Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 grudnia 2017

Zupa grysikowa, nylonowa, małpi rosół

To wszystkie znane mi nazwy tej zupy. U mnie w domu nazywało sie ją nylonową, bo po dodaniu kaszy, gdy zupa stygnie pojawia się na wierzchu taka delikatna błonka, jak worek foliowy, przynajmniej takie skojarzenie miał autor określenia (prawdopodobnie mój tato). W rodzinie męża zupę tę nazywa się małpim rosołem - zupełnie nie wiem czemu.

Zupa prosta, dietetyczna, pierwsze "normalne" danie po wszelkich jelitówkach i innych przyjemnościach.

Składniki:
2 skrzydła z kurczaka (można dla większej dietetyczności dać łyżkę masła zamiast)
2 marchewki
pietruszka
kawałek selera
cebula lub kawałek pora
kilka łyżek kaszy manny

Sposób przygotowania:
Do garnka wrzucić skrzydełka, zalać wodą, ugotować, dodać pokrojone w kawałki warzywa. Gdy wszystko będzie miękkie dodać kilka łyżek kaszy (5-6) i pogotować jeszcze chwilę. Finito. Smacznego. i na zdrowie.

środa, 6 września 2017

Chłodnik Balatoński

Jak zwykle nie wyrabiam na zakrętach, więc kilka chłodników, które zrobiliśmy tego lata wstawiam pod koniec lata. Ale podobno upał wraca, w niedzielę ma być 27 stopni, to w sam raz, żeby sobie machnąć chłodnik.

Przepis pochodzi z genialnej książki "100 i więcej chłodników i zimnych zup" Teresy Miazgowskiej wyd. rea



Składniki:
4 pomidory
cebula (daliśmy pół czerwonej moczonej w occie jabłkowym, żeby nie była taka ostra)
ogórek
strąk zielonej papryki (daliśmy czerwoną)
cytryna
ząbek czosnku
4 szklanki rosołu z cielęciny (chyba bulion wołowy odtłuszczony poszedł do tej zupy)
3 łyżki oleju
szczypta ostrej papryki w proszku
szczypta tymianku
posiekany koperek (chyba nie daliśmy)
pieprz, sól,
ewentualnie kostki lodu do podania (nie daliśmy, podaliśmy schłodzone w lodówce)

Sposób przygotowania:
Sparzone i obrane pomidory zmiksować z czosnkiem, dodać pokrojoną paprykę, odtłuszczony bulion i sok z cytryny. Przyprawić i rozmieszać. Przed podaniem na wierzch nasypać pokrojony w kostkę ogórek i namoczoną w occie cebulkę.

Pychota. Pierwszy raz jadłam chłodnik na mięsnym bulionie, wyobrażałam sobie, że to może być wstrętne, ale jest bardzo ok. Tylko trzeba odtłuścić bulion. 

A ton niepewności pochodzi stąd, że tak w sumie to gotował mąż, wszelkie zmiany wprowadzał w kulinarnej wenie na bieżąco, a ja odtwarzam miesiąc czy dwa później z książki i ze zdjęcia.

Smacznego.

środa, 26 kwietnia 2017

Zupa z zielonego groszku z miętą (wegańska)

Często spotykam się z pytaniami co podać do jedzenia niemowlakowi podczas rozszerzania diety. Temat wydaje się strasznie skomplikowany. Pojedyncze warzywa, brak soli i cukru, oczekiwanie na ewentualną reakcję alergiczną. A gdy jeszcze dziecko jest alergikiem i konieczne jest wyłączenie z diety całych grup produktów to już w ogóle umarł w butach. 

Wcale nie. Trochę inwencji i można jeść takie rarytasy, że oko bieleje. Wiem co mówię, mamy dietę bez białek mleka krowiego, jaj i pszenicy. 

Dziś zupa z zielonego groszku. Wszystkie warzywa wprowadzone do diety malucha już wcześniej. Nowym składnikiem jest mięta i pieprz do przyprawienia.




Składniki:
2 marchewki
pietruszka
seler
por (lub cebula)
łyżka oliwy (może być masło jak ktoś nie unika bmk)
groszek mrożony (ok. pół opakowania)
świeża mięta do smaku
pieprz do smaku

Sposób przygotowania:
Z marchewek, pietruszki, selera, pora i łyżki oliwy ugotować wywar. Wyjąć warzywa, wsadzić groszek, gotować do miękkości. Zmiksować, dodać warzywa (można razem miksować, ale wtedy słabo czuć groszek i przez marchewkę zupa ma kolor starej ścierki ;)), posiekać miętę, dodać pieprz i miętę do smaku. 

