Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wołowina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wołowina. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 31 grudnia 2017

Pulpety z sezamem i amarantusem

Kupiliśmy dziś wołowinę z przeznaczeniem na pulpety, które wymyśliła dla nas teściowa, chciała zrobić, ale mięso dotarło zbyt późno :) A że nawet nie chcę konkurować z pulpetami teściowej, bo by raczej nie wytrzymały porównania, to wyszukałam przepis w internecie. Zainteresował mnie taki, gdzie rolę bułki tartej pełni amarantus, a przyprawy sezam i prażone siemię lniane. Znalazłam go na blogu Moje małe przyjemności
Od siebie dodałam sos na bazie bulionu w którym gotowały się pulpety. Mniam, mniam, choć następnym razem dam mniej sezamu.

Podwoiłam składniki z przepisu, bo miałam 1 kg mięsa.



Składniki:
na pulpety
400g mięsa mielonego wołowego
1 szklanka amarantusa ekspadowanego
3 łyżki siemienia lnianego
3 łyżki sezamu
2 łyżki otrąb owsianych (dałam pszenne)
1 jajko
sól, pieprz

na bulion
2 marchewki 
1 pietruszka
kawałek selera
kawałek pora 

na sos
pół małej ostrej papryczki 
natka pietruszki (u mnie kawałek - mrożonej)
śmietana (u mnie 12%)

Sposób przygotowania:
W misce wymieszać składniki na pulpety, formować pulpety (można co jakiś czas myć ręce i zostawiać je mokre - łatwiej się formuje). W rondlu zagotować bulion warzywny, gdy warzywa zmiękną wyjąć je i kolejno gotować pulpety, tak żeby nie było ich za dużo naraz w garnku. Każda partia gotuje się przez ok. 10 min. 
Warzywa wrzuciłam do zupy, która gotowała się na sąsiednim palniku a pozostały po gotowaniu płyn zredukowałam, dodałam pół papryczki pepperoncino, natkę pietruszki i pół małego kubka śmietany - takim sosem polałam pulpety.

poniedziałek, 9 października 2017

Moussaka

Końcówka bakłażanów, które kupiliśmy tydzień temu wymagała zrobienia czegoś bakłażanowego. Wpadło mi do głowy, żeby zrobić z nich moussakę, bo dawno nie było, a z resztą i tak najczęściej robiłam z cukini. Opierałam się na przepisie z pamiątkowego magnesu na lodówkę, który kupiłam w Grecji. Przepis trochę zmieniony, żeby był lepiej dostosowany do naszych brzuszków (więcej pomidorów, więcej sosu - mniej tłuszczu). Wyszła pyszna.



Składniki:
2 duże bakłażany (nasze były małe - jeden tajski, jeden biały i jeden malutki kolorowy)
0,5 kg mięsa wołowego
3 pomidory (u nas duże)
cebula (u nas mała)
natka pietruszki
2 łyżki masła
2 łyżki mąki
zimne mleko (nie podaję ilości mleka, bo zależy od wielkości naczynia, a z resztą i tak zawsze beszamel robię na oko).

Sposób przygotowania:
Bakłażany zgrillować w grubych plastrach. Na patelni zeszklić cebulę, dodać mięso, przesmażyć do zamknięcia soków, dodać pokrojone w grubszą kostkę pomidory udusić razem. W naczyniu do zapiekania ułożyć na dole warstwę bakłażanów, na to mięso z pomidorami, na wierzch znów bakłażany. Na patelni rozpuścić masło, dodać mąkę, wymieszać na żółty glut, dodać zimne mleko i gotować na małym ogniu ciągle mieszając do zgęstnienia sosu, tak powstałym beszamelem zalać bakłażany.

sobota, 23 września 2017

Pulpety cielęce w sosie koperkowym

Haha, mój koszmar z czasów dzieciństwa. Jak zrobiła to przy jakiejś okazji moja teściowa to nie wiedziałam którędy wiać. Na szczęście (czego należało się spodziewać, ale umysł ogarnięty paniką nie ogarnął) moja teściowa ma o wiele większe talenta kulinarne niż kucharki w placówkach oświatowych, lepsze składniki i nie musi z sosu robić klajstra o smaku mąki ziemniaczanej z rozgotowanym na amen koperkiem. To co przygotowała było tak pyszne, że aż prosiłam o dokładkę. I pomysleć, że jakbym zwiała to nie spróbowałabym tego cymesu i trwała w przekonaniu, że to coś niejadalnego. W ogóle tak mnie te placówki oświatowe skrzywiły, że każde gotowane mięso, a już w formie pulpetów lub potrawki w szczególności podejrzliwie oglądam.

