Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 grudnia 2022

Bułeczki cynamonowe na zakwasie

Uwielbiam bułeczki cynamonowe. Do tej pory robiłam z mojego ulubionego przepisu na ciasto drożdżowe i były pyszne, łatwo się robiły, tylko jak to przy cieście drożdżowym, ich żywotność była dość krótka. Sprawdzonego sposobu na odświeżanie w mikrofali nie zastosuję, bo od czasu jak popsuła nam się mikrofala, nie kupiliśmy nowej. W związku z tym postanowiłam wypróbować. Te bułeczki cynamonowe robi się z ciasta na brioszki, które również od dawna chciałam zrobić, tylko mnie zniechęcało dokładanie "w sam raz zimnego" masła. No ale jak przyszło do bułeczek cynamonowych, to po prostu musiałam się zebrać na odwagę. Trochę lepiej się starzeją niż drożdżowe ale bez szału, więc zwłaszcza jeżeli mają być jedzone na świeżo to może być niewarte wysiłku. Na plus: z tym ciastem świetnie się pracuje, ma świetną konsystencję, ciasto fermentowane jest trochę lżejsze dla brzucha niż niefermentowane (choć nie wiem czy przy tej ilości tłuszczu i cukru w tym cieście ma to jakieś specjalne znaczenie). Przepis pochodzi z książki "The perfect loaf" Maurizio Leo. Autor ma też stronę internetową pod tym samym tytułem, ale zamieszczony tam przepis różni się od tego z książki, z którego korzystałam. Można te bułeczki przygotować jednego dnia, można rozłożyć na dwa dni lub nawet na 3. 



Składniki:

na zaczyn

71g mąki pszennej (ok.11.5% białka)

71g wody

71g dojrzałego płynnego zakwasu

na ciasto

508g mąki pszennej (ok. 11.5% białka)

197g pełnego mleka

3 średnie jajka

139g masła

46g cukru

12g soli

zaczyn

na nadzienie

175g brązowego cukru (dałam zwykły biały)

28g rozpuszczonego masła

12g mąki

6g cynamonu

mała szczypta soli

Sposób przygotowania:

Do miski włożyć składniki zaczynu, wymieszać i zostawić na 3h. Temperatura ciasta to 23-24 stopnie (jeżeli w waszym domu jest mniej, użyjcie cieplejszej wody ok. 37 stopni). Po upływie tego czasu sprawdzić czy zaczyn jest już dojrzały (czy są na wierzchu bąbelki, cały zaczyn napowietrzony)

Przygotować masło - wyjąć z lodówki i pokroić na nieduże kawałki, ok 1-1.5 cm grubości, odłożyć na blat.

Wymieszać mikserem na niskiej prędkości zaczyn, mąkę, mleko, jajka, cukier, sól do chwili aż wszystkie składniki są połączone (ok. 1-2min), następnie dalej mieszać na większej szybkości przez ok 3-4 minuty, aż ciasto zacznie odchodzić od ścianek. Odstawić ciasto na 10 min. żeby odpoczęło.

Sprawdzić masło, ma lekko uginać się pod palcem ale nie rozpuszczać ani nie być mokre, jeżeli masło jest zbyt ciepłe, można je na 2 minuty wsadzić do zamrażarki, za zimne, na 10 sekund do mikrofali.

Miksować ciasto na niskiej prędkości i wrzucać masło po kolei, czekając aż poprzedni kawałek się rozpuści w cieście, po wrzuceniu wszystkiego miksować jeszcze minutę lub dwie.

Odstawić do fermentacji na 4h. W tym czasie, po jednej godzinie fermentacji złożyć ciasto. Jeżeli ciasto będzie słabe, można za pół godziny złożyć je ponownie. Jeżeli ciasto nie urosło 20-30%, można potrzymać je jeszcze pół godziny.

Po fermentacji ciasto należy schłodzić minimum 2h lub przez noc w lodówce (u mnie stało przez noc w dolnej komorze lodówki gdzie jest trochę zimniej).

Wymieszać wszystkie składniki nadzienia, ciasto rozwałkować na duży prostokąt, oprószyć nadzienie na cieście w taki sposób by przy najdalszej krawędzi zostawić troszkę wolnego miejsca tak by ciasto się skleiło. Gotowy wałek podzielić na kawałki wielkości bułeczek i położyć na blasze posmarowanej masłem i oprószonej bułką tartą lub kaszą manną lub na papierze do pieczenia (moje piekły się na papierze). Odstawić do wyrośnięcia na ok. 2,5h w temp. 23-24 stopnie.

Piec 20-25 minut w temp. 200 stopni.

Gotowe można polukrować lub zrobić polewę z serka kremowego. Ja nie robiłam żadnych dodatków, bułeczki same z siebie są słodkie.


czwartek, 15 grudnia 2022

Pierniczki na zakwasie


 Testuję przepisy na wykorzystanie odrzutów z zakwasu. Tym razem skorzystałam z przepisu z bloga The pantry mama, gdzie zebranych jest ich ponad 60. W komentarzach była informacja, że ktoś zrobił z mniejszej ilości cukru i mniejszej ilości masła, więc też postanowiłam pokombinować (tym bardziej, że przepis oryginalny zawiera cukier (dużo) i melasę (średnio) a ja chciałam zrobić pierniczki na miodzie.

Tym sposobem z powstał zupełnie oryginalny przepis. W efekcie wyszły pyszne ciasteczka piernikowe. 

Uwaga! Czas przygotowania zawiera odpoczynek ciasta w lodówce przez min. 4h lub przez noc, za to ciasto jest super przyjemne w obróbce, więc warto sobie dobrze rozplanować czas.

każdy pierniczek ma dziurkę do powieszenia na choince
 

Składniki wg mojej wersji. Z przepisem oryginalnym w nawiasach.

