Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pizze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pizze. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 maja 2020

Pizza melanzana, pizza z bakłażanem

Z moimi pizzami zawsze jest coś nie tak. Chleby to dla mnie pestka w porównaniu do dobrej pizzy. Wszystko fajnie - ciasto drożdżowe jest łatwe, pizzowe nawet przyjemne w obróbce. Nagrzewanie piekarnika do granic możliwości z blachami w środku to dla mnie żadna nowość - to samo robię przy chlebie, ale zrzucenie pizzy do pieca to dla mnie etap nie do przejścia, zawsze coś się nie uda. Najlepsze co mnie spotkało to ciasto pofałdowane, najgorsze to jakieś dziurawe ufo. A nie - najgorsze to rozciapciany glut z ciasta i sosu pomidorowego. Tyle że tego gluta uratowałam dość sprawnie i zrobiłam z niego pyszne pomidorowe ciasto pizzowe, które już tylko w stanie pofałdowanym trafiło do pieca. 

Użyłam przepisu na ciasto z bloga Moje Wypieki zastępując semolinę zwykłą mąką pszenną typ 650.



Składniki:

na ciasto
3,25 szklanki mąki pszennej typ 650 (zgodnie z przepisem 2,5 szklanki maki pszennej i 0,75 szklanki semoliny)
1,25 szklanki letniej wody (chyba przez przypadek dałam jedną szklankę i też wyszło)
2 łyżki oliwy (dałam olej rzepakowy bo miałam pod ręką)
1,5 łyżeczki soli
16g drożdży świeżych lub 8g drożdży suchych

na wierzch
passata pomidorowa (użyłam domowego przecieru z pomidorów lima) z solą, pieprzem, czosnkiem i oregano
bakłażan obrany w zebrę i pokrojony w plastry
ser mozzarella (lub feta, z oboma smakuje dobrze)
czarne oliwki
zielona pietruszka do posypania

Sposób przygotowania:
Wymieszać składniki na ciasto. świeże drożdże można wcześniej rozkłócić z wodą i łyżką mąki, ja zwykle rozpuszczam je w wodzie wlanej do ciasta zanim wymieszam tę wodę z resztą składników. Przykryć miskę i zostawić ciasto do podwojenia objętości. Piekarnik nagrzać do maksymalnej temperatury z blachą do pieczenia pizzy w środku. W tym czasie podsmażyć na patelni bakłażana, pokroić oliwki i ser oraz pietruszkę i przygotować sos pomidorowy z passaty. Po wyrośnięciu zrobić z ciasta trzy kule i rozwałkować na placek pizzowy z cieńszym spodem i odrobinę grubszymi brzegami. Posmarować ciasto pomidorami i teleportować do gorącego piekarnika. Piec przez 15 minut. Po tym czasie obłożyć ciasto składnikami wierzchu i zapiekać kolejne 5 minut, aż ser się rozpuści ale nie zgumieje. Feta się nie rozpuszcza. Gotowe.

środa, 9 kwietnia 2014

Grissini

Oczywiście kolejny z niezrównanych przepisów Hamelmana, na specjalną prośbę pewnego Madzika, który suszy mi głowę o podanie tego przepisu od czasu gdy przygotowałam grissini w czasie naszej posiadówki przy nauce. Jakimś cudem udało mi się uratować jedną partię do zdjęć zanim została pożarta. Grissini na zdjęciu są gorące, prosto z pieca, wystygnięcia nie doczekały. I w sumie słusznie, te kilka, które schowałam jako próbkę kontrolną na drugi dzień nie były już takie dobre. To znaczy właściwie chyba takie właśnie powinny być - bliższe paluszkom, ale mnie i tak najlepiej smakowały bezpośrednio po upieczeniu (oczywiście absolutnie niezgodnie z zaleceniem Hamelmana, który każde pieczywo nakazuje wcześniej wystygnąć ;))