Teraz postanowiliśmy wraz z mężem (głównie on) przygotować te pulpety przy okazji wizyty rodzinki, no i w wyniku wizyty u pana z placu, u którego zawsze kupujemy mięso i nigdy nie możemy wyjść z taką ilością jaką zaplanowaliśmy (a zawsze z 3x wiekszą). 

Przepis podam na pół kilo, bo przecież nie każdy może wezwać (nomen omen) posiłki.

Składniki:
0,5 kg mielonej cielęciny
1 bułka namoczona w wodzie i odciśnięta
jajko
pęczek koperku do mięsa
przyprawy

na wywar do gotowania
marchewka
pietruszka
seler
por lub cebula

do sosu
pęczek koperku
masło
mąka 
wywar z gotowania mięsa

Sposób przygotowania:
Bułkę namoczyć odcisnąć, połączyć z mięsem jajkiem, koperkiem i przyprawami. Formować kulki. Ugotować wywar z warzyw i wrzucać do niego kulki z mięsa - gotować na wolnym ogniu (ważne, wywar nie może bulgotać, bo mięso rozpadnie się. Jak ktoś nie czuje się pewnie to może delikatnie podsmażyć mięso przed gotowaniem, tylko do zamknięcia soków w środku. Gotują się około 20-30 minut. 
Na patelni zrobić zasmażkę, ale tylko do etapu zapienienia mąki z masłem - nie przesmażać za mocno. Dodać wywar z gotowania i koperek. Sosem polewać gotowe pulpety.

Pychota. Zdjęcia nie doczekały.

piątek, 16 października 2015

Policzki wołowe z pigwą, marchwią i bakłażanem

Od czasu do czasu do kuchni wpada mój mąż. Wtedy moje obiady gwałtownie pleśnieją ze wstydu. Mamy inny styl gotowania, ja najadłam się na studiach tyle makaronów, że teraz jest to danie awaryjne, on jest miłośnikiem wszelkich kluch z makaronem na czele i najchętniej tylko to by jadł. No chyba, że leczo. Nikt nie robi tak dobrego leczo jak mój mąż (co przyznała ostatnio z żalem nawet jego teściowa), rozumie się też z wołowiną. Jego gulasze są po prostu przepyszne, połączenia smaków na jakie bym nie wpadła myśląc przez miesiąc itepe.

Wczoraj przygotował gulasz z policzków wołowych z pigwą, marchewką i bakłażanem. Pycha. Policzki są świetne na gulasz, jest to mięso z tej części zwierzęcia, która dużo pracuje (w końcu przy przeżuwaniu policzki robią niezłą robotę), mają zatem dużo tkanki łącznej, która potrzebuje dość długiej obróbki termicznej, żeby nie była gumowata, za to jak się zrobi to poezja, mięso jest miękkie, rozpływające się w ustach, najlepsze. Dodatkowo jedzenie takiego mięsa podobno dobrze wpływa na stawy, bo właśnie ta gumowatość to budulec i naszych tkanek. Prawda to czy nie, gulasz jest tak dobry, że i bez tego warto spróbować, a jeżeli doda też zdrowia, to tylko z korzyścią dla nas.



Składniki:
policzki wołowe
pigwa (albo pigwowiec - w natłoku sprzecznych informacji już się pogubiłam, stawiam, że to był pigwowiec, tyle, że z tych mniejszych, ale pewności nie mam)
marchewka
bakłażan
tymianek
sól
pieprz
goździk (u nas 1)
2 liście laurowe
łyżka melasy winogronowej (mozna zastąpić miodem, syropem klonowym, albo innym słodkim)

Sposób przygotowania:
Policzki pokroić na kawałki, u nas jakieś 3x5 cm może ciut większe. Obsmażyć na patelni. Następnie podlać wodą i dodać tymianek i liście laurowe, w tej miksturze dusić aż będą prawie miękkie. Dodać marchewkę (dość długo się gotuje), potem pigwę i bakłażana. Dusić do miękkości, doprawić do smaku solą, melasą, świeżo mielonym pieprzem i goździkiem.