Składniki:

120 g odrzutu zakwasu (u mnie żytni z mąki razowej u autorki pszenny levain)

400 g mąki pszennej

85 g masła (w oryginalnym przepisie 120g)

pół szklanki cukru (w oryginalnym przepisie 250 g)

4 czubate łyżki miodu wielokwiatowego (zwykle używam kupowanego w markecie o niskiej cenie i słabej jakości) (w oryginalnym przepisie 45 g melasy)

1 jajko

5 g soli

10 g sody oczyszczonej

1.5 łyżeczki mielonego cynamonu

0.5 łyżeczki zmielonych goździków

0.5 łyżeczki zmielonego ziela angielskiego

1/3 łyżeczki kardamonu

pół łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej

troszkę mielonej gorczycy

(ilość umowna, goździków i ziela miałam prawdopodobnie więcej, gałki mniej. Autorka przepisu oryginalnego dała jeszcze imbir i 5g ekstraktu wanilii, nie dała za to gorczycy)

Sposób przygotowania:

Zmiksować masło, cukier, miód, jajko, zakwas i wanilię (jeśli ktoś używa) na gładką lśniącą masę. Najpierw zmiksować końcówką do piany cukier z masłem inaczej trudno rozmieszać dobrze masło w płynnym cieście. dodać resztę składników i miksować (hakiem do ciasta) do czasu aż kulka ciasta wzięta na rękę będzie ładnie odchodzić. Trwa to parę minut. Na podlinkowanej stronie jest ładnie pokazane o co chodzi. Kiedy będzie gotowe podzielić na dwie części, trochę rozpłaszczyć i wsadzić w woreczkach do lodówki na min. 4h lub całą noc (u mnie leżały prawie dobę, ciasto zrobione wieczorem jednego dnia, pieczone po południu następnego). Po upływie tego czasu wyjąć na blat, wałkować dość cienko (rosną) i wycinać kształty. Piec w temp. 160 stopni przez 10-15 minut.

5 g ekstraktu wanilii (pominęłam)


niedziela, 11 grudnia 2022

Jagodowe muffiny na odrzucie zakwasu

 Chyba pierwsza rzecz w moim życiu robiona z oryginalnie amerykańskiego przepisu. To znaczy wprost z amerykańskiego bloga, bez wcześniejszego testu innego polskiego użytkownika, względnie wydania książki. Mam jednak wielką potrzebę wypróbowania nowych przepisów na odrzuty zakwasu. Hamelmanowe krakersy, płaskie chlebki, gofry i naleśniki uwielbiam, ale jednak zakwas przyrasta geometrycznie, a ja lubię eksperymenty (no i zawsze mi smutno jak mam wywalić część mojego cudownego hodowanego pieczołowicie zakwasiku ;)) Korzystałam z przepisu z bloga Little spoon farm

Pomysł na jagodowe muffiny przemówił mi do wyobraźni i w sumie słusznie, w jednym tylko momencie zapomniałam o żelaznej regule korzystania z amerykańskich przepisów - mniej cukru!, to znaczy pamiętałam o tym przy cukrze "wewnętrznym" zapomniałam przy kruszonce, a nie chciało mi się szukać przepisu na kruszonkę Ani Starmach, z którego zwykle korzystam, więc powiedziałam sobie - no przecież kruszonka musi być słodka... No i wyszła mi najsłodsza kruszonka świata. Osobiście uważam, że ta kruszonka jest tam w ogóle niepotrzebna, bo muffiny same w sobie są pyszne, ale moja rodzina uważa, że z kruszonką prezentują się lepiej ;)

 



Jak to przy muffinach podział na składniki suche i mokre, suche do jednego, mokre do drugiego.

Składniki:

Suche:

240 g mąki pszennej (użyłam typ 550)

200 g cukru (dałam niecałe pół szklanki)

2 łyżeczki proszku do pieczenia

pół łyżeczki sody oczyszczonej

pół łyżeczki soli

1 łyżka skrobi kukurydzianej (użyłam ziemniaczanej oczywiście)

skórka z połowy cytryny (akurat cytryny miałam brzydkie to dałam limonkę)

150 g borówek leśnych zwanych w innych częściach Polski jagodami (mogą być świeże lub mrożone, ja dałam mrożone)

Mokre:

113 g rozpuszczonego masła (myślę, że olej też byłby ok, muffiny jednak częściej robię na oleju niż maśle, ale tym razem zgodnie z przepisem)

2 duże jajka (dałam M, bo takie miałam)

125 g zakwasu na chleb (miałam żytni z mąki 2000 i taki dałam, podejrzewam, że oryginalnie mógł to być zakwas pszenny, choć autorka nie wspomina, po prostu na amerykańskich grupach chlebowych nigdy nie widziałam zakwasu innego niż pszeny)

3 łyżki (45 g) kwaśnej śmietany lub jogurtu greckiego (nie miałam, dała półtorej łyżki mascarpone i półtorej zwykłego polskiego rzadkiego jogurtu)

1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (pominęłam)

Kruszonka:

3 łyżki (45g) masła

100g cukru (to o wiele za dużo!)

60g mąki

Sposób przygotowania:

W jednej misce wymieszać składniki suche, w drugiej mokre (pamiętając by rozpuszczone masło było schłodzone przed dolaniem - drożdże z zakwasu są żywe), w trzeciej zrobić kruszonkę (spokojnie można pominąć, moim zdaniem bez kruszonki byłyby lepsze). Dodać mokre do suchych, wymieszać tylko do połączenia składników. Wylać do natłuszczonych lub wyłożonych papilotkami foremek do muffinków (ja osobiście byłam fanką niedawania papilotek, ale od kiedy moja forma nie jest już taka jak kiedyś, wykładam ją kawałkami papieru do pieczenia, trzeba tylko ostrożnie pakować ciasto). Na wierzch nasypać kruszonkę i delikatnie wgnieść ją w ciasto Piec w temp. 175-180 stopni przez ok. 30-35 minut (do suchego patyczka). Moje troszkę za bardzo spiekły się z wierzchu, niestety długo patyczek nie był suchy. Można zmniejszyć temperaturę na dopiekanie, można przykryć wierzch papierem do pieczenia lub folią aluminiową. Żeby nie opadły, dobrze studzić je w piekarniku przy uchylonych drzwiczkach (rosną naprawdę spore).



wtorek, 2 czerwca 2020

Zielony biszkopt rzucany/Green thrown sponge cake

Scroll down for English
Biszkopt szpinakowy z wykorzystaniem proporcji mojego ulubionego biszkopta rzucanego. Z uwagi na dodatek szpinaku konieczne było dodanie nieco większej ilości mąki. U mnie było to ok 1/4 szklanki - użyłam świeżych liści szpinaku z 3 sporych roślin gotowanych w niewielkiej ilości wody.