Podałam z grubą kaszą jęczmienną natchniona tym przepisem.

niedziela, 21 lutego 2016

Zupa krem z pieczonego czosnku i pora

Mąż przyniósł jakiegoś bakcyla albo innego wirusa do domu. Ja absolutnie nie mogę teraz go złapać (a łapię wszystko namiętnie i ciągle spotykam bezmyślnych ludzi, którzy kichają, kaszlą i nawet nie próbują zasłonić ust, tak jakby chcieli zwyciężyć w konkursie na najdalej zasianego zarazka. Nie wiem gdzie i kiedy ogłoszono taki konkurs, ale na pewno nagrody są cenne, bo ze wszystkich zasmarkanych pasażerów autobusu (a było ich ok. 8) ŻADEN nie zasłonił buzi).

W ramach walki z wiruso-bakcylem zaopatrzylismy się w czosnek, miód, sok malinowy taty, pietruszkę zieloną, dżem z czarnej porzeczki teściowej (jest super - z surowych porzeczek zmiksowanych z cukrem, z wierzchu zalany miodem dla ochrony przed drobnoustrojami, niepasteryzowany - ma dokładnie tyle witanim co na krzaku) oraz jogurty dla uzupełnienia flory bakteryjnej. Już zaraz po śniadaniu kontakt ze mną mógł być niebezpieczny. Wypiłam mleko z miodem i czosnkiem (nie wiem czemu mąż się krzywi) i zjadłam wariację na temat hiszpańskiej pana con tomata (grzanka posmarowana ząbkiem czosnku i kawałkiem pomidora), zamiast pomidora dając miód. Tak wiem, podobno ohydne. Mnie tam smakuje :D

Na obiad postanowiłam zrobić zupę czosnkową, która jak na zawołanie wczoraj wpadła mi w oko na durszlaku na blogu BaBy w kuchni. Bardzo mi się spodobała, bo w sumie niewiele się różni od mojej porowo-ziemniaczanej i uznałam, że dodatek pieczonego czosnku bardzo by do tej zupy pasował. Podczas produkcji nie zerknęłam do przepisu, tylko zrobiłam tak jak swoją, tyle, że zmiksowałam (zwykle tego nie robię) i oczywiście dodałam pieczony czosnek. Efekt bardzo nam sie spodobał. Nawet mój mąż, który nie lubi zup kremów (znam całą rzeszę facetów, którzy nie lubią takich zup, czyżby atawistyczna potrzeba rozszarpywania pożywienia zębami?) powiedział, że pyszna. 

Nie robię bulionu na zapas, więc w mojej zupie są wszystkie warzywa, do miksowania wyjęłam marchewkę, żeby zupa nie miała koloru ścierki, ale już w kawałkach wrzuciłam ją potem z powrotem. Warto wiedzieć, że czosnek po upieczeniu łagodnieje, tak, że cała główka to wcale nie jest dużo.



Składniki:
na wywar warzywny
marchewka
pietruszka
kawałek selera
cebula (dałam 2 małe)
łyżka masła

+ 3 spore ziemniaki pokrojone w kostkę
+ 1 por pokrojony w plasterki
+ główka upieczonego czosnku

rozmaryn, tymianek, sól i pieprz

Sposób przygotowania:
Od główki czosnku odciąć wierzch (nie wiem po co w sumie), główkę opakować w folię aluminiową lub do żaroodpornej miseczki i wsadzić do piekarnika nagrzanego do 180-200 stopni, można przy okazji piec też inne warzywa, np. buraki, dynię, paprykę - ekonomicznie, a takie pieczone są cudne do kanapek, past do chleba itp. Nie mierzyłam czasu, jak reszta składników była gotowa wyjęłam czosnek i był w sam raz. W garnku ugotować marchewkę podzieloną na pół i każde pół wzdłuż na 4, podobnie pietruszkę (tak żeby kawałki były podobnej wielkości) kawałek selera i cebulę, te dałam w całości, ale do miksowania warto je pokroić na mniejsze, sprawiło mi to potem trudność. Dodać łyżkę masła. Gotować do miękkości marchewki i cebuli. Wyjąć marchewkę. Ziemniaki i pora podsmażyć na patelni ok. 5 minut każde, dodać do zupy, pogotować aż ziemniaki zmiękną. Wraz z ziemniakami dodać gałązkę lub 2 rozmarynu i trochę tymianku, dodać upieczony, obrany z łupin czosnek (parzyło w paluchy, ale byliśmy już głodni). Wyłączyć gaz, całość zmiksować na gładko (zostają kawałki rozmarynu co mnie akurat pasuje), dodać marchewkę, sól i pieprz. Ja jeszcze trochę rozwodniłam, bo mąż taką woli, a mnie wszystko jedno ;) Do podania posypałam świeżo młotkowanym pieprzem.