PS Dziś Światowy Dzień Chleba, a ja nie mam dokarmionego zakwasu, a w domu leży jeszcze  2,5 chleba

wtorek, 8 września 2015

Pieczeń na dziko babci Ani

Jedno z popisowych dań mojej babci. Ostatnio udało mi się wyciągnąć od niej przepis, który zapisałam w kalendarzu podczas jednej z wizyt u babci. W ostatnią sobotę za to, łażąc po Tomexie (plac targowy na którym - jak twierdzi moja starsza koleżanka z pracy - jest najlepsze mięso w mieście) wypatrzyłam z ulicy piękny kawałek pieczeni wołowej i po prostu musiałam go kupić. Dodałam dwa do dwóch i wyszła pieczeń na dziko. Po drodze musiałam zrobić jeszcze racuchy, bo jak się okazało mięso na pieczeń marynuje się przez 3 dni :D Do tego zrobiłam domowy makaron. Przepysznie.



Składniki: (na 2 osoby)
0,5 kg pieczeni wołowej

zalewa
około 5 łyżek octu 10%
2 szklanki wody
4 kuleczki ziela angielskiego
4 kuleczki pieprzu ziarnistego
1-2 liście laurowe
1-2 cebule

Sposób przygotowania:
Zalewę zagotować i ostudzić. Do ostudzonej zalewy włożyć mięso i marynować 2-3 dni w lodówce, przekładając w trakcie marynowania na drugą stronę (raz to zrobiłam). Po tym czasie wyjąć mięso, wycisnąć z niego nadmiar zalewy, obsypać solą i wegetą, obsmażyć na gorącym tłuszczu (najlepiej na smalcu, gdyż ma najwyższą temperaturę palenia), w czasie obsmażania obracać, by każda strona była obsmażona, a soki pozostały w mięsie, podlać odrobinę wodą i dusić do miękkości, sukcesywnie podlewając pozostałą zalewą (trwa to ok. 2h, wchodzi cała zalewa), jak się udusi to sos pod mięsem zaprawia się śmietaną 12% wymieszaną z mąką (o kurcze, zapomniałam mąki - i tak wyszło pyszne, a sos jest zredukowany więc gęsty sam z siebie :)).

Podawać z makaronem wstążki (u mnie własnej produkcji, o czym w kolejnym wpisie).

sobota, 12 lipca 2014

Policzki wołowe w czerwonym winie/ Beef cheeks in red wine

Wyszedł nam taki raczej comfort food, na który w tej chwili, mimo ciągłego deszczu w Krakowie, i tak jest za gorąco. No cóż, i tak się zje, za dobre żeby się zmarnowało. Policzki wołowe po raz pierwszy jadłam w zimie w restauracji i całkiem mi zasmakowały, więc jak zauważyłam je na placu, to po prostu musiałam je kupić.

Składniki:
3 wołowe policzki
butelka czerwonego wina
cynamon
goździki
(+ ewentualnie inne przyprawy w tym klimacie, ale ostrożnie żeby nie wyszedł piernik)
marchewka
pietruszka

Sposób przygotowania:
Policzki umyć pokroić w poręczne kawałki (i tak rozlecą się podczas duszenia), zamarynować w przyprawach i w winie. Zostawić na parę godzin. Obsmażyć policzki, dodać marynatę i jeszcze trochę wina (gdy wina zrobi się za dużo mozna podlewać dalej wodą), dodać marchewkę i pietruszkę korzeniową pokrojone w plasterki i dusić. Nasze dusiło się dobre 4 godziny na małym ogniu, bo fajnie gdy sos trochę odparuje, mięso robi się bardziej aromatyczne. Solić przed podaniem.


It is rather a comfort food, for which at the moment, even considering a constant rain in Kraków, is too hot. Well, we will eat it anyway, too tasty to be thrown out. I ate the beef cheeks for the first time, in winter this year and I liked it, so when I found them on a market, I just had to buy them.