Składniki:
(na tortownicę 26cm)
7 jajek
pół szklanki cukru
1 szklanka mąki tortowej + ok. 1/4
1/3 szklanki skrobi ziemniaczanej
3 sztuki świeżego szpinaku ugotowanego w niewielkiej ilości wody, odciśniętego i zblendowanego

Sposób przygotowania:
Ugotować szpinak odcisnąć, zblendować i poczekać aż wystygnie. Oddzielić białka jaja od żółtek, ubić pianę z białek, starając się jej nie przebić, dodawać po trochę cukier i miksować aż się rozpuści. Dodawać po jednym żółtko ciągle miksując, dodawać szpinak a następnie po trochę przesiane mąki. Piec w temp. 170 stopni do "suchego patyczka". Powinno być ok. 40 minut. Po upieczeniu rzucić tortownicą na zabezpieczoną podłogę i wsadzić do piekarnika do ostygnięcia w stygnącym piekarniku. Zapobiega to nierównemu opadaniu ciasta.

Spinach sponge cake - altered recipe of my favourite thrown sponge cake. There is a need to add a bit more flour because of spinach in cake. It was about 1/4 of 250ml glass. I have used 3 fresh spinach plants cooked in small amount of water.

Ingredients:
(for springform diameter 26 cm)
7 eggs
half glass sugar
1 glass of cake flour + about 1/4 glass (no need of selfraising flour)
1/3 glass potato starch (corn starch may work as a substitute)
3 fresh spinach plants cooked in small amount of water, strained and blended

How to prepare:
Cook spinach, strain, blend and wait until cold. Separate yolks and whites of eggs. Whip whites, try not to overdo it, add sugar bit by bit mixing all the time. Add yolks one by one and spinach and flours mixing all the time. Move to the springform and bake in oven heated to 170 Celsius degrees until stick put inside is dry, it takes about 40 minutes. When sponge cake is ready, take the whole form, secure floor and throw cake in form on the floor. It helps cake to stay flat. Put it back into the turned off oven to cool in cooling oven.

wtorek, 31 marca 2020

Sernik krakowski z kratką - przepis z Kuchni Polskiej

Już parę razy przekonałam się, że klasyczne dania kuchni polskiej, szczególnie te mączne warto robić po prostu z Kuchni Polskiej, tej starej książki kucharskiej, która była chyba w każdym polskim domu. Ja mam jakieś nowsze wydanie, z 2005 roku wydane przez PWE, ale porównanie z wydaniem, które leży u mojej mamy wskazuje, że w zasadniczej części to ta sama książka.




Przepis na dużą prostokątną blachę.

Składniki:
ciasto
1/2 kg mąki pszennej (dałam krupczatkę)
15 dag cukru pudru
25 dag masła
3 żółtka
2 łyżki śmietany
+ masło do wysmarowania blachy lub papier do pieczenia na dno formy

masa serowa
1kg tłustego twarogu
6 jaj
10 dag masła
35 dag cukru
1 opakowanie cukru wanilinowego (pominęłam)
3 łyżki mąki ziemniaczanej
10 dag rodzynek, po kilka daktyli i migdałów (pominęłam bakalie)

Sposób przygotowania:
Ze składników na ciasto kruche wymieszać przy pomocy zimnego noża jednolite ciasto, wsadzić na godzinę do lodówki. Więcej niż połowę ciasta rozwałkować na grubość 1 cm i przenieść na wałku do formy. Piec ok. 15-20 min w temp 180-200 stopni aż zrobi się lekko złote. W tym czasie przygotować masę serową.
Ser zemleć (można użyć mielonego, byle nie był zbyt rzadki), jaja umyć, sparzyć, oddzielić żółtka od białek. masło utrzeć z cukrem na puszystą masę, do utartej dodawać po jednym żółtku i ser po łyżce., następnie dodać pianę z białek i mąkę ziemniaczaną. Można dodać bakalie. Wlać masę serową na ostudzone ciasto. Z pozostałej części ciasta kruchego wyciąć paski ok. 1 cm i ułożyć na wierzchu ciasta w formę kratki po przekątnej. Posmarować białkiem. Piec w temp. 180 stopni przez 50-60 minut. Trzymać w wyłączonym piekarniku do całkowitego ostygnięcia. W przeciwnym razie opadnie i będzie wyglądało jakby ktoś na nim usiadł (ale smakować wciąż tak samo).

czwartek, 5 grudnia 2019

Kruche maślane ciasteczka

Fantastyczne kruche ciasteczka, idealnie takie jak mają być - odpowiednio kruche, ale nierozlatujące się, o pysznym maślanym smaku. Przepis znalazłam u Ciastkożerców, których bloga osobiście bardzo lubię. Może dlatego, że bez krępacji przyznają się do żarcia ciastek :D. Zdecydowanie przepis warty zanotowania i wykonania przy bliższej i dalszej okazji. Robi się szybko, zjada jeszcze szybciej.