Składniki:
508 g mąki chlebowej (650 babunia z biedronki)
264 g wody
60 g oliwy z oliwek
51 g masła
11 g soli
5 g drożdży instant (dałam 20g świeżych)

Sposób przygotowania:
Wymieszać wszystkie składniki. Świeże drożdże należy najpierw rozpuścić w ciepłej wodzie (tej z przepisu). Trzeba trochę je wyrabiać, aż zrobi się elastyczne ciasto (magia glutenu). Ciasto zostawić na godzinę do wyrastania. Po tym czasie ciasto podzielić na równe części i uformować paluchy. Jak widać są dość spore, a i tak musiałam je piec na 3 lub 4 razy. Grissini nie wymagają dodatkowego wyrastania po uformowaniu, więc można wrzucić je od razu do pieca nagrzanego do 195 stopni na około 20 minut.

Wariant z czosnkiem (pycha!, ten właśnie robiłam)
Wcześniej przygotować czosnek. Na tą proporcję wchodzi jedna główka. Odciąć z wierzchu 1cm i położyć odcięciem do góry na blasze w piekarniku  miejsce odcięcia posmarować oliwą, przykryć folią aluminiowa i piec w 180 stopniach do czasu aż będzie miękki (nie spojrzałam na zegarek ale podejrzewam, że było to 15-20 minut, piekłam je razem z obiadem).

Jak doczekają, powinny stygnąć na kratce, a potem być przechowywane w szczelnym pojemniku przez kilka dni. Chować przed dziećmi i współpracownikami ;)

niedziela, 6 października 2013

Foccacia zamiast chleba - przekuwamy porażkę w sukces

Otóż kończy mi się chleb. Sama piekę rzadko, bo też często nie ma mnie w domu, a jak jestem to o dziwnych porach i w ogóle bez sensu zabierać się za pieczenie w takich warunkach. Ale w moim mieście jest słabiuchno z chlebem, ogólnie napompowane bochenki o smaku trocin niestety królują. Jest jedna piekarnia wypiekające tradycyjne chleby (zobaczymy jak długo, bo sieć sklepów im się powiększa), sklep przy piekarni otwarty jest w nocy, co akurat w sam raz, jako że mieści się w dzielnicy imprezowej. Problem w tym, że na imprezy w okolicę chodzę we wtorki, a wątpię by resztka chleba z poprzednich zakupów (31 dag z Kleparza, bo tyle im zostało), wystarczyła do wtorku. Miałam za to drożdże, po piątkowym dniu kanelka zostało mi pół paczki. Robię więc mały research i na Gospodarnym Szczęściu znalazłam chlebek "awaryjny" na szybko, drożdżowy, z użyciem świeżych drożdży - idealny kandydat (link prowadzi bezpośrednio do chleba). Problem w tym że nie wyrósł. W domu mam ciepło, drożdże wczoraj tak zaszalały, że musiałam dorzucić z ćwierć kilo mąki więcej, więc o co chodzi?

Nie wiem doprawdy. Może ten chleb wymaga jakiejś awarii, robi się go z okazji awarii na zakwasie, u mnie awarii nie było, to chlebek zrobił awarię ;) Ale żeby nie zmarnować bochenka, po prostu posypałam go rozmarynem i suszonymi pomidorami i tak wsadziłam do pieca, sądząc, że najwyżej jak wyrośnie tam, to będzie pyszny rozmarynowy chlebek. Ale nie wyrósł. No to mam foccacię ;)



Przepis na awaryjną foccacię (wyszła całkiem niezła):



Składniki:
500 g mąki (użyłam typ 650, czyli Babunię z Biedronki, jak awaria to awaria)
2 łyżeczki soli
15 g świeżych drożdży
1 łyżeczka cukru
300 ml letniej wody

