Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drób. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drób. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 czerwca 2020

Kurczak bij i wiej Jamiego robiony pod przykryciem

Przepis w zasadzie ten sam (Jamie Olivier "Gotuj sprytnie jak Jamie"), tylko sposób pieczenia inny - w naczyniu żaroodpornym z przykrywką całość częściowo dusi się a częściowo piecze. Kurczak dobry, ale jednak pomidory na ciepło to nie mój smak. Trochę zmieniłam proporcje w związku z posiadaniem tylko trzech udek.

Składniki:
3 udka kurczaka
2 pomidory
po pół papryki czerwonej i żółtej
1 duża czerwona cebula
4 ząbki czosnku (miałam malutkie)
2 łyżki posiekanego  świeżego tymianku (dałam suszoną macierzankę)
1 łyżeczka wędzonej papryki
sól pieprz
2 łyżki oliwy
2 łyżki octu balsamicznego

Sposób przygotowania:
Podzielić kurczaka na udka i pałki (łatwiej podawać), pokroić warzywa w cząstki, czosnek dać razem z łupinką (jest bardziej aromatyczny), przyprawić. Piec w temp. 180 stopni ok. 1,5h.

niedziela, 24 marca 2019

Kaczka z ziołami i jabłkami

Jak zwykle efekt remanentu w szafkach. Otworzyłam szafkę z przyprawami, podumałam, posypałam i jest. Mniam, mniam. W sam raz na niedzielny obiad. Albo i codzienny. Mięso zamarynowałam wieczorem, a dziś tylko się upiekło siedziało długo w piecu, aż można było podzielić nogę z kaczki na części przy użyciu łyżki. Kaczkę, nietypowo dla nas, podałam z ziemniakami i równie nietypowo z wężymordem (skorzonerą) i sałatką z brokułów, o której zamierzam napisać dalej, bo jest genialna i zdecydowanie warta powtórki.



Składniki:
4 nogi z kaczki (lub bądź ile - proporcja dowolna)
sól
zioła prowansalskie
papryka słodka, papryka wędzona
melasa jeżynowa (można zamienić na inną melasę, ocet balsamiczny dobrej jakości, crema di aceto balsamico, ewentualnie miód)
sok z cytryny
dwa jabłka szara reneta

Sposób przygotowania:
Mięso umieścić w naczyniu żaroodpornym, osolić, obsypać ziołami, lekko natrzeć, polać melasą i sokiem z cytryny,obłożyć ćwiartkami jabłek. Marynować przez noc w lodówce, piec w temp. 180 stopni ok. 2 godziny (miałam kilogram mięsa) po przykryciem. Mięso dało się podzielić łyżką.


wtorek, 1 stycznia 2019

Indyk pieczony z warzywami i oliwkami

Połączony przepis z "Encyklopedii polskiej sztuki kulinarnej" Hanny Szymanderskiej i ogólny przepis na pieczeń z książki "Każdy może gotować" Jamiego Oliviera. Efekt zacny.



Składniki:
2 golonki z indyka (może być inna część lub nawet cały indyk - wtedy tylko proporcje inne)
1 duża marchewka
1 duża pietruszka
mały seler korzeniowy
1 czerwona cebula
garść czarnych oliwek
świeży rozmaryn
2 ząbki czosnku
2 łyżeczki suszonego majeranku
łyżeczka octu jabłkowego
2 łyżeczki oliwy
sól, pieprz
kawałek boczku lub słoniny

Sposób przygotowania:
Warzywa pokroić i ułożyć na dnie miski, na wierzch dać rozmaryn i oliwki i pokrojony jeden ząbek czosnku, mięso naszpikować boczkiem (ja zrobiłam dziurę przy kości i tam wsadziłam boczek czy też słoninę - strasznie tłusty był), na plus, że w czasie pieczenia mięso całkiem odeszło od kości i teraz łatwo ją wyjąć. W miseczce wymieszać przeciśnięty ząbek czosnku, oliwę, majeranek i ocet jabłkowy (można dać sok z cytryny), sól i pieprz, natrzeć mięso, ułożyć na warzywach. Marynować godzinę - dwie, piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni aż mięso będzie miękkie i odchodzące od kości. Mnie zajęło ok. 1,5-2h. Na dno garnka warto polać trochę wody lub jak ktoś woli wina, piec pod przykryciem. Inaczej mięso wyschnie.

niedziela, 9 grudnia 2018

Kaczka balsamiczna

Miks z kilku blogów i własnej twórczości. Bardzo proste, a jednocześnie pyszne danie. U mnie pieczona była pierś z kaczki, ale w ten sam sposób można zrobić też całą kaczkę.