Składniki:
0,5 kg mąki (dałam mix pszennej 550 i krupczatki)
3 łyżeczki proszku do pieczenia
szklanka cukru (dałam pół i są w sam raz)
200 g miękkiego masła
łyżka tłustej śmietany (nie miałam, zastąpiłam maślanką i wyszło)
3 jajka

Sposób przygotowania:
Suche składniki wrzucić do miski, następnie dołożyć mokre, wymieszać na jednolitą masę o konsystencji plasteliny. Może było trochę za luźne, musiałam dosypać mąki (nie za dużo, żeby nie wyszły twarde), jak ciasto jest zbyt zwarte warto dodać śmietany. Wałkować na 3-5 mm, wykrawać ciasteczka foremkami i układać na blasze. Piec w temp. 180 stopni przez 10 minut. Wyszło mi 4,5 blachy. Gotowe chować do pudełka. I tak nie dotrwają do świąt.

poniedziałek, 4 listopada 2019

Pigwowa tarte tatin (crumble tatin)

Już po tytule można się domyślić co się stało. Ciasto kruche okazało się zbyt kruche i przy przekładaniu tarty z patelni do zapiekania na tacę pokruszyło się w drobną kruszonkę. Ale smakuje wciąż tak samo czyli pysznie. 
Nie wiem czy kiedykolwiek opanuję tartę tatin na tyle, żeby mi się nie rozpadła, każde kruche ciasto kończy marnie. Mniej lub bardziej marnie. No ale w dalszym ciągu pychota, więc myślę, że ktoś o większych zdolnościach manualnych czy też lepszym przepisie na ciasto powinien poradzić sobie lepiej.



Składniki:
100 g cukru
40 g masła
pokrojona w kawałki pigwa
kruche ciasto z ulubionego przepisu (można zastąpić francuskim) - na blogu jest parę przepisów na kruche ale wyrocznią nie jestem, bo mi się rozpada
+ patelnia do zapiekania, taka którą można wsadzić do piekarnika

Sposób przygotowania:
Na patelni rozpuścić masło z cukrem aż postanie karmel. Do karmelu wsadzić kawałki pigwy i gotować razem aż trochę zmięknie a karmel oblepi pigwę. Wystudzić wcześniej ładnie układając pigwę na patelni. Na wystudzone owoce nałożyć kruche ciasto, zapiekać w piekarniku w temp. 200-220 stopni aż kruche ciasto lekko się zarumieni. Wyjąć i szybkim ruchem obrócić tak by w całości wylądowała na tacy (to jest ten najbardziej problematyczny element).

No ale jak powtarzam za Hagridem przy okazji każdej tarty tatin: "w pewnej chwili chyba na niej usiadłam ale smakuje wciąż tak samo" ;)

niedziela, 29 września 2019

Korzenne mufinki dyniowe ze śliwkami i serkiem

Naprawdę fantastyczne mufinki, mają potencjał na danie na imprezy tematyczne ponieważ na masie serowej pięknie będą się trzymać różne dekoracje. Oczywiście pierwszym skojarzeniem z dyniowymi są różne jesienne imprezy. Przepis znalazłam na blogu Candy Company jako przysmak na Halloween. U mnie trafił na imprezę urodzinową zaprzyjaźnionego malca.




Składniki:
przepis na formę 12 mufinek

3/4 szklanki cukru (dałam niecałe pół szklanki) 
1/2 szklanki oleju
2 jajka
szklanka puree dyniowego (brakło mi więc uzupełniłam nie do końca udanym eksperymentem - dżemem z dyni, pomarańczy i cytryny, który smakuje jak ugotowana i ostudzona marchewka)
1 i 3/4 szklanki mąki
1/4 łyżeczki sody
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
1 łyżeczka cynamonu
1/2 łyżeczki imbiru (nie przepadam więc zamiast tego dałam 3 roztłuczone w moździerzu goździki)
po 1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej i kardamonu (dałam kardamon, gałkę pominęłam)
12 śliwek

na masę serową
300g serka kremowego (dałam 200g serka śmietankowego z Wielunia i 100g mascarpone)
45g cukru pudru (dałam 20 i to było zdecydowanie ok)
1,5 łyżeczki cynamonu

Sposób przygotowania:
Przygotować masę serową, mieszając wszystkie składniki. Wymieszać mokre składniki na ciasto i cukier w jednej misce, dodawać suche składniki. Wymieszać krótko tylko do połączenia składników. Do natłuszczonej foremki (ja nie używam papilotek, ale jak ktoś lubi to oczywiście nie ma przeszkód) nakładać łyżkę ciasta, wbijać wydrylowaną śliwkę, dodać trochę serka (w sumie 1/3-1/2 całości) , na wierzch nalewać resztę ciasta. Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez ok. 20-25 minut (do suchego patyczka). Wystudzić. Na wystudzone mufinki nałożyć resztę serka i udekorować (lub nie) wedle życzenia.

środa, 29 maja 2019

Lekki krem do tortu bez cukru, śmietany ani masła

Co ja mogę. Nie lubię kremów na śmietanie ani na maśle, zawsze się po nich źle czuję. Miałam swój dyżurny krem z połączenia mascarpone i lemon curdu, ale mi się już trochę znudził, a dziecko niezbyt lubi. Mascarpone lub ricotta jako baza jest ok, więc zostawiłam, a do tego miały być mrożone borówki (jagody jak mówią w innych częściach Polski) i banan jako zamiennik śmietany czy jajek. Tyle że okazało się, że borówek mam niewielką garstkę...

Składniki:
500 g mascarpone lub ricotty
1 banan
garstka mrożonych borówek
trochę większa garstka mrożonych truskawek

Sposób przygotowania:
Wszystko dokładnie zmiksować. Wyłożyć na tort.

Tort się nie uchował, żeby mu zrobić zdjęcie.

Biszkopt rzucany puszysta proporcja

To jest proporcja na foremkę 24-26 cm, wychodzi puszysty (pod warunkiem, że jajka są świeże, a piana z białek nie jest "przebita". Robiony za pierwszym razem z tej proporcji praktycznie uciekł z formy. Z drugim już tak łatwo nie było, ale też jajka wzięłam z lodówki, a nie leciałam błagać kurę, żeby mi świeżo zniosła.

