z pieprzem do chleba

Już dawno nie było u nas wędliny domowej z kawałka mięsa. Pomysł naszedł mnie przy okazji zajadania krakowskiej suchej z pieprzem - swoją drogą całkiem niezłej. Że może by tak spróbować własne mięsko nafaszerować pieprzem. Nigdy wcześniej nie widziałam domowej wędliny akurat z pieprzem. Czarne kuleczki to zawsze było albo ziele angielskie albo owoc jałowca.A więc do dzieła.
Składniki:
1,30-1,40 kg karczku (a w zasadzie tyle ile się potrzebuje)
pieprz ziarnisty
papryka ostra w płatkach (u mnie peperoncino, ale każda inna będzie dobra)
pieprz mielony
sól czosnkowa lub zwykła
czosnek granulowany (kto nie poważa takich wynalazków może użyć świeżego)
białe wino typu kuchennego - u mnie sophia muskat (bo żadnego większego kwasu akurat znaleźć nie mogłam)
kilka plasterków smalcu z kostki

+ostry nóż, naczynie żaroodporne

Sposób przygotowania:
Mięso umyć, a następnie gęsto podźgać nożem, głęboko, nawet na wylot. Do powstałych dziur wpakować po jedno/ kilka ziaren pieprzu starając się by znalazły się w środku mięsa, nie przy brzegu, bo mogą wypaść w trakcie pieczenia. Wierzch obsypujemy solą czosnkową (lub zwykłą) i granulowanym czosnkiem, a także mielonym pieprzem i papryką w płatkach. Przyprawy wcieramy w mięso uważając by nie wydłubać przy okazji ziaren pieprzu, które dopiero co tak mozolnie wsadziliśmy do środka. Na dno żaroodpornego naczynia kładziemy parę plasterków smalcu i wysypujemy kilka dodatkowych ziaren pieprzu. Na wierzch kładziemy mięso i podlewamy je białym winem (oczywiście na oko, u mnie wyszło jak sądzę po butelce jakieś pół szklanki, może nieco więcej). Tak przygotowane mięso przykrywamy i wsadzamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Generalna zasada jest taka, że minimum godzina pieczenia na kilogram mięsa - u mnie w sumie półtorej godziny, z czego ok. 1 godz. 20 min. na dolnej grzałce z termoobiegiem i 10 minut pod samym grillem.
A by zobaczyć, jak wygląda gotowe zapraszam do kolejnego wpisu :)