Składniki:
2 piersi kaczki
jabłko szara reneta
gruszka konferencja
sól 
świeżo mielony pieprz
suszony majeranek
świeży rozmaryn
czosnek
ocet balsamiczny

Sposób przygotowania:
Piersi kaczki posolić i popieprzyć, posypać majerankiem, dodać dwie małe gałązki rozmarynu, dwa ząbki czosnku (wrzuciłam całe ze skórką pod spód), wsadzić do naczynia, obłożyć ćwiartkami jabłka i gruszki i polać octem balsamicznym. Na dwie piersi było to ok. 5-6 łyżek + 1 przed pieczeniem. Naczynie z kaczką wsadzić na noc do lodówki. Przed pieczeniem polać jeszcze łyżką octu. Piec w temp. 180 stopni przez ok. 1-1,5h (mięso ma być mięciutkie - może stać się to wcześniej, zwykle przyjmuję trochę ponad godzinę na kilogram, tu miałam niecały, piekłam dłużej). Wyszło pyszne, zdecydowanie warte powtórzenia. 

Niestety zdjęcia nie zrobiłam.

sobota, 4 listopada 2017

Kaczka nadziewana pigwą

Mniam, mniam. A to wszystko przez przypadek. Fajnych jabłek nie było, a pigwa była. To kupiliśmy kaczkę i pigwę i przyrządziliśmy tak jak gęś z jabłkami. Czyli kaczka, majeranek, pigwa i czosnek i pieczenie i wyszła boska. Szkoda, że takie tłuste mięso niezbyt dobrze mi służy, bo jadłabym i jadła.



Składniki:
Kaczka
2 pigwy (te duże, nie mylić z pigwowcem - pewnie też wyjdzie tylko roboty znacznie więcej)
majeranek
mała główka czosnku
sól do smaku

Sposób przygotowania:
Kaczkę umyć, jak ktoś tak lubi to pozbawic najbardziej wystającego tłuszczu. Obsypać solą i majerankiem, takze od środka. Pigwę pozbawić gniazd nasiennych i pokroić w ćwiartki. Nadziać brzuch kaczki, dodać ząbki czosnku. Kaczkę umieścić w piekarniku nagrzanym do 180 stopni i piec godzinę na każdy kilogram masy (u nas ok. 3 h).

poniedziałek, 25 lipca 2016

Kurczak w nektarynkach

Świetne danie skomponowane przez mojego męża. Muszę je tu wrzucić, bo on jako kulinarny artysta nie pamięta potem co i jak zrobił, więc nie ma jak odtworzyć dania. Już raz dałam się tak wpuścić w maliny z nadziewanym bakłażanem doprawianym na wschodnio. Ostatnio go odtwarzaliśmy z mojej głowy i chyba nie był aż tak dobry jak ten pierwszy będący owocem mężowskiego natchnienia. To danie zostało zainspirowane ulicznym jedzeniem, które mąż miał okazję jeść dawno temu w Budapeszcie oraz mglistą ideą, że w książce The taste of Persia też jest coś z brzoskwinią ;)



Składniki:
4 udka z kurczaka
sól
olej 
czosnek
rozmaryn
tymianek
mała ostra papryczka (u nas pepperoncino)

3 nektarynki
bakłażan
1 limonka (pokrojona na cząstki, z czego 2 wyciśnięte, reszta w całości)

Sposób przygotowania:
Kurczaka osolić i wrzucić do miski z olejem i ziołami, u nas tak leżakował w lodówce od wieczora do południa następnego dnia. Następnie ułożyć w naczyniu do zapiekania, dołożyć pokrojone w cząstki nektarynki, bakłażana w kawałkach i limonkę w cząstkach, dwie cząstki (ósemki) wycisnąć na kurczaka. Zapiec w piekarniku w temp. 180 stopni, aż będzie rumiane.