Pychota. Wchodzi na stałe do jadłospisu.

czwartek, 28 stycznia 2016

Zupa szpinakowa z kaszą jęczmienną (wege)

Kolejna zupa. W zimie uwielbiam zupy, kocha je także mój mąż. Zupy kojarzą mi się też doskonale z dzieciństwa. Sanki, rzucanie się śnieżkami, tarzanie w śniegu, wrzucanie sobie śniegu za kołnierz, a potem powrót do domu i zanim naprawdę zdążyliśmy zmarznąć, ciepła zupa lądowała na stole. Ciągle zastanawiam się jak rodzice ogarniali tą logistykę - wyczyścić i schować sanki, wyczyścić i przebrać dziecko zmoknięte do samych majtek i podać zupę zanim zdążyło zmarznąć :D Z punktu widzenia już dorosłego podejrzewam, że sami chodzili w mokrych skarpetkach. 

Ta zupa świetnie nadaje się na zimowy posiłek. Możliwe, że nawet cały, bo jest sycąca, a ze względu na dodatek kaszy jęczmiennej, długo zostaje w żołądku. 

Zupa może być wegetariańska lub wegańska, w zależności od użytego tłuszczu. Ja do bulionu warzywnego dodaję łyżkę masła, ale nic nie stoi na przeszkodzie by dodać olej roślinny. Jak już pisałam - warto dać tłuszcz, żeby lepiej przyswoił się beta-karoten z marchewki.

Przepis pochodzi z książki "Apetyczna panna Dahl" Sophie Dahl. Uwielbiam jej książki, choć po raz pierwszy coś z nich ugotowałam, ale ciepło i babskie problemy z okresu dorastania, wtedy bardzo ważne, teraz kompletnie nieistotne - cudowne poprawiacze humoru, zwłaszcza w bury, zimny dzień. 



Składniki:
na wywar jarzynowy:
marchewka
pietruszka
kawałek selera
cebula
zwykle proporcje daję takie by marchewki było nieco więcej niż pietruszki: np. duża marchewka, mniejsza pietruszka lub 2:1
łyżka masła
można na tym etapie dodać sól, a można dopiero do zupy (ale wtedy pamiętać przy zużywaniu warzyw, że są niesłone)
+ 1,5 l wody

na zupę
cebula
szałwia (2 duże liście)
180 g szpinaku (u mnie ponad 200 g mrożonego)
150 g kaszy jęczmiennej perłowej
sól, pieprz
parmezan do podania
+oliwa
ja dodałam jeszcze 2 ząbki czosnku i trochę chilli

Sposób przygotowania:
Ugotować wywar, wyjąć warzywa. Na patelni rozgrzać oliwę i zeszklić na niej cebulę z szałwią (i czosnkiem i chilli jak ktoś chce), do zeszklonych dodać zamrożony szpinak i rozmrozić go. Ja podlewałam bulionem z garnka, ale potem do zupy musiałam dolewać wody, bo bardzo zgęstniała, więc szpinak można podlewać wodą. Szpinak wrzucić do gorącego bulionu i gotować przez 10 minut. Dodać kaszę i gotować zgodnie z przepisem na opakowaniu (u mnie to ok. 12 min., w oryginalnym przepisie 0,5h) do miękkości. Podawać ze startym parmezanem - lepiej oryginalnym, pseudoparmezan nie ma tej lekkiej ostrości dojrzewającego oryginału. Myślę, że zwykły dojrzewający żółty, pleśniak z niebieską pleśnią lub doprawiony na ostro twaróg także powinien się sprawdzić. Podejrzewam, że także łyżka jogurtu naturalnego byłaby ok jako dodatek. Ja zupę zjadłam bez dodatków, ale parmezan mi tam bardzo pasował :)

Z warzyw z zupy zrobiłam zapiekankę, tym razem także wege. Będzie na obiad na kolejne dwa dni.

