Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia japońska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia japońska. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Sushi teraz Polska

Jeszcze z kawalerskiego lokum mojego męża przyjechała cała masa ingrediencyj do sushi oraz wszelkiej maści "chińczyków" w tym np. 3 butelki sosu sojowego, każdy inny oraz inny od sosu, który ja miałam w domu. Do tego ocet ryżowy, zaprawa do ryżu oraz cała masa innych rzeczy, które w trybie natychmiastowym zawaliły całą szafkę kuchenną. Do tego nori. Już dawno zaplanowaliśmy sushi i kupiliśmy do niego ryż. I tak płynął dzień za dniem, a sushi się nie pojawiało. W końcu zaczęliśmy drżeć, że za chwilę mole zjedzą nam ten ryż zanim my się za niego weźmiemy. W związku z tym wczoraj wieczorem ugotowaliśmy ryż (całe pół kilowe opakowanie - będziemy mieć sushi week, no chyba że month) i zrobiliśmy sushi*. Tzn. robił głównie chłop, ja kroiłam rolki. Skorzystaliśmy z przepisu na choinkę z sushi z bloga Sushi DOMI tyle, że połowę zrobiliśmy z ryżem z wierzchu a połowę z algami z wierzchu, bo się wygodniej zwija ;)

A skąd teraz Polska? Ze sklepu. A konkretniej z czytania etykiet. Po przeczytaniu, że tubka/puszka wasabi składa się w najlepszym razie z 2% wasabi a poza tym głownie z chrzanu i gorczycy, a w tym gorszym razie wcale nie z wasabi tylko z chrzanu, gorczycy, chemii i barwnika, doszliśmy do wniosku, że płacenie ceny 20 zł za nie wiem 10, 20 gramów? barwnika i chemii, to jednak przesada i po prostu wymieszaliśmy w domu chrzan z gorczycą w proszku. Nie jest to tak ostre jak to z tubki, ale też nie postaraliśmy się mocno i użyliśmy chrzanu ze słoika, myślę że świeży tarty chrzan byłby nie do odróżnienia (poza kolorem of course).



Składniki:
ryż do sushi (u nas pół kg)
algi nori
wędzona makrela
awokado
majonez (użyłam domowego, mój debiut)
koperek
+ do niektórych poszła także smażona na półchrupko marchewka

+ ocet ryżowy, sos sojowy, cukier na zaprawę (przepis był podany na opakowaniu ryżu, ale daliśmy duużo mniej cukru)
+ sos sojowy, wasabi (chrzan z gorczycą) do moczenia rolek
+ można dać też marynowany imbir na przegryzkę, ale skoro ja też to miałam jeść to nie było

Sposób przygotowania:
Ugotować ryż według przepisu na opakowaniu, pozostawić do wystudzenia, zaprawić (również wg przepisu na opakowaniu, my wolimy kwaśniejsze, więc daliśmy 2 łyżki octu, łyżkę sosu sojowego i troszkę cukru). Teraz zwijanie:
Nasz przepis był na uramaki, czyli sushi z ryżem na wierzchu. W związku z tym, że ryż się lepi, rolki zwija się na macie owiniętej w folię spożywczą. Wygodnie jest zrobić je z połowy płata nori (przy okazji łatwiej też zjeść taki mniejszy kawałek). Na macie umieszczamy nori, na płacie alg rozsmarowujemy warstwę ryżu, tak by pokryła całość (inaczej niż gdy to nori ma być na wierzchu), ryż obsypujemy koperkiem. Odwracamy ryżem do maty i na algach smarujemy pasek chrzanu (wasabi lub wg naszej tajnej receptury ;)), umieszczamy pasek makreli (trzeba ją wcześniej uważnie pozbawić ości) i pokrojone na paski awokado, dodajemy pasek majonezu, zwijamy ciasno. Czynność powtarzamy do utraty tchu i składników. Można ułatwić sobie zadanie robiąc normalne maki - trzeba wtedy pamiętać, by zostawić z brzegu pasek alg bez ryżu i zmoczyć go wodą przed zwinięciem, by skleił się w wałek. 

Sushi kroimy dużym ostrym nożem, który pomiędzy każdym cięciem myjemy i zwilżamy wodą. Ryż na drugi dzień po ugotowaniu nie lepi się już tak do noża, wystarczy zwilżać go co rolkę, a do sushi wciąż lepi się dobrze, więc ugotowanie ryżu dzień wcześniej może być dobrym pomysłem.

* mam dość sushi na następny rok, z butelek zniknęła jedna (ehhh), a to wczoraj było co najmniej 2 tygodnie temu (aż nieprawdopodobne, wydawałoby się że z miesiąc, dwa co najmniej - tak te dni wypchane).
 

środa, 15 sierpnia 2012

Sushi

Postanowiłam zmierzyć się z wyzwaniem. A w zasadzie zmierzaliśmy się we dwójkę, no i w sumie z mojego wyzwania wyszło niewiele, albowiem cały ciężar przygotowania wziął na siebie mój współkucharz. Ogólnie rzecz biorąc skorzystanie z gotowego zestawu do sushi jest na pierwszy raz pomysłem wyśmienitym albowiem nie trzeba się martwić kwestią maty bo jest dołączona do każdego zestawu. 

My kupiliśmy zestaw "blue dragon" bo był najtańszy, a o jakości poszczególnych składników i tak nie moglibyśmy się wypowiedzieć. Za 20 sushi-wieczorów, może edytuję tego posta ;) W każdym razie mata z zestawu okazała się być zaskakująco porządna, więc przyda się na wypadek kolejnych edycji. Kolejne zaskoczenie to ryż do sushi w woreczkach. No i dobrze. Odpadła ponoć najbardziej upierdliwa kwestia to znaczy przypalający się ryż, a i tak, mimo woreczka, już we właściwym momencie kleił się wyśmienicie (do wszystkiego ;)) A, za to zdecydowany minus zestawu: tak wasabi jak i sosu sojowego było co kot napłakał i oczywiście brakło.

Zrobiliśmy dwa rodzaje maki: z łososiem i awokado oraz z tuńczykiem i zieloną cebulką. Do zdjęcia przetrwał tylko ten drugi, bo łososiowy był smaczniejszy. Za to z ryżu który pozostał oraz z pozostałego łososia już własnymi rękami zrobiłam nigiri sushi czyli wałek ryżu + plasterek ryby. Ogólnie też nic trudnego.

Wrażenia ogólne z sushi bardzo dobre, można to powtarzać. Aczkolwiek tym razem w zakresie maki nie mam zbyt wielu osobistych doświadczeń, bo głównie zerkałam przez ramię głównemu producentowi oraz robiłam mądre miny. Może następnym razem pomocników przywiąże się do kaloryfera, żeby się nie dorwali do maty :D to napiszę więcej. Albo w związku z tą groźbą jakieś porady pojawią się w komentarzach.