Efekt jest genialny. Zastąpienie limonki cytryną jest możliwe i nie powinno mieć negatywnego wpływu na smak dania. My akurat ustrzeliliśmy pyszne, soczyste limonki :)

wtorek, 27 października 2015

Wytrawne muffinki z czerstwego chleba

Super pomysł na wykorzystanie czerstwego chleba (albo nie do końca udanego eksperymentu chlebowego, który utknął na czarną godzinę w zamrażarce). W oryginalnym przepisie wykorzystane zostały czerstwe bułki - też super, bo jak wiadomo buły są pyszne zaraz po kupieniu, ale na drugi dzień już gorzej, a czasem nawet nie całkiem jadalnie. A ile można robić bułki tartej, albo pozostawiać ją na wieczne zepsucie. W przepisie z bloga Relax time z którego korzystałam, do przyrządzenia muffinów zostały wykorzystane 4 czerstwe bułki, ja użyłam pół bochenka chleba z rodzynkami (ze zdecydowanie za dużą ilością rodzynek, jak na pieczywo i z tego względu niezbyt chętnie jedzony u mnie w domu). Niestety muffinki troszkę mi się spaliły, ale myślę, że są ok (jeszcze nie próbowałam, jakby coś to edytuję ;p)

EDIT: są zarąbiste!!! specjalnie będę piekła niedobre chleby, żeby je częściej robić :p



Składniki:
4 bułki (lub pół bochenka chleba)
szklanka mleka
2 roztrzepane jajka
przyprawy, zioła (u mnie sól, pieprz, tymianek i rozmaryn)
dodatki (u mnie ze względu na dodatek rodzynek do chleba dodatki musiały pasować: jabłko, suszone wędzone śliwki i kurczak)
- dodatków miałam sporo, więc nie zmieściło się w formie na muffiny, pozostałość wsadziłam do żaroodpornej miseczki i także upiekłam)

Sposób przygotowania:
W misce roztrzepać jajka z mlekiem, namoczyć w tym chleb przez ok. 30 minut - mnie nie rozmiękło, więc wrzuciłam do malaksera z nożem i wymieszałam na masę. Autorce wyrosło na samych tych składnikach, mnie nie (nawet po dodaniu odrobiny proszku do pieczenia, więc można rozważyć dodanie drożdży). Do masy dodać przyprawy i dodatki. Foremki na muffiny posmarować masłem i obsypać bułką (do papierowych papilotek się klei), nałożyć masę do foremek do wysokości 2/3 (na wypadek, gdyby jednak wyrosło), piec w temp. 200 stopni, aż będą rumiane. Moje są aż nadto opalone ;)

niedziela, 13 lipca 2014

Pieczony kurczak Jamiego/Jamie's roasted chicken

Po raz pierwszy piekłam całego kurczaka, trzeba przyznać, że jest to ciekawe doświadczenie i następnym razem na pewno wcześniej go wyjmę z pieca, bo jednak pierś wyszła troszkę za sucha. No ale na pewno będę nadal eksperymentować, o ile uda mi się kupić całego kurczaka, co statnio nie jest proste w mojej okolicy, chyba, że wstanie się wcześniej i skoczy na plac zanim całe mięso zostanie wykupione ;)

Składniki:
kurczak w całości
marchewka
pietruszka
seler (ja używam korzeniowego, w oryginale jest naciowy, ale korzeń jest bardziej aromatyczny)
czosnek
cebula
cytryna
zioła: tymianek, majeranek (mozna dać inne np. rozmaryn, szałwię)
białe wiano

Sposób przygotowania:
Pokroić warzywa w słupki, cebulę w ćwiartki (nie trzeba obierać, wystarczy porządnie umyć), na dno brytfanki dać troszkę oleju, położyć na to warzywa, kurczaka posolić, popieprzyć, do środka włożyć tymianek i majeranek oraz nakłutą nożem cytrynę, ułożyć na warzywach, podlać odrobinę białym winem, piec w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni (następnym razem spróbuję stare dobre 180 ;)) po godzinie na każdy kilogram mięsa.



For the first time, I've prepared a whole chicken, it's interesting experience and now I know that next time I will take it out of the oven earlier because a chicken breast was too dry. I will make experiments with anyway, if I could buy a whole chicken, which isn't easy in my area, I have to wake up earlier and go to the market before all chicken will be sold out ;)

Ingredients:
whole chicken
carrot
parsnip
celery (I use root, in original recipe there are celery stalks, but the root is more aromatic)
garlic
onion
lemon
spices: thyme, marjoram (you can put other e.x. rosemary, sage)
white table wine 

Method:
Cut vegetables into matchsticks, onion into quarters (you don't need to peel the vegetables, if you wash then properly), pour few drops of oil to a roasting tin, put vegetables. Sprinkle the chicken with salt and pepper, put spices inside, prick the lemon with the sharp end of knife and put it also inside the chicken, put chicken on vegetables, pour few drops of wine. Roast in 200 Celsius degrees (next time I will try good old 180 degrees) one hour for each kilo.