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Wegetariańska zupa cukiniowa z raju ;)

Serio, serio. Planowałam dać sobie na jakiś czas spokój z blogiem w celu zakuwawczym, ale jeść coś trzeba i kupuje się to co jest (czyli też nowości w kuchni). Uh, jak ja pod tym względem nie lubię zimy. Za to kreatywność rośnie. Dobrze, że jest sporo owoców południowych no i przeklinany w innych porach import. No ale cóż, moje delikatne podroby nie lubią się z tradycyjną polską zimową kuchnią. 

Ta zupa, przygotowana z polskich warzyw korzeniowych i hiszpańskiej cukinii (nie można mieć wszystkiego) a także pseudo fety i kawałeczka suszonego chilli, udekorowana prażonymi pestkami słonecznika i dyni oraz podana z grzankami jest tak niesamowicie dobra, że zaraz skojarzyła mi się z opisem pewnego bohatera pewnej angielskiej książki. Że wyglądał jakby poszedł do nieba bez uprzedniego umierania. Nie wiem czy tak wyglądałam, ale z całą pewnością tak się czułam. Pycha! Jestem pewna, że nawet awersja mojego męża do zup kremów nie przeszkodziłaby mu w pożarciu całego gara (haha, raz się cieszę, że go akurat nie ma ;p).

Łatwo tą zupę przerobić na wegańską. Wystarczy do wywaru warzywnego dodać inny niż masło tłuszcz (beta-karoten rozpuszcza się w tłuszczach, więc warto) a samą zupę podbić innym dodatkiem niż ser feta. Popularnie do zupy cukiniowej dodaje się serek topiony, ale lista składników, która ledwo mieści się na opakowaniu średnio zachęca do eksperymentów z tym akurat składnikiem. Plus, można zaplanować mini sałatkę jarzynową z jarzyn z wywaru.



Składniki:
na wywar
3 małe marchewki
1 duża pietruszka
kawałek selera
cebula
łyżka masła

na zupę
1 duża cukinia lub kilka mniejszych (mnie się udało, była duża ale młoda, więc nie miała suchego środka)
kawałek sera feta (ok. 1,5cm na głębokość kostki - ważne, żeby to była pseudo feta, która się rozmaśla, o ten efekt chodzi)
kawałeczek chilli do smaku

do podania
uprażone pestki słonecznika i dyni
grzanki

Sposób przygotowania:
Marchewkę i pietruszkę pokroić w niezbyt małe kawałki (żeby się łatwo łowiły) seler i cebulę wrzucić jak są. Dodać łyżkę masła i gotować do miękkości warzyw, posolić. Warzywa wyjąć, pozostawiając czysty bulion. Do bulionu wrzucić pokrojoną w kostkę cukinię, dodać przeciśnięty ząbek czosnku i sporo ziół do smaku (u mnie prowansalskie). Gotować, aż cukinia zmięknie. Całość zblendować. Doprawić serem feta i poczekać aż się rozpuści. Dodać chilli do smaku.

Na suchej patelni uprażyć pestki słonecznika i dyni, grzanki można zrobić w tosterze (od kiedy mam toster zawsze tak robię) lub na patelni oczywiście. Gotowymi ziarnami udekorować zupę, zjadać z grzankami. Moje same wskoczyły do dekoracji, ale w sumie nieźle wyszło ;)

Zupa nie jest gęsta. Jak ktoś chce ją zagęścić proponuję do wywaru dodać 1 ziemniaka, a następnie pozostawić go w zupie i zblendować z cukinią. Wtedy ostrożnie z serem, może się zrobić za ciężko.

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Kapuśniak z kwaśnej kapusty

W ramach testowania kapusty pod kątem świątecznych pierogów, musieliśmy kilka razy przed świętami kupić kapustę. Jedna była tak niedobra, że wylądowała w koszu, ale już druga zdecydowanie się nadała. Tyle tylko, że do świąt zostało naonczas tydzień, albo i lepiej, więc trzymanie kapuchy w lodówce tyle czasu nie wchodziło w grę. Zrobiliśmy więc kapuśniak. Ja nie jestem jakąś wielką miłośniczką kapusty, więc po dwóch dniach jedzenia miałam serdecznie dość, ale na początku wciągałam aż miło. 