Ingredients:
3 beef cheeks
bottle of red wine
cinnamon
cloves
(+ other spices alike, but carefully, you don't want to have gingerbread)
carrot
parsnip

Method:
Wash the cheeks and cut into pieces you like (they will fall apart anyway), add spices and wine and leave to marinate. Fry cheeks, add marinade and more wine (when it's too much you can add water instead), add carrot and parsnip cut into slices. Cook under the cover. Our was cooked slowly about 4 hours, it is nice when sauce starts to evaporate - the dish is more aromatic. Add salt for serving.

czwartek, 3 lipca 2014

Orientalny bakłażan nadziewany wołowiną/ Oriental aubergine stuffed with beef

Ten przepis nie został przygotowany przeze mnie, za to wykonawcy spoglądałam przez ramię, a następnie z ochotą zjadłam. Tak doprawionego mięsa w bakłażanie jeszcze nie jadłam, naprawdę jest super.

Składniki:
bakłażan
mięso wołowe (u mnie gulaszowe zmielone w malakserze)
rodzynki
pietruszka
koperek
kumin
pieprz
cynamon
goździki
pomidory na wierzch

Bakłażana przeciąć na pół, lekko podsmażyć (można w piekarniku w całości, można w połówkach na patelni), pamiętać trzeba, że bakłażan jak gąbka wchłania każdą ilość oliwy jaką się na niego wyleje. Bakłażana wydrążyć, na patelni usmażyć mięso z utłuczonymi w moździeżu przyprawami, dodać rodzynki, pietruszkę i koperek i kawałki wydrążone z bakłażana. Nadziać połówki bakłażana i na wierzchu umieścić plastry pomidorów (ich funkcją jest przede wszystkim, aby mięso nie wyschło). Zapiekać w piekarniku około 20 minut w 180 stopniach.


This dish wasn't prepared by me, but I was assisting the chef while preparing and ate it afterwards ;) I've never eaten an aubergine spiced like this and I really like it.

Ingredients:
aubergine
beef (I've used meat for stew and minced it at home)
raisins
parsley
dill
cumin
pepper
cinnamon
cloves
tomatoes to cover

Cut aubergine into halves, fry for a while on a pan or bake in oven. Be careful with olive, it can absorb any amount you put on the pan. Hollow out the aubergine, leave about 1cm of filling untouched. Fry meat with spices pestled in a mortar, raisins, dill and parsley. Fill the aubergines, put slices of tomatoes on the top and bake in the oven about 20 minutes in 180 Celcius degrees.

sobota, 20 lipca 2013

Moussaka z cukinii

Jedno z tych dań, które podobno smakują facetom bo składa się głównie z mięsa ;). W oryginalnym przepisie więcej z tym certolenia, bo dwie patelnie, podsmażanie cukinii itepe, ale moim zdaniem potrawa ta świetnie sprawdza się jako eintopf czyli potrawa jednogarnkowa, a właściwie jednopatelniowa ;) więc w takiej formie ją przyrządzam, głównie wtedy gdy mam cukinię, która usilnie próbuje wyjść z lodówki, najchętniej o własnych siłach.

danie w wersji pudełkowo-pracowej, cykane telefonem, więc proszę nie oczekiwać cudów ;)
Przepis pochodzi z książki "Kuchnia śródziemnomorska" wyd. Arti. Moje modyfikacje w nawiasach.

Składniki:
2 średnie cebule pokrojone w kostkę
4 łyżki najlepszej oliwy z oliwek (dałam na oko i pomace - oliwę z wytłoczyn, szkoda extra vergin do smażenia)
750g mielonej wołowiny (0,5 kg wieprzowo-wołowego mielonego)
sól, świeżo mielony pieprz (dałam mielony fabrycznie)
1 kg dojrzałych pomidorów, obranych i pokrojonych w kostkę (are you kidding me? - wrzuciłam puszkę pomidorów)
łyżka posiekanej natki pietruszki (dałam ze trzy, po prostu skroiłam jakąś natkę którą miałam i wrzuciłam ile wyszło)
pół łyżeczki kminku (dałam mielony)
1/4 łyżeczki świeżo startej gałki muszkatołowej (też tartą fabrycznie)
woda (tym razem chyba nie, ale się zdarza, jak robi się zbyt sucho na patelni)
1 kg cukinii pokrojonej wzdłuż na cienkie plasterki (jak widać są plasterki w poprzek i na pół z jednej cukinii którą miałam w lodówce - wątpię czy było jej kilo)
+trochę węgierskiej papryki ostrej z tubki

Sposób przygotowania:
Na 2 łyżkach oliwy (chlust) zrumień cebulę, dodaj mięso, zrumień na dużym ogniu ok. 5 min (u mnie na średnim - żeby nie pryskało i do czasu aż mięso przestało być różowe). Posyp solą i pieprzem, dodaj pomidory i natkę, kminek i gałkę. Gotuj na małym ogniu 45 min (u mnie krócej) dolewając wodę jeśli mięso będzie zbyt suche. Smaż cukinie na drugiej patelni na pozostałej oliwie 10 min. (wrzuciłam pokrojoną cukinię do mięsa i gotowałam do czasu aż była w miarę miękka).