środa, 9 kwietnia 2014

Timbale z wątróbki wg Julii Child

A właściwie to nie do końca Julii (przepraszam za poufałość), bo od jej przepisu bardziej spodobał mi się przepis zamieszczony przez Ninę w kuchni, który i tak nieco zmodyfikowałam (a na przyszłość zmodyfikuję jeszcze bardziej). Generalnie jeśli ktoś ma ochotę na pasztet, a nie ma piekarnika, za to ma mikser/blender/2dziewuchy/4facetów ;) do ucierania to przepis jest dla niego, bo w gruncie rzeczy to taki pasztet na szybko. Zdjęcia, jak to u mnie są średnio zachęcające, ale zajrzyjcie na zalinkowany przepis Niny, zrobiła naprawdę świetne fotki temu niefotogenicznemu daniu.

Składniki:
450g wątróbki drobiowej (tyle ma opakowanie z popularnej sieci ;))
mała cebula (oczywiście u Julii jest szalotka czy dymka, ale ja to robiłam w lutym więc dymka odpada, a na szalotkę w Polsce mnie nie stać :p)
2 łyżki masła do smażenia
1/3 szklanki brandy, koniaku lub madery - otóż dałam półsłodkie wino, bo nalewki na myszach nie lubię, a na przyszłość dam wytrawne, lepiej mi pasuje
1/4 szklanki śmietanki kremówki
(wszystkie przyprawy utłukłam w moździerzu, ale też dodawałam potem do smaku co mi w ręce wpadło, więc przyprawy podaję za przepisem Niny w kuchni)
1/2 łyżeczki soli
1/8 łyżeczki mielonego ziela angielskiego
1/8  łyżeczki pieprzu czarnego
szczypta suszonego tymianku lub 1-2 małe gałązki świeżego (same listki) 
112 g masła - do stopienia
sól i pieprz do smaku

Sposób przygotowania:
 Wątróbkę dokładnie umyć i oczyścić. Na patelnię dać 2 łyżki masła, rozgrzać smażyć cebulkę do zaszklenia, następnie na patelnię wrzucić pokrojoną wątróbkę, patelnia ma być na tyle gorąca, żeby wątróbka smażyła się,a nie dusiła we własnym sosie. Tak smażyć około 2 minut, aż będzie przysmażona z wierzchu ale różowa w środku (ale nie surowa! - nie będzie więcej gotowania), wątróbka wrzucić do malaksera, na tą samą patelnię wlać koniak/brandy/wino i zredukować aż zostaną około 3 łyżki płynu, płyn wlać do wątróbki dodać śmietankę i stopione masło, miksować i przyprawiać. Po przygotowaniu całość schłodzić w lodówce - nie stresujcie się jeśli z blendera wyjedzie zbyt płynne, mocno tężeje w lodówce.

Wątróbka ma dość intensywny smak, więc warto, aby alkohol dodany do niej się z nią równoważył, dodanie zbyt lekkiego wina spowoduje brak różnicy w smaku, dlatego zapewne w oryginalnym przepisie jest koniak. Ja jednak pozostanę przy winie, ale poeksperymentuję z wytrawnym i cięższym.

piątek, 1 listopada 2013

Faszerowany bakłażan

Aż trudno uwierzyć, że jeszcze go tu nie było, bo robię go już od lat. Przypadkiem zauważyłam wtopę i szybko naprawiam, akurat trafiły się dwa bakłażany, które pilnie musiałam przerobić. Z jednego powstał baba ganoush na którego mam ostatnio fazę i zrobiłam go już po raz trzeci (częściowo dlatego, iż pewien znany mi mężczyzna darzy bakłażany takim uczuciem, że pierwszą porcję mi zeżarł ;)), a z drugiego moje pyszne nadziewane bakłażany. Temat jest wdzięczny, bo bakłażana można nadziać na różne sposoby i naprawdę do wielu rzeczy pasuje.  Podam tu jeden przepis i jedną podpatrzoną propozycję (może jak dopadnę autorkę tej wersji to i przepis się pojawi), ale na razie:

połowicznie zjedzony ;)
Nadziany bakłażan

Składniki:
bakłażan (w proporcjach po pół na osobę)
pierś z kurczaka (ale patrzcie sprzedawcy na ręce jak wybiera, ciągle się zastanawiam jakiej wielkości musiała być kura by nosić cyce o wadze kilograma...)
szpinak
ser z niebieską pleśnią (lazur)
sól
pieprz
czosnek
opcjonalnie dodatki do kurczaka, np. suszone pomidory (tym razem nie dałam)

Sposób przygotowania:
Połówki (wzdłuż) bakłażanów podsmażyć na patelni lub podpiec w piekarniku, trzeba uważać na tłuszcz, bakłażan wypije tyle tłuszczu ile dostanie, więc nie można dać za dużo, jednocześnie łatwo się przypala, zaletą patelni jest szybkość przygotowania, a piekarnika, że nie przypala się tak łatwo, można dać mniej tłuszczu, można też wraz z naszym bakłażanem podpiec drugiego (3,7...) na baba ganoush lub paprykę, która upieczona i po zdjęciu skóry jest łagodniejsza dla żołądka i wątroby.