Na początek kilka zastrzeżeń, w związku z tym, że w różnych regionach i w różnych domach różnie się robi kapuśniaki: kapuśniak tylko z kapusty kiszonej i to kwaśnej, wywar najlepiej na wędzonce (daje przyjemny aromat), a jako wkładka tylko ziemniaki. Raz w życiu jadłam kapuśniak ze słodkiej z makaronem! Do dziś śni mi się po nocach. Budzę się z krzykiem ;) No i oczywiście jak na krakuskę przystało kapusta = kminek ("nie wiem co Wy macie z tym kminkiem" - mąż). Czyli właściwie można rzec, że nasz kapuśniak nie różni się specjalnie od góralskiej kwaśnicy.



Składniki:
wędzona kość, żeberko, boczek (u nas podgardle, bo było, ale to słaby pomysł, bo jest bardzo tłuste - tłuszcz w ogóle nie znalazł się w zupie)
2 marchewki (w talarki)
1 pietruszka (w talarki)
kawałek selera (w kostkę)
cebula (w całości)
pokrojone w kostkę ziemniaki

+ kapusta kiszona i kminek
sól i pieprz

Sposób przygotowania:
Kapuśniak jest prosty, ale jest jeden haczyk: dodanie kiszonej kapusty do warzyw powoduje, że jeżeli były twarde to takie pozostaną na wieki wieków. Zatem: najpierw gotujemy w wodzie wędzonkę (może być w całości) gdy się zagotuje dodajemy warzywa i gotujemy do miękkości. Wyjmujemy wędzonkę i kroimy w kostkę, wrzucamy z powrotem, doprawiamy solą (o ile jest potrzeba - zależy jak słona jest wędzonka). Dodajemy kapustę, kminek i pieprz, gotujemy chwilę, aż kapusta zmięknie - ok. 20 minut. Gotowe. Ciekawostka: jeżeli trochę rozgotują Wam się ziemniaki, nie przejmujcie się - dodanie kapusty spowoduje, że lekko stwardnieją (w związku z tym naprawdę nie ma co liczyć, że cokolwiek zmięknie gotowane z kapustą).

czwartek, 10 września 2015

Rosół - przepis mojego taty

Mój wujek nie lubi rosołu, jednak gdy przyjeżdża do nas, na stole zawsze czeka na niego parujący gar. Rzadko rosół znika tak szybko, jak wtedy gdy ma go zjeść wujek. Ja rosół lubię, pewnie dlatego, że wychowałam się na rosole mojego taty, a to co podawano w stołówkach uważałam za jedynie mgliście spokrewnione z rosołem. Rzadko jednak robię rosół, gdyż jest to danie wybitnie familijne, żeby wyszedł dobry potrzeba dużo mięsa i warzyw, a więc i wielkiego garnka. Dziś, gdy mój mąż kupował na placu mięso na rosół, otrzymał darmową poradę:
Pani: Duży czy mały ten kurczak?
Mąż: Mały, nie ma za dużego garnka
Pani: Kupić większy garnek

Poza tym dobry rosół musi się gotować. Mój gotował się od ok. 10 rano do 18 - czyli jakby nie patrzyć pełną dniówkę. Tata zwykle gotuje go na raty przez kilka popołudni. Najdłużej gotowała się wołowina, gdyż zgodnie z taty filozofią każdą rzecz w rosole ma się dać pokroić łyżką (nie opryskując przy okazji siebie i współbiesiadników fontanną rosołu). Poza tym długie gotowanie na wolnym ogniu pozwala uwolnić z mięsa i warzyw cały aromat i umieścić go w zupie :)



Składniki:
0,5 kg mięsa wołowego (rosołowego)
mały kurczak
3 marchewki
2 pietruszki
1 mały seler (lub kawałek)
2 małe cebule
ćwiartka kapusty (z tych mniejszych)
kawałek pora
liście selera
lubczyk

Sposób przygotowania:
Mięso wołowe umyć i podzielić na czyli np. na trzy, tak żeby nie wystawały z gara, wodę z mięsem posolić. Ustawić na małym ogniu i gotować aż będzie się dało kroić łyżką (jeżeli zamiast kurczaka macie udo z indyka, można go wrzucić niego wcześniej, bo mięso indycze dłużej się gotuje), gdy wołowina jest miękka wrzucamy kurczaka (także rozsądnie podzielonego) i cebule, po jakichś 10 minutach resztę warzyw, oprócz liści selera i lubczyku. Gotować na wolnym ogniu aż marchewki nie będzie się dało pokroić łyżką, gdy marchewka zacznie robić się miękka można wrzucić posiekane liście selera oraz lubczyk. 