Składniki:
7 jajek
pół szklanki cukru
szklanka mąki tortowej
1/3 szklanki mąki ziemniaczanej

Sposób przygotowania:
Ubić pianę z białek, uważając żeby jej nie przebić (czyli nie tak do końca na sztywno), dodawać po trochę cukru i ubijać do rozpuszczenia. Dodawać po jednym żółtka i cały czas ubijać. Następnie dodawać po trochę mąkę tortową i ziemniaczaną przesiewając je przez sito. Ciasto od razu wylać na tortownicę, której dno pokryte jest papierem do pieczenia (boki nie) i od razu upiec w temp. 170 stopni bez termoobiegu.

niedziela, 24 marca 2019

Drożdżowe rogaliki z szarlotką

Wynikiem poszukiwania przepisu na zużycie ostatnich 10 g drożdży siedzących w mojej lodówce były rogaliki drożdżowe z jabłkami. Wprawdzie przepis oryginalny zawiera mąkę orkiszową i stewię zamiast pszennej i cukru, ale akurat żadnego z tych składników nie miałam, a zwykłą mąkę pszenną i cukier o dziwo tak. Dałam sporo więcej mąki, a ciasto i tak było bardzo luźne i dużo się naklęłam, żeby te rogaliki zawinąć. No ale efekt spektakularny, więc wybaczam. Przepis pochodzi z bloga Na oko.



Składniki:
 na ciasto
200 g mąki orkiszowej (dałam co najmniej 250g pszennej typ 650)
3/4 szklanki ciepłej wody
10g świeżych drożdży
pół łyżeczki stewii (dałam płaską łyżeczkę cukru)
1 jajko
+od siebie sypnęłam łyżkę multiotrębów

na masę
2-3 jabłka
laska cynamonu
łyżka miodu
łyżka oliwy do posmarowania bułek (zapomniałam)

Sposób przygotowania:
Wymieszać ciasto, zostawić do wyrośnięcia (podwojenie objętości), w tym czasie w garnuszku zagrzać jabłka pokrojone na kawałeczki z cynamonem i miodem (ja na dno dałam trochę wody, użyłam jabłek reneta). Wyrośnięte ciasto zagnieść, rozwałkować na płasko, pokroić na cztery, potem na osiem i tak dalej do uzyskania trójkątów, autorce wyszło 15 mnie 12 trójkątów. Na szeroką część nałożyć łyżkę masy jabłkowej, zawinąć do środka tak by powstały rogale (nie przejmować się tym, że są krzywe, za to kocham rogale, że surowe wyglądają okropnie, za to upieczone są śliczne, taka magia). Piec w 180 - 190 stopniach około 15-20 min (do zrumienienia).

sobota, 16 marca 2019

Drożdżówka z serem, śliwkami i kruszonką - rustykalnie

Dziś spotkałam się z mężem w kuchni, oboje w poszukiwaniu czegoś słodkiego, czego oczywiście w domu nie było. Buszując po lodówce znaleźliśmy jeden słoik naszego własnego domowego pysznego dżemu jabłkowo porzeczkowego - niestety zepsuty. No i pół szklanki mleka - o pół szklanki za mało do mojego tradycyjnego przepisu.

Szukając czegoś innego znalazłam ciekawy przepis na rustykalne ciasto drożdżowe z serem i gruszkami zapieczone pod kruszonką. Gruszek mam tylko kilka i mam na nie inne plany, za to w schowku już od paru lat siedziały śliwki w syropie produkcji teściowej. Zamieniłam więc gruszki na śliwki. Efekt trochę za słodki jak na moje potrzeby, ale ogólnie przepyszne. Przepis pochodzi z bloga Różowa Patera.



Składniki:
(na prostokątną foremkę - niskie ciasto)

na ciasto
250 g mąki pszennej (typ min. 500, u mnie 650)
25 g świeżych drożdży
25 g rozpuszczonego masła
2 łyżki kwaśnej śmietany
pół szklanki mleka
1 garść cukru
1 całe jajko
1 łyżeczka cukru wanilinowego
odrobina skórki otartej z cytryny (nie dałam)

na masę twarogową
250 g sera twarogowego w kostce
2 łyżki cukru
2 pełne łyżki śmietany
1 jajko
1 pełna łyżeczka skrobi ziemniaczanej
1 łyżeczka cukru wanilinowego

na kruszonkę
100 g mąki krupczatki
65 g masła
50 g cukru
szczypta soli

Sposób przygotowania:
Wymieszać mąkę i cukry, do dołka w mące wlać ciepłe mleko z drożdżami, wymieszać i odstawić na 15 minut pod przykryciem, dodać jajko i śmietanę, krótko wyrobić, dodać roztopione masło, wyrobić (można mikserem) - mnie ciasto wyszło za rzadkie, dosypałam nieco mąki. Odstawić ciasto na godzinę do wyrośnięcia. W tym czasie wymieszać wszystkie składniki masy twarogowej przy użyciu widelca. Wymieszać wszystkie składniki na kruszonkę. Gdy ciasto wyrośnie umieścić na dnie foremki papier do pieczenia lub obsypać dno masłem i bułką tartą (jak ma być rustykalnie). Rozciągnąć ciasto po dnie formy, na wierzchu rozsmarować masę twarogową, na niej ułożyć połówki śliwek (lub pokrojone gruszki), wierzch obsypać kruszonką. Piec w temp. 180 stopni z termoobiegiem ok. 20-25 minut aż kruszonka się zezłoci a brzegi ciasta przyrumienią i będą odchodzić od ścianek foremki. Można też sprawdzić patyczkiem.



Mniam, mniam.

niedziela, 9 grudnia 2018

Placuszki na zakwasie bez jajek

Jakiś czas temu udało mi się zrobić kolejny zakwas. I na razie (tfu-tfu-odpukać-nie-wierzę-w-zabobony) jakoś sobie radzi. Dokarmiam go regularnie dwa razy dziennie i nie wsadzam do lodówki pomiędzy (taki eksperyment, póki nie wyjedziemy po raz pierwszy i będzie musiał do niej trafić). Na pewno bardzo dobrze wpływa to na siłę zakwasu, który po dwóch tygodniach, jest już tak mocarny, że dodanie drożdży do ciasta tak na wszelki wypadek skończyło się małą katastrofą. Chleb leżakowany w lodówce wypłynął radośnie z koszyków. Dobrze, że był dodatkowo w siatce, bo oooo jak ja nie cierpię mycia lodówki. Zwłaszcza nadprogramowego.