Kurczaka pokroić w kostkę i również obsmażyć na patelni z solą pieprzem i wybranymi przyprawami (czasem daję suszone pomidory, czasem czosnek)

Szpinak dokładnie opłukać i ugotować.

Bakłażany wydrążyć - wystarczy do tego łyżka, czasem z pomocą noża, trzeba uważać by nie zrobić dziury w dnie "łódeczki". Wydrążony miąższ pomieszać z kurczakiem, wypełniać nim łódeczki. Na wierzch położyć warstwę szpinaku pomieszanego z czosnkiem a na to plastry sera. Całość zapiekać w piekarniku, aż ser się rozpuści.
Uwaga! Jeśli danie przygotowane poprzedniego dnia, trzeba sprawdzić czy jest już ciepłe, albo najpierw wstępnie podgrzać w piekarniku a dopiero potem obłożyć serem i dopiekać jeszcze parę minut do jego rozpuszczenia.
przed zapieczeniem

II wersja (propozycja)
- kurczaka przyprawić curry i śmietaną (prawdopodobnie - dani jadłam u przyjaciółki i to dość dawno), tak żeby powstał sos i takim czymś wypełniać bakłażany, nic już nie pakować na wierzch, też jest pyszne

sobota, 9 marca 2013

Słowo na nedzielę: pieczeń z indyczego udźca

Dostałam wczoraj udźca z indyka i nie miałam pojęcia co z niego zrobić. Krótkie wyszukiwanie w necie i decyzja - będzie pieczeń. A jak pieczeń to według Jamiego Oliviera, bo ją lubię. Jako że mięsem na tapecie był indyk i że miałam na to ochotę, to delikatnie poeksperymentowałam.
Składniki:
udziec z indyka (u mnie troszkę ponad 1kg)
2 marchewki
pietruszka
kawałek selera
3 ząbki czosnku
cebula
tymianek
rozmaryn
miód, sok z 1/2 cytryny
sól, świeżo mielony kolorowy pieprz
oliwa z wytłoczyn

Sposób przygotowania:
Warzywa umyć (nie trzeba obierać) i wrzucić na dno brytfanki, dodać ząbki czosnku (w całości bez obierania), dodać tymianek i rozmaryn, u mnie ususzone z uschniętego krzaczka ;) (można też/lub szałwię i liść laurowy), delikatnie polać oliwą. Wycisnąć sok z 1/2 cytryny i obciąć trochę jej skórki (tylko żółte), dodać do niego kopiatą łyżeczkę miodu i rozpuścić ją w soku, mięso posolić, popieprzyć (ja kolorowy pieprz utłukłam w moździerzu), macerować w płynie i położyć na warzywach, wlewając do środka pozostały sok. Z wierzchu delikatnie skropić mięso oliwą, a do warzyw dodać odrobinę wina (ja miałam otwarte czerwone słodkie, więc takie wlałam). Piec godzinę na każdy kilogram (ja piekłam 1,5, bo po godzinie uznałam że blade to wsadziłam bez przykrycia, a potem sobie o tym zapomniałam ;))

Wyszło pyszne, a ten zapach... mmm

Można podać na ciepło i na zimno. Można też warzywa zmiksować dodając łyżkę mąki i zrobić z nich sos pieczeniowy. Ja planuję wykorzystać do kanapek do pracy, no i oczywiście do obiadu.

środa, 11 stycznia 2012

Piersi z kurczaka na parze

I kolejny dietoprzyjazny przepis. I znów z granulowanym czosnkiem. Jak ktoś nie toleruje czosnku w diecie, to rozumiem, że właśnie ma ochotę udusić mnie za takie dietowe dania. Ale co ja mogę, primo mi się poprawia, a secundo bez czosnku nie wyobrażam sobie życia No dobra, wyobrażam sobie, ale jest to życie nudne i bezbarwne ;) A jak ktoś nie toleruje to można go po prostu pominąć i tyle.

Składniki:
pierś kurczaka
czosnek granulowany
zioła prowansalskie
można dać łyżkę miodu, (choć raczej wtedy nie polecam wywalać czosnku)
sól

Sposób przygotowania:
Pierś obsypać przyprawami ewentualnie dodać miód. Wrzucić do garnka do parowania i poczekać aż będzie miękkie. 