U mnie to koniec przygotowań, książka poucza by teraz na talerzu układać warstwę cukinii i warstwę mięsa i tak na przemian. Z pewnością metoda autora wygląda ładniej na zdjęciu, za to w mojej występuje połowę mniej oliwy, a i tak danie było dość tłuste. Można podać solo, z ryżem, makaronem, nawet z ziemniakami (choć mnie by się to kojarzyło ze stołówkową potrawką - do dziś  mam traumę ;))

czwartek, 5 stycznia 2012

Prawie daube

Przepis na ten cudowny prowansalski gulasz porwałam z bloga przesympatycznej Lo klik i do niej też odsyłam po oryginalny przepis, bo z tego ubożonego wariantu jaki pojawił się u mnie wynika, że w wersji oryginalnej jest przemega. W wersji zubożonej też jest super (choć tata spróbował ciut i stwierdził, że mu nie podchodzi). Moim zdaniem oprócz tego, że jest gęstym gulaszem czyli przykładem klasycznego comfort food to ma też w sobie posmak lata z owoców. Przygotowuje się dość szybko, poza drobnym składnikiem świeżej skórki pomarańczowej, którą należy cieniutko obrać, więc chwilę to zajmuje. Ale warto sobie zrobić, a potem tylko podgrzewać. Warto, tak jak Lo zrobić to danie z większej ilości mięsa, bo ilość różnych dodatków do marynaty oraz zapiekanie, a także późniejsze możliwości odgrzewania sobie takiego aromatycznego gulaszyku zdecydowanie to uzasadniają.
Składniki:
(podaję za Lo, moje dietowe modyfikacje w nawiasach) 
1400 g chudej wołowiny (użyłam udźca) pokrojonej w 4 cm kostkę (u mnie było jakieś 40 dag)
3/4 szklanki (150 g) zielonych oliwek (nie dałam - nie miałam)
3/4 szklanki (150 g) czarnych oliwek (wrzuciłam ile było, niecałe pół biedronkowego opakowania)
2-3 łyżki oliwy z oliwek (nie dałam)
330 g chudego wędzonego boczku lub bekonu pokrojonego w kostkę (nie dałam)
4 cebule (675 g) pokrojone w cienkie plasterki (dwie małe czerwone)
6 dużych marchwi (675 g) pokrojonych w cienkie plasterki (1,5)
6 pomidorów (900 g) bez skóry i pestek - posiekanych (użyłam puszki - całej, bo co zrobię z częścią)
5 ząbków czosnku (posiekanych)(2)
1 szklanka (250 ml) cielęcego bulionu lub wody  (dałam szklankę wody ale już do zapiekania)
sól i świeżo zmielony pieprz (o w sumie zapomniałam posolić i popieprzyć... i tak było dobre)
marynata 
skórka starta z 1 pomarańczy (pół niedużej)
1 duże bouquet garni (2 duże gałązki tymianku, 2 duże liście laurowe, 5 gałązek natki) 
1 4 cm kawałek kory cynamonu 
3 goździki 
1 łyżeczka ziarenek pieprzu 
1 butelka (750 ml) wytrawnego, czerwonego wina (tyle, żeby zalało składniki, wyszło ok. szklanki)
gremolata 
2 ząbki czosnku drobno posiekane (nie dałam)
listki z kilku gałązek natki (45 g) drobno posiekane 
1 łyżka skórki z cytryny bardzo drobno posiekanej

Sposób przygotowania: 
Wszystkie składniki podstawowe oraz marynaty, bez wody/bulionu oraz soli i pieprzu wrzucić do gara i wsadzić do lodówki na noc. Następnego dnia garnek postawić na gazie do zagotowania (lub wsadzić do zagotowania do piekarnika do 200 stopni, następnie dalej zapiekać w piekarniku w temp. 160 stopni. U mnie trwało to ok. godziny, na ilość mięsa podaną w oryginalnym przepisie wychodzi od 2 i pół do 3 godzin. Na koniec dosolić i dopieprzyć i ugarnirować czosnkiem, natką i skórką z cytryny.