No ale. W związku z tym, że siedzi na zewnątrz i dodaje się do niego 4 łyżki mąki i tyle samo wody dziennie to szybko wychodzi ze słoika. Sam słoik też często trzeba zmieniać, żeby gdzieś u góry nie zamieszkała pleśń, bo wtedy cały zakwas do śmieci.

W związku z tym, w krótkim czasie jaki upłynął od zrobienia tego zakwasu, już trzykrotnie wykorzystywałam przepis na nadmiary zakwasu z książki Hamelmana. Raz krakersy i dwa razy placuszki. No właśnie, placuszki. Najlepsze przepisy powstają zawsze gdy zrobi się jakiś błąd.

Mąka, zakwas i drożdże w misce, masło roztopione. Zaglądam do lodówki po jajka iiii.... NIC. Dla pewności pytam męża, gdzie są jajka, bo nie dalej niż tydzień temu kupowałam 10, a jeszcze wtedy nie wyszły poprzednie.

Mąż spokojnie - nie ma.

Zaproponował, żeby lecieć do jedynego otwartego sklepu w okolicy (przy czym nie wskazał kto ma lecieć, więc podejrzewałam, że ja), bo przecież niedziela niehandlowa, no ale ja już miałam pomysł. Iście genialny. Klasyczna sztuczka z zamianą. Wyszło tak dobre, że nie wiem czy kiedyś wrócę do oryginalnego przepisu.

Po tym przydługim wstępie, w celu zbudowania napięcia, przepis:

Oryginał to przepis na naleśniki i gofry na zakwasie z książki "Chleb" Jeffreya Hamelmana. Już dawno przeze mnie przerobiony na drożdżowy, a teraz jeszcze bez jaj!



Składniki:
 227 g mąki chlebowej przesianej (dałam typ 650 i odpuściłam przesiewanie)
310 g zakwasu żytniego
227 g ciepłej wody
łyżka miodu
ok. 85 g roztopionego masła
łyżeczka suchych drożdży
dwie szczypty soli
2/3 kubka gluta z siemienia lnianego wraz z nasionami (dałam niecałe pół kubka siemienia, zalałam wodą do pełna, ale weszło mi mniej do ciasta).

+ pokrojony w plasterki banan (na koniec i opcjonalnie)

Sposób przygotowania:
Wymieszać wszystkie składniki. Ja zrobiłam to łyżką, ale można też mikserem z hakami do ciasta drożdżowego, tyle że ciasto jest luźne, jak na racuchy, więc ma szansę pryskać. Potrzymać ok. 1,5 - 2h pod ściereczką. Iść na spacer, więc ciasto wsadzić do lodówki. Po kilku godzinach wrócić, wkroić banana (nie trzeba) i usmażyć placki na patelni nieprzywierającej (są bardzo delikatne, a przewracać trzeba jak tylko zacznie się pojawiać otoczka wyschniętego ciasta, także wszelkie stare dobre żeliwne patelnie - takie jak nasza faworytka do naleśników po prostu odpadają). Podać z podgrzanymi, mrożonymi borówkami (czy jak mówią w innych częściach Polski jagodami) z dodatkiem łyżeczki miodu.

Poważnie mówiąc, to zwykle po ok. 0,5 - 2h smażę lub po max pół dnia w lodówce. Hamelmanem się nie sugerujcie, on robi to ciasto na sodzie i proszku do pieczenia, więc procedura jest całkiem inna.

sobota, 30 grudnia 2017

Tarta makowa - kutia na kruchym spodzie

Tarta makowa skradła moje serce swoim wyglądem na blogu Ciastkożercy.pl  A że makowce lubię i podobnie jak autorka oryginalnego przepisu uważam, że im więcej nadzienia tym lepiej to uznałam to ciasto za świetny wypiek świąteczny.

Tarta okazała się być strzałem w dziesiątkę, bo choć w smaku bardzo mocno kojarzy się z kutią, która u nas jest obowiązkowym daniem wigilijnym, to cieszyła się o wiele większym powodzeniem. Ciągle ktoś podchodził do ukrytej pod folią na blacie formy i odkrawał kawałek. Nawet słynny tort makowy mojej teściowej nie cieszył się takim powodzeniem (może dlatego, że trzeba było po niego sięgnąć do lodówki, a moja tarta znikała cichaczem). Ogólnie rzecz biorąc mniam, mniam :)




Składniki:
na kruche ciasto
2,5 szklanki mąki
1/3 szklanki cukru
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia (dałam sodę oczyszczoną) 
2 łyżeczki cukru waniliowe (pominęłam) 
1 całe jajko i 2 żółtka (białka będą potrzebne do masy)
100 g masła
2 łyżki gęstej śmietany

na nadzienie:
300 g mielonego maku (wcześniej namoczonego w gorącej wodzie i zmielonego 2 razy w maszynce do mielenia na sitku makowym)
40 g orzechów włoskich
40 g  namoczonych rodzynek
20 g płatków migdałowych
2 białka
30 g roztopionego masła
3-4 łyżki miodu
1 jabłko
1 pomarańcza

jak ktoś chce, to można całość polać lukrem zrobionym z cukru pudru i soku z pomarańczy

Sposób przygotowania:
Wymieszać nożem składniki na kruche ciasto, gdy będzie przypominać grudki kruszonki zagnieść krótko ręką - ciasto wsadzic do lodówki do schłodzenia (ja wystawiłam na balkon bo grudzień). W tym czasie przygotować nadzienie. Posiekać bakalie, otrzeć skórkę z pomarańczy, roztopić masło, zetrzeć jabłko na tarce, wycisnąć sok z połowy pomarańczy (druga połowa może być do lukru), ubić pianę z białek. Wymieszać mak z bakaliami potem delikatnie domieszać pianę z białek. Formę wyłożyć kruchym ciastem, pozostałe ciasto wykorzystać do dekoracji, na spód wyłożyć masę i udekorować pozostałym kruchym ciastem. Piec w temp. 180 stopni przez 30-40 min.

niedziela, 17 grudnia 2017

Ciasto dyniowe na sodzie

Przepis wzięłam z bloga Cynamonowy Pył i trochę go pozmieniałam. Ostatnio nie używam proszku do pieczenia, wolę piec na sodzie. Oczywiście znacznie zmniejszyłam ilość cukru oraz miałam puree z pieczonej dyni, a nie surową w kawałkach, a w przepisie była surowa. W związku z tym musiałam dodać więcej mąki (na oko), żeby nie zrobił sie zakalec. Wyszło bardzo dobre ciasto, w smaku przypominające piernik.