Na drugim piętrze parowałam mini marchewki do tego ugotowałam ziemniaki.

niedziela, 1 stycznia 2012

Kurczakowe roladki z bakłażanem

Postanowiłam zaszaleć na noworoczny obiad. Czasu miałam dużo, spokój święty i wielką potrzebę postania sobie przy garach i stworzenia czegoś fajnego. Trochę fajnych składników czekało na mnie w lodówce, a w głowie kołatała się myśl, iż tylko twórczość może mnie uratować przed znienawidzeniem drobiu przed końcem diety. Niby wolno mi chudą wołowinę (ale tylko gotowaną lub duszoną), niby wolno królika i jakieś inne delikatne mięsa, ale biorąc pod uwagę, że u mnie w domu jednoosobowych diet się nie poważa i nikt nie będzie sobie odmawiał tego czy tamtego bo ty masz dietę, to realnie pozostaje kurak czy inny indyk (bo przecież nie będę dusić wołowiny 2h tylko dla siebie).

Chociaż dzisiejsze danie to też coś w stylu wołowiny - trochę stania w kuchni (choć w sumie bez przesady), wybrudzony stos garów (w tym 3 piętrowy garnek do gotowania na parze), za to efekt przezacny i cieszę się już na myśl o tym, że całkiem sporo zostało :) tym razem po prostu do odgrzania w mikrofali.

Składniki:
2 podwójne piersi z kurczaka (lub odpowiednia inna proporcja, zgodnie z ilością gąb)
mały bakłażan
czarne oliwki
koperek
sok z cytryny (parę kropel)
sól, oregano

Sposób przygotowania:
Piersi podzielić i roztłuc, posolić i obsypać oregano. Bakłażana podzielić wzdłuż na plastry, niezbyt grube, posolić i odstawić aby wyciągnęło goryczkę. Gdy na bakłażanach  miejscu soli pojawią się krople płynu, spłukać je wodą. W szerokim rondlu (u mnie taki ok. 24 cm średnicy) zagotować trochę wody i w tej wodzie chwilkę gotować plastry bakłażana - tylko tyle, aby zrobiły się bardziej giętkie i dały zwinąć w roladkę. Przygotować sobie wykałaczki i zawijać - na spód kurczak, na niego plaster bakłażana (przy największych kawałkach mięsa dałam dwa plastry, żeby mi nie zostało), na wierzch przekrojona na pół oliwka, lub dwie i mała gałązka koperku. Zawinąć, spiąć wykałaczką, ułożyć w garnku do parowania na folii (można też w naczyniu żaroodpornym do zapieczenia), po wierzchu polać sokiem z cytryny. Gotować aż będzie miękkie.

Podałam z ziemniakami w mundurkach, brokułami, marchewką i filecikami z bakłażana, które mi zostały (jeden mały plasterek). Można wszystkie te elementy gotować w garnku do parowania. Ja tym razem ziemniaki ugotowałam normalnie w wodzie, a parowałam tylko warzywa (i kurczaka), filetując uprzednio bakłażana, bo nie sądzę by moja dieta zniosła zjedzenie bakłażana ze skórą. Jeśli ktoś chce mnie naśladować w zdzieraniu skóry z bakłażana, warto z daniem tym poczekać, aż ktoś porządnie zagra Wam na nerwach - takie obdzieranie ze skóry ma wtedy zdecydowany walor terapeutyczny ;)

Do dania zrobiłam także sos z jogurtu naturalnego 0%, koperku i soli czosnkowej (miało być z czosnku granulowanego, ale się skończył), kto nie na diecie może robić ze świeżego czosnku.  Sos okazał się w efekcie niepotrzebny, wszystko było cudownie soczyste, więc wtrąbiłam go łyżką. Może się przydać jeśli ktoś będzie zapiekał, podejrzewam, że w piekarniku składniki mogą wyschnąć.