Całość trwa bite 8h, w tym czasie zdążyłam zrobić, zapakować do słoików i zapasteryzować dżem żurawinowy i praktycznie usmażyć pierwszą partię powideł, a także wyprać dwa prania, zjeść "lunch" i ze trzy razy umyć gary. Plus gar rosołu nie mieści mi się do lodówki. Za to ten smak...

piątek, 19 czerwca 2015

Zielony chłodnik



Również stary rodzinny przepis. Nie mogę uwierzyć że go nie ma, bo od czasu jak istnieje ten blog robiłam go milion razy. W każde lato. W tym roku już dwa razy. Naprawiam błąd, choć pewnie za chwilę okaże się, że źle szukałam i chłodnik już tu jest ;) Od kiedy mam malakser, zrobienie tej zupy trwa bardzo krótko. Mniam, mniam. 


Składniki:
2 ogórki długie / 4 gruntowe
Ząbek czosnku (lub kilka jak ktoś lubi)
2 kubki kefiru / kwaśnego mleka
Pęczek koperku
Kilka kropel oliwy

Sposób przygotowania:
Obrać ogórki, zetrzeć na grubych oczkach na tarce lub w malakserze. Dodać kefir, wcisnąć czosnek, dodać pokrojony koperek, wymieszać, polać kilkoma kroplami oliwy.
Można podać z jajkiem na twardo lub z chlebem

I jeszcze jedna fotka just for fun ;)

sobota, 21 czerwca 2014

Chłodnik pomidorowy z bazylią/Cold tomato soup with basil



Byłam ostatnio na weselu. Weselu greckim. Z tej okazji w ramach prezentu przygotowałam, wraz z paroma osobami z różnych krajów, książkę kucharską z naszymi ulubionymi przepisami. Oczywiście większośc z nich to przepisy wiosenno-letnie, bo jakoś nie mogłam sobie wyobrazić polskiej tłustej zimowej kuchni w ciepłej Grecji. Dzięki temu sporo przepisów uzyskało tłumaczenie na angielski, a skoro już jest to wrzucę je także tutaj.


 Składniki:

- sok pomidorowy
- jogurt naturalny
(w proporcji 1:1)
- bazylia (około 3 łyżek świeżej i sudszonej - jeżeli świeża jest nie dość aromatyczna)
- 1 ząbek czosnku
- ser biały + kropla jogurtu jeśli jest zbyt suchy +bazylia


Sposób przygotowania:
Jogurt wymieszać z sokiem w garnku, dodać bazylię i czosnek. Przed podaniem chłodzić minimum pół godziny. Zrobić kulki z sera, bazylii i jogurtu (można też z serka typu Philadelphia, ale trzeba go schłodzić, żeby się nie rozpuszczał). Kulki wsadzić do talerzy z zupą. 

Podawać z dodatkowym listkiem bazylii.


 I was on the wedding lately. Greek wedding. On this occasion, as a gift, I prepared, together with my friends from different countries, a cookbook with our favourite recipies. Of course mainly recipies for spring-summer dishes, as I couldn't imagine Polish fat winter cuisine in warm Greece. Due to that reason many of my recipies were translated into English, so I will put them also here.



Cold tomato soup with basil

Ingredients:

-          tomato juice

-          natural yoghurt

(in proportion 1:1)

-          basil ( 3 tablespoons fresh and dry (if fresh is not aromatic enough)

-          1 clove of garlic

-          white cheese + drop of yoghurt if it is dry + basil


Put juice and yoghurt into a pot, add basil and garlic. Keep cool for at least 0,5 hour before serving. For serving: make balls from white cheese, basil and yoghurt (it is possible to make it from cream white cheese, but you have to keep it cool to make it thicker). Put into bowls with soup. 


Serve with additional basil leave.