poniedziałek, 26 grudnia 2011

Karp na parze z koperkiem czyli święta z dietą

Tak jak wspominałam, jestem na dość rygorystycznej diecie (choćbym chciała nie mogę przeciw niej grzeszyć bo zaraz organizm się buntuje) i w związku z tym większość tradycyjnych wigilijnych potraw jest mi całkowicie niedostępna. Ale, że moja rodzina to sami zapaleni kucharze, to nie może być tak, aby biedne chore dziecko miało głodować w Wigilię  patrzyć się jak inni się objadają. Mama postanowiła więc przygotować specjalne danie, które mogłam jeść w czasie gdy pozostali zażerali się smażonym karpiem, którego oczywiście mnie jeść nie wolno. Rybka okazała się na tyle dobra, że chętnie będziemy ją dalej przygotowywać.

Rada dla osób będących na diecie wątrobowej - jeśli nie macie zaufanego dostawcy karpia, który wybierze Wam rybę młodą i bez tłuszczu (to bardzo trudne przy hodowlanych karpiach) to lepiej wybierzcie inną rybę, mniej tłustą.

Składniki:
dzwonka chudego karpia (lub innej nietłustej ryby)
cytryna
koperek
sól

Sposób przygotowania:
Kilka godzin wcześniej lub nawet całą noc wcześniej karpia posolić, polać cytryną i posypać koperkiem. Zostawić do zamarynowania (najlepiej na całą noc). Rybę ułożyć w garnku do gotowania na parze (lub na upartego na sitku ułożonym na garnku z wodą), przykryć i ugotować. Aby nie tracić sosu z ryby, górne warstwy garnka (te z dziurkami) można pokryć folią aluminiową i dopiero na niej kłaść rybę, para się przedostanie, a sos nie ucieknie. Na koniec można jeszcze całość posypać świeżym koperkiem (tak, żeby nie ugotował się i nie stracił koloru).
Proste i pyszne. Ja podałam z domową chałką z tego przepisu, ale pasuje też z ziemniakami z wody lub pieczonymi bez tłuszczu lub z ryżem. U mnie w domu rybę zwykle je się z chlebem, stąd co do innych opcji nie mam szczególnych doświadczeń.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi miło jak się wypowiesz. Anonimie, wyjdź z cienia - podpisz się jakoś ;) Szanowni czytelnicy - uzbrójcie się w cierpliwość do weryfikacji obrazkowej - botom, superdietom i pierścionkom zaręczynowym dla śledzia z jajkiem w koszulce mówimy zdecydowane nie ;)