Oczywiście można eksperymentować z nadzieniem. W planie było zamiast koperku dodanie suszonego pomidora ale niestety pomidory suszone suche "wyszły", a te z oleju są zakazane w mojej diecie. Proponuję też spróbować z fetą lub innym ciekawym serkiem (np. kozim), sądzę, że może być pyszne.

piątek, 30 grudnia 2011

Pierś z indyka na parze

Diety ciąg dalszy, a więc i przymusowego przestawienia się na gotowanie lekkie i bez tłuszczu. Na szczęście jakiś przedsiębiorczy człowiek - google poucza, że Chińczyk - wymyślił gotowanie na parze. I chwała mu za to. Wprawdzie garnek do gotowania na parze to straszliwy klonkier, zajmuje masę miejsca i jest zabawa z układaniem jeden na drugim, gotowaniem wody do spodniego garnka i tak dalej, to jedzonko wychodzi szybko, smacznie i nie trzeba go pilnować. No i kolejna kwestia, że gotuje się wszystko zusammen do kupy, a wygląda całkiem jak gotowane oddzielnie. Więc może i ten upiorny wygląd trzypiętrowego gara jakoś się usprawiedliwia tym, że w innym wypadku byłyby to trzy gary. Niestety wynikł mały problem ze zdjęciami, w postaci niezrobienia ich przed jedzeniem (no ale obiadek w miłym towarzystwie jakoś to wynagradza, przynajmniej mnie ;)), a teraz to już nie bardzo jest co fotografować. Grunt, że mimo dietetycznego charakteru potrawy, mężczyzna zjadł i nawet wziął dokładkę. Stąd wniosek prosty, że dietetyczne nie musi być wstrętne. Choć jak na warunki dietetyczne trochę za mocno dopieprzyłam ziemniaki, ale to już szczegół, można dopieprzyć mniej, lub w ogóle.

Składniki:
Pierś z indyka
ziemniaki
małe marchewki
przyprawa suszone pomidory z bazylią i czosnkiem (Kamis Specialite) lub powyższe elementy dodawane oddzielnie (dla diety czosnek granulowany i nie za dużo, wedle osobistej tolerancji)
bazylia suszona
niecała łyżka miodu
sól, pieprz cytrynowy, zioła prowansalskie

+ garnek do gotowania na parze (lub płaskie sitko ułożone na garnku z wodą)

Sposób przygotowania:
Pierś z indyka pokroić na kotleciki. Ja ich już nie rozbijałam. Posolić i obsypać przyprawą suszone pomidory (u mnie było to ok. łyżeczki, bo tyle mi zostało), lub jej elementami w razie braku przyprawy, dodać miód. Odstawić do przegryzienia (tego nie zrobiłam, czasu nie było - stało tyle, żeby w sam raz zjeść zupę i zagotować wodę w garnku do parowania). Ziemniaki obrać i obsypać solą, pieprzem cytrynowym (dietowcy powinni uważać z tą przyprawą) i ziołami prowansalskimi. Zagotować wodę w garnku do parowania, na piętrach z dziurkami ułożyć folię aluminiową (lub przynajmniej na tym gdzie mięso) i ułożyć składniki. U mnie porcja na dwie osoby robiła się na obu piętrach, na jednym mięso, na drugim ziemniaki i marchewka. Niestety nie wiem ile się gotowało, bo byłam zajęta rozmową ;) trzeba sprawdzać, jak ziemniaki są miękkie, to znaczy że całość jest gotowa.

A oto ile zostało z dietetycznego dania:
Planuję wykorzystać tą lichą pozostałość robiąc do niej omlet na parze z koperkiem. Dietowców przestrzegam, że z jajkiem trzeba sobie poczynać ostrożnie. Jeśli problemom wątrobowym towarzyszą problemy z woreczkiem żółciowym to nie wolno jeść żółtka, pozostali dietowcy mogą jajko z żółtkiem jeść max. 3x w tygodniu. Białko bez ograniczeń, jak ktoś lubi omlet z samego białka.

A oto i dowód wykorzystania resztki obiadu do omleta. Omlet przyrządzony na parze w garnku do rozpuszczania czekolady w  kąpieli wodnej (kiepski pomysł - lepiej zrobić to w jakimś szerszym rondlu umieszczonym na garnku z wodą, będzie szybciej). Omlet z dwóch jajek roztrzepany z mlekiem z dodatkiem soli i koperku. Z dodatkami można szaleć, byle pamiętać o długości gotowania poszczególnych składników. Jeśli coś gotuje się dłużej niż jajka, lepiej podgotować wcześniej lub wcześniej wrzucić do naczynia do parowania.