Składniki:
na ciasto
2 szklanki mąki (dałam więcej ale nie wiem ile, sypałam do konsystencji, która wydała mi się nie-zakalcowa)
1 szklanka cukru (dałam max 1/4 szklanki)
1 łyżeczka proszku do pieczenia (dałam sodę oczyszczoną i sok z cytryny)
1 łyżeczka przyprawy korzennej (dałam cynamon, kardamon, goździki i trochę świeżo mielonego pieprzu)
4 jajka
3/4 szklanki oleju rzepakowego
2 szklanki startej na drobnych oczkach dyni (dałam puree mniej więcej dwie szklanki, ale zasadniczo tyle ile miałam)

na ciasteczka kruche:
130 g mąki pszennej
60 g zimnego masła
1 żółtko
1 łyżka gęstej śmietany (dałam skyr - jogurt islandzki, więc pewnie grecki też byłby ok)                          
3 łyżki cukru pudru (dałam 2, i tak uważam, że to za dużo)
0,5 łyżeczki przyprawy korzennej (j.w.) 

Sposób przygotowania:
Przy pomocy noża wymieszać składniki na kruche ciasteczka, tak by jak najkrócej wyrabiać ręką. Kulę ciasta wsadzić do lodówki. W tym czasie wymieszać w jednej misce suche a w drugiej mokre składniki ciasta, dodać mokre do suchych, wymieszać. Z ciasta kruchego wyciąć foremką do ciastek ciekawe kształty i udekorować nimi wierzch ciasta. Jeżeli zostanie ciasta, upiec ciasteczka. Piec w temp. 180 stopni przez 35-40 min, aż wierzch ładnie się zrumieni.



czwartek, 12 października 2017

Brokuł muffin

Klasyczny przepis na coś z niczego. W lodówce siedział od paru dni ugotowany brokuł, na którego jakoś nie było chęci. Oprócz niego karną odsiadkę w lodówce miała też resztka botwinki, która nie zmieściła się do tarty z poprzedniego wpisu, no ale z powodu mnogości brokuła siedzi tam nadal, brokuł już prawie zjedzony i to ze smakiem. A propos smaku, to smaczku całej tej sytuacji dodaje fakt, że w domu nie było jajek. Tak więc muffiny są brokułowe, ale są też bezjajeczne. Mogą być też bezmleczne, wystarczy mleko krowie zastąpić jakimś zamiennikiem. O ile wiem też wychodzą. Mogą więc spokojnie być alergiczno-wegańskie.

Ta da da da da dam! Oto brokułowe muffiny ze światła w lodówce:



Składniki:
1 szklanka mąki pszennej
3/4 szklanki mąki pszennej razowej (można dać zwykłą lub jakąś jeszcze inną)
1 łyżeczka sody oczyszczonej
pół szklanki mleka (można zastąpić wodą lub napojem roślinnym)
pół szklanki oleju
pół ugotowanego brokuła podzielonego na mniejsze kawałki
ząbek czosnku
1 łyżka soku z cytryny
ewentualnie przyprawy do smaku

Sposób przygotowania:
W jednej misce zmieszać mąki z sodą oczyszczoną (suche), w drugiej resztę składników (mokre), wymieszać zawartość obu misek do połączenia składników. Umieścić w formie na muffiny. piec w temp. 180 stopni przez ok. 40 minut lub do "suchego patyczka".

czwartek, 5 października 2017

Spód do tarty

Żeby mi nie umknęło wrzucam spód do tarty. Taki trochę wykombinowany z klasycznego przepisu. O dziwo wyszedł bardzo fajny i jeszcze bardziej kruchy. Haha, a miał być byle spód byle był.



Składniki:
220 g mąki (mieszana 48 g krupczatki, 72 g mąki z cieciorki, 100 g mąki babuni)
125 g zimnego masła
1 jajko

Sposób przygotowania:
Do miski przesiać mąkę (można też jak ja nie przesiewać a rozbić grudy trzepaczką balonową. Dodać masło i wymieszać przy pomocy noża. Nie dotykać ciepłymi rękami. Dodać jajko, dalej mieszać nożem. Jak już się nie da dokończyć ręką. W ten sposób ciasto pozostanie zimne. Włożyć na ok. 0,5h do lodówki. Ma formę nałożyć papier do pieczenia, wylepić formę ciastem, formę wstawić do lodówki ma czas podgrzewania piekarnika. Piec w temp. 220 stopni przez ok 20 minut. Wykładać słodkim lub wytrawnym nadzieniem.

Stay tunned, nadzienie zapiekę jutro. 

środa, 4 października 2017

Korzenne razowe mufinki dyniowe

Cierpimy na obfitość dyni. Kupiłam 10,a potem jeszcze jedną, a w domu była jedna. Co razem daje 12. Trzy upiekłam (te mniejsze) no i teraz szybko trzeba je zużyć zanim się zepsują. No to są mufinki. Poszukałam w internecie, pokombinowałam i wyszło takie cuś.



Składniki:
1 szklanka mąki pszennej, u mnie typ 405
Niecała szklanka mąki pszennej razowej typ 1850
Łyżeczka cynamonu
Odrobina pieprzu
3 utarte w moździeżu ziarenka ziela angielskiego
Odrobina startej gałki muszkatołowej
1,5 łyżeczki sody oczyszczonej
1-1,5 szklanki pureé z dyni
Trochę soku z cytryny
Pół szklanki mleka
Pół szklanki oleju
1/4 szklanki cukru (zależy od słodkości dyni, moja była dość słodka, myślę że nie zaszkodziłoby gdybym nawet pominęła cukier)

Sposób przygotowania:
Wymieszać suche składniki w jednej misce, mokre w drugiej. Wymieszać tylko do połączenia składników. Piec w temperaturze 200 stopni przez ok 20-30 min.