Jeśli chodzi o względy dietetyczne - pozwoliłam sobie to przygotować, bo mój organizm wraca już do normy. Na początek diety wątrobowej nie polecałabym takiego dania ze względu na udział cebuli i czosnku. Alkohol z wina raczej spokojnie zdążył odparować, ale mimo wszystko z robieniem go warto poczekać aż organizm trochę dojdzie do siebie. No i nawet wtedy pamiętać należy, że dietowcom dozwolona jest tylko odchudzona wersja.

Szkoda, że dziś taki brzydki dzień, bo danie to, zwłaszcza w wersji w garnku było naprawdę urodziwe, niestety bury dzień (i mój brak umiejętności oraz sprzętu) sprawiły, że nazdjęciach wcale nie widać jego urody.

środa, 26 października 2011

Cytrynowy stek

Był sobie kawałek wołowiny i zamówienie na proste danie. Na blogach wykopałam możliwość zamarynowania onej w oliwie z cytryną. No to zamarynowałam. I zrobiłam steki. Przy okazji dowiedziałam się, że w naszej rodzinie gusty w sprawie wysmażenia steków są bardzo różne. Mnie chyba najbliżej do wampira ;) (albo wilkołaka - zupełnie jak w Harrym Potterze) choć zależy od dnia, czasem mam ochotę na bardziej wysmażonego steka.

Składniki:
biała krzyżowa, lub inny stekolubny kawałek woła
oliwa
cytryna
pieprz

+ patelnia grillowa i sól do posypania na talerzu

Sposób przygotowania:
Do garnka nalać oliwy oraz sok z połowy cytryny, mięso podzielone na steki popieprzyć i wrzucić do marynaty. Jeśli marynatę robimy dzień wcześniej to garnek z mięsem wrzucić do lodówki, jeśli wkrótce przed obiadem, pozostawić w temp. pokojowej.
Smażyć na patelni grillowej (lub zwykłej, w końcu to tylko paseczki...) 3-5 min z każdej strony. Solić na talerzach. 
 
Można podać z pieczonymi ziemniakami.

niedziela, 17 kwietnia 2011

Wołowina z sosem balsamicznym i deser

Kupiłam wczoraj świetną wołowinę, wyglądała wprawdzie podejrzanie dobrze (co zwykle sugeruje ingerencję laboratorium chemicznego i zastrzyków solanki), ale okazała się być po prostu dobrym i smacznym mięsem.
Wołowinkę postanowiłam przerobić zgodnie z przepisem z Kwestii smaku na ligawę wołową z sosem balsamicznym. Wstyd się przyznać, ale jaką częścią wołu jest ligawa dowiedziałam się właśnie wtedy (ciocia Wiki prawdę Ci powie), co nie przeszkodziło mi wykorzystać w tej roli męska, które kupiłam.

Składniki:
kotlety wołowe (u mnie biała krzyżowa)
musztarda
oliwa
ocet balsamiczny
miód
woda

Sposób przygotowania:

Kotlety rozbić (jak dostanie się kotleciory jak dla drwala po dniówce wcześniej każdy rozcinając na dwa węższe), posmarować oliwą i musztardą i obsmażyć na patelni. Następnie wsadzić je do naczynia żaroodpornego do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na ok. pół godziny, można w międzyczasie zdjąć pokrywkę żeby się lekko zrumieniło. Na patelnię po obsmażaniu mięsa, dolać ocet balsamiczny (ja lałam na oko) i miód, w sumie ok. 1,5 łyżki. Gdy sos zbytnio się zredukował dodałam wody (zamiast bulionu bo zależało mi by sos był lżejszy). Na talerzu polałam mięso sosem. W tym momencie można kotlety posolić i popieprzyć, dla lepszego efektu stosując sól morską i świeżo mielony pieprz, choć ja po spróbowaniu uznałam, że nie ma takiej potrzeby.

















Do obiadu zrobiłam sałatkę z młodego szpinaku i rukoli z pomidorami, zwykłym i cherry, ogórkiem, oliwkami i camembertem polane olejem z pestek winogron. A na deser mama zrobiła lody  (mrożone borówki utarte w malakserze ze śmietanką 30%).

Smacznego.