niedziela, 13 listopada 2011

Gęś świętomarcińska

W ubiegłym roku, niestety już po świętym Marcinie,wpadliśmy na pomysł stworzenia nowej świeckiej tradycji gęsi świętomarcińskiej. A w zasadzie starej i nie do końca świeckiej tradycji ;) A, że w rodzinie mamy Marcina jak się patrzy, to uznaliśmy, że prezent-niespodzianka w postaci takiego oto dania, będzie fajnym pomysłem.
Pierwszą trudność napotkaliśmy już w fazie koncepcyjnej: skąd wziąć gęś? Wprawdzie Polska jest największym w Europie producentem gęsiny, ale w sklepach jakoś tego nie widać. W zasadzie szkoda, bo jak się okazało, gęsina jest bardzo smacznym mięsem. Zwłaszcza jeśli jest dobrze przyrządzona, a moja, nieskromnie mówiąc, wyszła fantastyczna. Przy tym filozofii nie ma tu żadnej, nawet jeśli przygotowane mięsa do pieczenia trochę trwa.
Ostatecznie gęś została upolowana w makro. Początkowo miała być 4,5 kilogramowa sztuka, sęk w tym, że toto nie miało szans zmieścić się do żadnej brytfanny. Więc tata zakupił gęś o kilogram lżejszą. Która jak się okazało, też nigdzie się nie mieści. Do tego w przypływie geniuszu nabył duży rękaw do pieczenia. I to się okazało być naszym ratunkiem gdy przymierzyliśmy potwora do różnych naczyń i mieścił się tylko na skos na głęboką blachę do pieczenia. Brytfanka, w której gęś pozuje do zdjęcia została, wykorzystana dopiero po wyjęciu gęsi z pieca po ponad trzygodzinnej kuracji odchudzającej w temperaturze 180 stopni (potem trochę niższej).

Składniki:
gęś
sól
majeranek
jabłka - szara reneta (ile wejdzie - u nas ponad kilogram)
nić bawełniana (z igłą)
parę ząbków czosnku (u mnie z 8 ale malutkich)

+ rękaw do pieczenia - duży

Sposób przygotowania:
Gęś rozmrażamy (trzeba na to poświęcić noc, lub ładnych parę godzin w zlewie z zimną wodą). Gotową do dalszej obróbki nacieramy solą z wierzchu i od wewnątrz (można sobie nie żałować soli, ale też bez przesady),  następnie szczodrze obsypujemy majerankiem również z zewnątrz i od środka. Następnie zaszywamy jedną stronę (u mnie od szyi, bo mniejsza dziura) i pakujemy jabłka pokrojone w ćwiartki bez gniazd nasiennych, ale za to ze skórką jak najbardziej mogą być. Spokojnie ile wlezie. Między jabłka wrzucamy ząbki czosnku  i, jeśli gęś mamy z szyją, można ją też wpakować do środka. Napakowaną gęś wsadzamy do rękawa, rękaw spinamy, kładziemy na głębszą blachę z piekarnika. Można na chwilę zostawić, żeby przeszła aromatem, ale myśmy nie mieli na to za wiele czasu, więc czekała tylko do czasu nagrzania piekarnika. Pieczemy ok. 50 min. na każdy kilogram mięsa, w temperaturze poczynając od 180 stopni, jak się piecze za szybko to zmniejszyć do 160 stopni.

Myśmy piekli z termoobiegiem przez godzinę dla każdego kilograma i tłuszcz na spodzie trochę się przypalił, ale za to gęś była mięciutka i rozpływająca się w ustach, więc coś za coś (przypalenizny nie było czuć w smaku mięsa ani tym bardziej w domu). Za to solenizant uznał, że Ptaszę jest wystarczająco dobre na to by stać się nową świecką tradycją.

Jednocześnie z tym kawałem mięsa, składam wszystkim Marcinom serdeczne życzenia imieninowe.

środa, 17 sierpnia 2011

Grillowany kurczak

Przepis to kulinarne natchnienie mamy, więc może ulec zmianie jak dorwę mamę ;)  Albowiem i tym razem  wszelkimi poprzednimi to ona była autorką tak pomysłu jak i wykonania. Jest pysznym sposobem na fileta z grilla, a jak to większość genialnych pomysłów powstał przez wrzucenie do gara tego co było pod ręką.

Składniki:
Filety z kurczaka ilość odpowiednia (będą krojone cieniej, żeby nie musiały schnąć w nieskończoność na grillu)
oliwa
sos sojowy
sos tabasco
miód
vegeta (uwaga, sos sojowy jest słony)
czosnek granulowany (jeśli ktoś się brzydzi takich wynalazków może wcisnąć świeży)
łyżka tymianku suszonego
łyżka majeranku suszonego

Sposób przygotowania:
Składniki marynaty połączyć, filety umyć i pokroić w dość cienkie kotlety, wymieszać kuraka z marynatą, odstawić na jakiś czas. Grillować po 2-3 minuty z każdej strony, tak by były upieczone ale wciąż wilgotne.

Skoro przypomniałam sobie o miodzie to może już nie będę musiała edytować ;)