Nasza bohaterka. Dynia table cloth. Jak na obrus smakuje całkiem nieźle ;) Tak naprawdę nazywa się Table Gold czyli złota stołowa, ale pomyłka ciekawa, więc zostawiam, żebyście się też mogli pośmiać :D

niedziela, 10 września 2017

Racuchy drożdżowe na ricotcie z płatkami jaglanymi

Muszę wrzucić bo zapomnę, a dobre było. Miały być na twarogu, ale twaróg zjełczał. Nie szkodzi, jest ricotta. Były też ugotowane płatki jaglane ze śniadania, więc też dorzuciłam. Wyszło przepyszne. Obozowaliśmy na łóżku obok śpiącego malca i zastanawialiśmy się - zjeść wszystko czy coś zostawić dla malucha? Udało się uratować 4 sztuki, które malec wciągnął na śniadanko. Musieliśmy tylko pilnować, żeby nie wszystko naraz wylądowało w paszczy, bo próby były.



Składniki:
20 g drożdży świeżych
szklanka ciepłego mleka
łyżka cukru
opakowanie 250 g ricotty
2 jajka M
ugotowane płatki jaglane mniej niż pół szklanki przed gotowaniem
mąka pszenna 650 do uzyskania konsystencji
+ borówki amerykańskie

Sposób przygotowania:
Pokruszyć drożdże do miski, zasypać cukrem, zalać ciepłym mlekiem, rozpuścić i odstawić aż zabąbluje. Dodać resztę składników, przy czym mąkę do uzyskania konsystencji gęstej śmietany. Do ciasta dodać owoce. Smażyć na patelni z dodatkiem niewielkiej ilości oleju.

piątek, 8 września 2017

Jesienna pizza bianco na cieście z zaczynem biga

Już dawno chciałam wypróbować ciasto na pizzę z przepisu Hamelmana. Jednyny problem w tym, że zaczyn biga trzeba nastawić dzień wcześniej. No ale w końcu się udało. Wczoraj razem z zaczynem na chleb (drożdżowym bo zakwas zdechł - pięć ostatnio mi się zepsuło. Za cicho krzyczały że głodne). Dziś rano wymieszałam a następnie wstawiłam do lodówki na cały dzień. Pizzę zrobiłam wieczorem. Nie jest to idealny układ, bo dziś tylko spróbowaliśmy po kawałku a cała będzie do jedzenia jutro na obiad. Moje perypetie nie dyskwalifikują jednak tego przepisu, bo przechowywanie w lodówce nie jest na szczęście obowiązkową częścią przepisu, także w warunkach idealnych zaczyn przygotowuje się wieczorem, a pizza jest na obiad następnego dnia. U nas będzie jeszcze dzień później. No ale co ja mogę - na dziś miałam inny obiad.

Na pizzy  typowo jesienne składniki - cukinia, dynia i papryka ułożone na serku ricotta przyprawionym czosnkiem.



Składniki:
na zaczyn biga
102 g mąki pszennej (650)
62 g ciepłej wody
0,05 g drożdży suszonych (dałam ok. 2 g świeżych)
na ciasto
420 g mąki pszennej
289 g wody
9 g soli
4 g drożdży instant (20 g świeżych)
2 łyżki oliwy
+ zaczyn biga 

na wierzch
pół serka ricotta
ząbek czosnku
cienkie plasterki cukini
kawałki upieczonej dyni
paski papryki
pieprz, świeży rozmaryn 

Sposób przygotowania:
Z wody i drożdży zrobić rozczyn, dodać do mąki, wymieszać, zostawić na 12-16h pod przykryciem (u mnie poniżej 12). Na drugi dzień dodać resztę składników poza oliwą. Wymieszać. Dodawać powoli oliwę. (Przepis oryginalny mówi, żeby wymieszać wszystkie składniki oprócz zaczynu i oliwy i najpierw powoli dodawać zaczyn, potem oliwę). Odłożyć na 2h, po godzinie złożyć. Mozna też po godzinie podzielić ciasto na porcje i przechowywać w lodówce max 16h. Ja na porcje nie dzieliłam, wrzuciłam po prostu do lodówki michę z ciastem, potem podzieliłam na dwa spody, rozciągnęłam na papierze do pieczenia i jeden zwinęłam w rulon i wsadziłam do zamrażarki, a drugi zostawiłam do odpoczywania na ok. 40 min. (w przepisie jest godzina dla ciasta schłodzonego, a 20 min dla nie chłodzonego). Następnie rozciągnęłam ciasto na papierze, posmarowałam wierzch ricottą pomieszaną z wyciśniętym czosnkiem, na wierzch ułożyłam cukinię, dynię i paprykę, lekko zwilżyłam wierzch wodą, przyprawiłam pieprzem i rozmarynem. 

Hamelman pisze, że żaden piec poza takim opalanym drewnem nie jest za ciepły dla pizzy. Odpowiednia temperatura to ponad 370 stopni. Ponieważ piekarnik ma tylko 250, to trzeba go ustawić na maxa. Ja dodałam do tego termoobieg i rondel z wodą na dno.

Hamelman nie napisał ile się piecze, i ja też bladego pojęcia nie mam ile to trwało, po prostu zerkałam do środka i jak już było rumiane ciasto, a warzywa to nawet takie nieco bardziej opalone to już wiedziałam że jest gotowe.

Efekt: ciasto jest fajne, chrupkie, a jednocześnie sprężyste, naprawdę dobre. Ale czy mi się chce za każdym razem robić ciasto dzień wcześniej to wątpię, aż tak często nie jem pizzy, żeby być jakimś wielkim koneserem (poza tym, że najlepszą w moim życiu jadłam w Czerwonym piecu w Gdyni, a pizze na dowóz omijam szerokim łukiem). Ale spróbować warto, bo z całą pewnością jest to jedno z lepszych ciast na pizzę jakie zrobiłam. Ciekawa jestem jaki byłby efekt z pieca opalanego drewnem.