Sposób Przygotowania:  
Przesiać mąkę i sól do dużej miski, zrobić pośrodku dołek. W małej miseczce wymieszać drożdże z cukrem i 2 łyżkami wody. Mieszać do rozpuszczenia, następnie pozostawić na 2 minuty - powinno się lekko spienić. Wlać do dołka w mące wraz z pozostałą wodą. Wymieszać. Przenieść ciasto na lekko obsypany mąką blat i zagniatać przez około 10 minut, aż stanie się gładkie i elastyczne.
Uformować kulę i przełożyć do naoliwionej miski. Pozostawić pod przykryciem w ciepłym miejscu na około 45 minut, do podwojenia objętości. Po tym czasie przenieść ciasto na blat i krótko zagnieść. (u mnie podwojenie objętości zajęło jakieś 3h)

Następnie uformować prostokąt, złożyć boki do środka i przełożyć do lekko naoliwionej foremki.
Foremkę umieścić w dużym foliowym worku i odstawić do wyrośnięcia na około 20 minut. Ciasto powinno urosnąć powyżej krawędzi foremki. (haha moje powinno wpaść w depresję przy tym zdaniu, a może wpadło, dlatego było takie niskie;))

Nagrzać piekarnik do 220 st C (200 termoobieg). Chleb lekko oprószyć mąką (ja oprószyłam rozmarynem i suszonymi pomidorami z przyprawy)  i piec przez 30-35 minut. Upieczony bochenek ostukany od spodu powinien wydawać głuchy odgłos. Jeśli to konieczne, dopiekać chleb (już bez foremki) przez 5 minut. Studzić na kratce.

przepis z bloga Gospodarne Szczęście, moje adnotacje w nawiasach

środa, 9 listopada 2011

Pizza z dynią

Niestety pizza nie doczekała sfotografowania, co jak sądzę przemawia na jej korzyść. Ale z blogowego punktu widzenia naprawdę szkoda

Wybór głównego składnika podyktowała oczywiście impreza Halloween i dłubanie dyni, która jak przystało na porządnego 10 kilowego potwora zawierała całą masę ślicznego pomarańczowego miąższu, który trzeba było czym prędzej wykorzystać. Notabene przyznać trzeba, iż mężczyzna, który bohatersko dynię targał w ramionach przez pół miasta i deklarował dozgonną do niej nienawiść, jednak się złamał i uznał, że jest zarówno zabawna (dłubanie) jak i pyszna (pizza), co chyba oznacza, że mogę pęknąć z dumy na okoliczność własnego talentu ;)

Do rzeczy...

Składniki:

Ciasto:
300 g mąki
łyżka soli
1/2 kubka ciepłej wody
20g drożdży
3 łyżki oliwy

Wierzch:
Serek mascarpone
filet z kurczaka (wstępnie podsmażony z solą i pieprzem)
dynia (również wstępnie podgotowana)
suszone pomidory (ja dałam suche namoczone w wodzie bo takie wolę)
rucola
starty żółty ser
zioła prowansalskie, czosnek, sól, pieprz

Sposób przygotowania:
Drożdże rozpuszczamy w wodzie (ja dałam odrobinkę cukru, żeby ruszyły) i troszkę mąki - tworząc konsystencję śmietany i odstawiamy do wyrośnięcia. Po ok. 0,5h lub gdy objętość zaczynu się podwoi dodajemy resztę mąki, sól i oliwę. Zagniatamy ciasto i odkładamy do miski pod ścierkę. U mnie rosło ze 2h, ale ten przepis tego nie wymaga (dla bezpieczeństwa proponuję zostawić na pół). U mnie rośnięcie wymusili goście, dłubanie w dyni oraz wcześniejsze dania. Rozwałkować a następnie rozciągać dłońmi ciasto po blasze, tak, żeby zrobiło się jak największe. Na wierzch posmarować mascarpone, wrzucić resztę składników, posypać startym serem. Ja rucolę wrzuciłam od razu, bo mi się nie chciało robić tego kilkuetapowo, ale jeśli ktoś chce mieć ją świeżą a nie ugotowaną, można posypać pizzę pięć minut przed końcem pieczenia. Doprawić. Piec w 220 stopniach aż się przyrumieni (także od spodu).